Relacja z Festiwalu Książki w Opolu 2016

festiwal książki Opole

Grafika z oficjalnych materiałów wydarzenia

Uczciwie muszę przyznać, że gdyby nie koleżanka mieszkająca w Opolu, która powiadomiła mnie o tym wydarzeniu, równocześnie zapraszając na spotkanie, prawdopodobnie bym się nie dowiedziała o jego istnieniu. A szkoda, bo organizatorom udało się ściągnąć naprawdę ciekawych pisarzy! Ćwiek, Pilipiuk, Szczygieł, Mróz, Bonda, Wiśniewski, Grochola, Varga, Dziewit-Meller, Bryliński i Kaczyński (Facecje), Żulczyk, Puzyńska, Hołownia… A to wciąż nie wszyscy. Poza tym Opole odwiedziło kilkanaście wydawnictw, a na wieczór były planowane koncerty. Ze względu na pracę nie dałam rady wpaść w piątek, ale nie ma tego złego, bowiem w sobotę odbywały się trzy spotkania, na których chciałam być.

Najpierw jednak pozdrawiam koleżankę, dzięki której dowiedziałam się o festiwalu i z którą miło spędziłam pół dnia. Szyszko, macham do Ciebie!

bIMG_20160618_111557

Szyszka wygląda, jakby chciała mnie zabić, ale mówi, że to spojrzenie pełne miłości

Pierwszym spotkaniem, na które się wybrałam, było – a to Was zdziwię! – to z Remigiuszem Mrozem. Jako że poprzedni gość, czyli Tymon Tymański, trochę się rozgadał, a organizatorzy wyraźnie nie chcieli zrzucać go ze sceny, Mróz miał chwilkę czasu przed rozmową, która miała się toczyć na dużej scenie znajdującej się w plenerze, niedaleko opolskiej filharmonii. Tak czy inaczej, mile mnie zaskoczyło, gdy sam mnie wypatrzył i podszedł do naszej małej grupki, by zamienić kilka słów 🙂 Koleżanka Szyszka usiłowała pociągnąć Mroza za język w sprawie ekranizacji cyklu z komisarzem Forstem, niestety pisarz jest związany umową i nie może na razie nic powiedzieć. Tak czy owak, była chwila czasu na luźną rozmowę i na fotograficzne pozdrowienia, które powoli stają się naszą małą tradycją:

bIMG_20160618_111345

Pozdrawiamy Jerzego z Kto czyta, żyje podwójnie (i jako że nic nie widać na kartce, musicie mi uwierzyć na słowo)

Z dwudziestominutowym opóźnieniem zaczęła się wreszcie rozmowa na scenie. Muszę przyznać, że na wstępie parsknęłam śmiechem, bowiem zapowiadająca uznała, że najważniejszy jest fakt, iż Remigiusz Mróz jest opolaninem, potem zaczęła się ekscytować tym, jaki jest młody, by w trzecim zdaniu wreszcie wydusić, że… pisze książki. To się nazywa hierarchia wartości! 😉

bIMG_20160618_113404

Sama rozmowa była dość ciekawa. Mróz przyznał, że przywiązuje się do historii, które tworzy. Duży wpływ ma na to research, bowiem sprawia, że pisarz wgłębia się w dany temat, obraca go w głowie – i potem to doświadczenie jakoś w nim pozostaje. On sam najbardziej przywiązany jest do cyklu Parabellum, może z tego względu, że były to jego pierwsze poważne próby pisarskie i to w trakcie pracy nad pierwszym tomem poczuł, że chce związać swoje zawodowe życie z literaturą. Choć przy tworzeniu charakterów postaci idzie na żywioł, dowiadując się o nich pewnych rzeczy w momencie, gdy pojawią się one na ekranie laptopa, a wątki rozwijają się czasem w innym kierunku, niż pierwotnie zamierzał, jeśli chodzi o tytuły (które prowadząca uznała za bardzo celne i dobrze współgrające z treścią książek), jest bardzo skrupulatny. Po skończeniu powieści tworzy listę, na której jest nawet kilkanaście pozycji i długo się zastanawia, który tytuł najlepiej oddaje istotę danej historii, przesuwając pewne pozycje to w górę, to w dół, aż nie będzie zupełnie pewien tego, co widnieje na szczycie zestawienia.

bIMG_20160618_114420

Były też jednak pytania niechciane, po których następował klasyczny facepalm. Tu reakcja na pytanie o inspiracje

Remigiusz Mróz zdradził, że stara się czasem wyjść poza ramy gatunku, z którym jest najbardziej kojarzony – czyli kryminałem – ale równocześnie w nim czuje się na razie najwygodniej. Co prawda ma w szufladzie coś tak obecnie egzotycznego jak western, ale żaden wydawca nie był na razie zainteresowany tą powieścią (wydawcy, no co Wy?!), próbował też pisać horror, ale… odłożył niedokończoną historię do szuflady, i chyba już raczej do niej nie wróci. Za to w październiku tego roku możemy się spodziewać kryminału, którego akcja będzie się toczyła w Opolu.

bIMG_20160618_114401

Mimo wczesnej pory (11 rano), publiczność dopisała

Po rozmowie przyszła pora na autografy, i doprawdy nie stałam jeszcze w tak krótkiej kolejce do Mroza jak ta! Wszystko trwało jakieś 20 minut 😉

bIMG_20160618_124252

Zgadzam się, a więc ustawiłam się i cierpliwie czekałam aż dotrę do autora

Oczekiwanie umiliła mi rozmowa z moją czytelniczką i jej mężem, których bardzo, bardzo serdecznie pozdrawiam 🙂 Równocześnie przepraszam, że zaginęłam tak potem bez słowa, wywołał mnie telefon, a potem już Was nie widziałam. Dziękuję za miłą rozmowę, to świetne, gdy „liczby” ze statystyk zyskują twarze ❤

13479333_10210094850431437_1011779639_n

A oto zdobycz! Wcale nie wymusiłam dedykacji, prawda, Remigiuszu?

Później miałam wolne aż do 15, więc pokręciłam się po mieście, zjadłam obiad i pogadałam z moimi towarzyszami, a do filharmonii wróciłam na 15, by wysłuchać rozmowy z Anną Dziewit-Meller, która opowiadała o booktube’ie i promowaniu literatury w sieci. Pisarka i booktuberka (jej kanał Bukbuk to inicjatywa rodzinna, w nagraniach pomaga jej tata) opowiadała, że rola internetu w promowaniu książek jest coraz większa. W związku z tym, że małe księgarnie upadają, a w „sieciówkach” zwykle nie da się uzyskać od sprzedawcy porady książkowej, ludzie przerzucili swój kredyt zaufania w tej kwestii na blogerów i vlogerów. W związku z tym, największym kapitałem vlogera jest jego wiarygodność. Dziewit-Meller przyznaje, że nie ma zbyt wiele czasu, by śledzić książkosferę, ale zna i lubi vlogi Wielki Buk oraz Book Reviews by Anita.

bIMG_20160618_150133

W ogóle, jak można się domyślić, książki są ważne w jej życiu – nie tylko te przez nią pisane, ale też te, które czyta. Dziewit-Meller ubolewa, że „ważni” ludzie w Polsce nie pokazują się z książkami, nie polecają lektur do czytania. Nieczytanie przestało być obciachem i nawet wykształceni ludzie bez skrępowania mówią o tym, że nie czytają – to już przestało być w złym tonie. Dlaczego politycy nie fotografują się na tle swoich biblioteczek? Dlaczego nie pokazują, że to ważne i fajne? – zastanawiała się pisarka. I dowodziła, że książki jakoś konstytuują nasz narodowy charakter, są wspólnym doświadczeniem, spoiwem. Rzeczywiście, dobrze, gdy Polak wie przykładowo, co to jest gombrowiczowska gęba lub łapie kontekst, gdy słyszy „Kończ waść, wstydu oszczędź!” 😉

bIMG_20160618_150205

Na koniec była mowa o rynku książki w Polsce. Podobno progi sprzedażowe są u nas bardzo niskie w porównaniu z niektórymi krajami, i tym sposobem „bestsellerem” jest nazywana książka, która została sprzedana w 10 000 egzemplarzy. W dodatku rynek działa tak, że z książki kosztującej standardowo 39,90 zł, pisarz otrzymuje około 2,50 zł (od jednej sprzedanej sztuki). Co nie zmienia faktu, że warto kupować książki…

bIMG_20160618_155402

Patryk Bryliński i Maciej Kaczyński, czyli Facecje

Ostatnim punktem programu było dla mnie spotkanie z twórcami Facecji. Długo się broniłam przed ich fenomenem, bo ja jestem starej daty, i wszystko, co modne i ogólnie lubiane mnie z definicji mierzi 😉 Przekonałam się jednak, że inteligentny dowcip stylizowany na internetowe memy do mnie trafia. Byłam więc ciekawa, co panowie będą mieli do powiedzenia, niestety… Prowadzący położył ten wywiad. Nie wiem, czy to stres czy nieodpowiednie przygotowanie do tematu, ale miałam wrażenie, że zadaje on w kółko dwa te same pytania, tylko trochę przeformułowane. Dobrze, że Bryliński i Kaczyński byli ogarnięci i robili, co mogli, bo inaczej dowiedziałabym się tylko: co robią poza Facebookiem, a jak nie Facebook to jakie media, a może założą Snapchata, a czy uważają, że Facebook… No jakiś koszmar.

bIMG_20160618_155428

Facebook był odmieniany przez wszystkie przypadki. O, Facebooku!

Na szczęście panom udało się mimo tego coś ciekawego opowiedzieć. I tak stwierdzili, że ich dowcip to „satyra melancholijna” i że ogólnie są dość smutnymi ludźmi (tacy opowiadają najlepsze żarty!) oraz przyznali, że ich inspiracją jest język sieci i zachowania internautów. Starają się je kopiować i przekuwać na kwestie, które mógłby w dzisiejszych czasach wypowiedzieć Jan Kochanowski lub Francisco Goya. Twórcy Facecji dbają też o to, by żart był zrozumiały na kilku poziomach i twierdzą, że wystarczy jedynie podstawowa wiedza z ogólnie pojętej kultury, by rozumieć ich żarty. Mówiąc szczerze, nie umiałam wyczuć, kiedy mówili poważnie, a kiedy dowcipkowali 😉 Ale to właśnie było fajne 😀

bIMG_20160618_151330

Na koniec tej żenująco prowadzonej rozmowy zaczepiłam obu panów i zdobyłam autograf 🙂 Zrobili na mnie bardzo dobre wrażenie: nie są nadęci, nie uważają się też za takich strasznie fajnych. Może po prostu należało zrezygnować z prowadzącego i dać im luźno pogadać?

Obiecałam sobie, że nic nie będę kupować, zgadnijcie, jak wyszło… Ale kupiłam tylko dwie książki: „Królów Dary” Kena Liu, których miałam na zakupowej liście po obejrzeniu tej recenzji:

 

…oraz (w taniej książce na dworcu) powieść „Bibliotekarki” Teresy Moniki Rudzkiej (zainteresowało mnie to ze względu na wykonywany zawód). No i jest jeszcze ta piękna zakładka:

13479937_10210094859071653_1529998670_n

No i to tyle atrakcji! Spędziłam naprawdę miło tę sobotę, bo czyż może być coś przyjemniejszego, niż dzień pełen książek i spotkań z ciekawymi ludźmi? ❤

 

Advertisements

18 thoughts on “Relacja z Festiwalu Książki w Opolu 2016

    • Tam na stoisku było całe mnóstwo tych zakładek 🙂 Prawie dostałam oczopląsu 😀 I dobrze, że akurat mój Tomek mnie wywołał, bo jeszcze wyszłabym nie z jedną, a z trzema zakładkami.

  1. Okropnie żałuję, że mnie tam nie było, bo chociaż mieszkam w Opolu, akurat tamte dni spędzałam na wczasach. Mam nadzieję, że powtórzą Festiwal za rok.
    I zaciekawiłaś mnie bardzo wieścią o nowej książce Mroza, będę jej wyczekiwać niecierpliwie – zawsze chciałam przeczytać powieść z akcją osadzoną w moim rodzinnym mieście, wreszcie będę miała okazję! 😀

  2. Hah! Ja nadal strasznie żałuje, że się rozminęłyśmy 😦
    Jechałam z luźnym nastawieniem, bo właściwie nie zależało mi na żadnym ze spotkań autorskich – trafiłam na zadziwiająco króciutką kolejkę do Mroza, aż zaczęłam się zastanawiać, co jest nie tak 😛 Miło go było zobaczyć na własne oczy, robi bardzo sympatyczne wrażenie 🙂
    Bardzo udana pierwsza odsłona festiwalu – organizatorom udało się ściągnąć same sławy, zaczęli od mocnego uderzenia i mam nadzieję, że za rok będzie podobnie. Cudowne otoczenie (tylko te problemy z parkowaniem w centrum :P), ciekawy program, kilkanaście, ale za to całkiem znanych wydawnictw – było naprawdę ciekawie! 🙂

    • Tak, też byłam pod wrażeniem, jak na pierwszą edycję było naprawdę świetnie 🙂 Tylko promocja ponoć leżała, w Opolu plakatów było jak na lekarstwo…

      A Mróz jest rzeczywiście przemiły, spotkania z nim to sama przyjemność 😀

  3. Rozpoczęłam swoją przygodę z festiwalami literackimi od tegorocznego Big Booka w stolicy (recenzja na blogu) i jestem zachwycona takim formatem. Jest to doskonała forma obcowania z literaturą, pisarzami i innymi czytelnikami. Dużo bardziej wyluzowana i relaksująca niż targi książki.
    O Opolu nie wiedziałam, ale coś czuję, że na przyszły rok przygotuję sobie kalendarium festiwali literackich, żeby niczego nie przegapić, bo takich imprez w Polsce, na szczęście, coraz więcej! Pozdrawiam!

    • Opole było bardzo słabo rozreklamowane 😦

      Masz rację, festiwale są świetne, bardziej kameralne, i jest czas, by lepiej poznać danego autora 🙂 Ja również chętnie się wybiorę na jeszcze jakiś książkowy festiwal. Ale szaleństwo targów książki też lubię 😀

  4. O rany..nie miałam pojęcia, że tak fajne wydarzenie ma miejsce w Opolu ! Gdybym wiedziała- na pewno bym się zjawiła..zwłaszcza, że mieszkam niedaleko.. W przyszłym roku na pewno o tym nie zapomnę 🙂

  5. Miałam skomentować wcześniej, ale ostatnio mam bardzo zły zwyczaj wrzucania wpisów do skomentowania w zakładki — a jak zakładki rosną, to wpisy znikają za horyzontem i wcale nie są takie widoczne, jak by się chciało ;).

    Chociaż ze mnie mało imprezowa (nawet jeśli chodzi o imprezy książkowe) Pyza, to relacje czytam z przyjemnością — a tu wychodzi na to, że było bardzo interesująco. Zastanawiam się nad tym, co napisałaś o spotkaniu z Anną Dziewit-Meller: że u nas rzadko się pokazuje z książką i że nieczytanie przestało być „obciachem”. Ale czy u nas była taka znowu długa tradycja pokazywania się osób publicznych z książkami? Bo, przyznam, nie przychodzi mi teraz specjalnie do głowy wiele przykładów (ale może to przez upał i późniejszą porę ;)).

    A zakładka — prima, sama mam metalową (ze smokiem i sową) i bardzo lubię, bo jest poręczna i do tego się nie gniecie ;).

    • Tak, to ciekawe zagadnienie z tym pokazywaniem się publicznie z książkami… Też mi za wiele nie przychodzi do głowy, ale wydaje mi się, że rzeczywiście ileś lat temu do tego, że się nie czyta przyznawało się kątem ust, cichutko, ze wstydem. A teraz króluje podejście typu: No nie czytam, i co z tego?!

      Impreza rzeczywiście była udana, wycięłam z niej kawałeczek dla siebie, bo gości było o wiele więcej, ale, co oczywiste, nie każdy mnie interesował 😉 I tak miałam zagospodarowaną całą sobotę i z przyjemnością posłuchałam Mroza, Dziewit-Meller i chłopaków z Facecji.

      A zakładka siedzi już w drugiej książce 😀 Fakt, że te metalowe są bardzo wygodne.

      • A tak, z tym mogę się spokojnie zgodzić: to znaczy z taką ewolucją podejścia do czytania, że dzisiaj powiedzenie, że się nie czyta, jest zdecydowanie częstsze. Właśnie, w „Nagim sadzie” Myśliwskiego tragedią dla bohatera jest to, że ktoś odkrywa, że choć udaje, że czyta, czytać nie umie — w sumie trudno chyba byłoby dzisiaj stworzyć taką przekonującą scenę z wątkiem czytania ;). Tym bardziej dobrze, że jednak o czytaniu się mówi — może przeżyje swój renesans również publicznie :).

  6. Pingback: Podsumowanie czerwca | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s