Cykl „Dolina Baztán” D. Redondo

Autor: Dolores Redondo

Tytuł: Niewidzialny strażnik / Świadectwo kości / Ofiara dla burzy

Wydawnictwo: Czarna Owca

Liczba stron: 416 / 576 / 544

Rok pierwszego wydania: 2012 / 2013 / 2014

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (416 / 576 / 544 stron), Klucznik (Inny świat, Rodzinne historie)


Napisać dobry thriller czy kryminał nie jest łatwo. Na rynku wydawniczym są tysiące pozycji z tego gatunku, więc czytelnik może przebierać i wybierać, odrzucać jedne nazwiska, faworyzować inne, zakopywać się w ukochanych cyklach, krytykować książkowe niewypały. Co jest ważne w kryminale? Oczywiście zagadka, która powinna być trudna do rozwikłania dla czytającego. Co jest istotne w thrillerze? Klimat, obezwładniający, mrożący krew w żyłach klimat, to niesamowite napięcie, które nie pozwala czytelnikowi odłożyć książki. To uczucie, od którego włoski stają nam na karku, a po plecach przebiega dreszcz. Dolores Redondo w swoim cyklu o Dolinie Baztán (kolejno: „Niewidzialny strażnik”„Świadectwo kości”, „Ofiara dla burzy”) wprowadziła i pierwszorzędny duszny, niepokojący klimat, i ciekawe sprawy kryminalne, a gdyby było wam mało smaczków, w powieściach jest naprawdę dobry, pogłębiony wątek obyczajowy. Nic, tylko czytać!

186631-352x500Cykl spaja postać inspektor Amai Salazar, młodej, ambitnej policjantki, która za wszelką cenę stara się trzymać w ryzach swoje życie i pogodzić pracę z chwilami spędzonymi z mężem. Gdy otrzymuje dowodzenie nad sprawą brutalnych morderstw nastolatek, Amaia jest zmuszona powrócić w swe rodzinne strony, do Doliny Baztán, która bynajmniej nie wzbudza w niej ciepłych wspomnień. Właściwie są to sprawy, które Salazar wyparła z pamięci, jednak demony przeszłości, znęcone jej bliskością, powracają i kruche poczucie bezpieczeństwa, która kobieta sobie wypracowała, rozpada się, a koszmary powracają… Koszmary o jej matce, która nocą pochylała się nad jej łóżeczkiem i…

Lepiej nie pamiętać. Amaia zajmuje się sprawą morderstw nastolatek. Zabójca, nazwany przez miejscowych Basajaunem, porywa wchodzące właśnie w dorosłość dziewczęta, które potem dusi i układa ich ciała w specyficzny sposób: kładzie je na plecach, splata im włosy, ręce układa rozłożone nadgarstkami do góry, a następnie rozrywa ich ubranie, drąc je w pasy i goli dziewczętom owłosienie łonowe. Wygląda to tak, jakby chciał im przywrócić utraconą niewinność, wepchnąć z powrotem w dziecięcy świat, który opuściły. Dziewczęta porzucane są w lesie, niedaleko rzeki, stąd mieszkańcy Baztán zaczynają szeptać o Basajaunie, postaci z mitologii baskijskiej, panu lasu, który dba o jego czystość i o przyrodę. Amaia uważa, że nazwa jest zupełnie nietrafiona, bowiem morderca kala las, zostawiając w nim zwłoki. Niemniej imię się przyjmuje, bowiem w tej części Hiszpanii dawne wierzenia wciąż są silne, a wiara w Mari, boginię przyrody, Ingumę, demona snów czy Tartala, cyklopa pożerającego ludzi, jest wciąż żywa.

342778-352x500W tomie drugim Salazar mierzy się ze skutkami sprawy z „Niewidzialnego strażnika”, okazuje się bowiem, że w śledztwie był pewien niepasujący do reszty element – ofiarom odcinano jedną rękę. Czyste, niemal chirurgiczne cięcie, za które nie odpowiadał ten sam człowiek, który zabijał dziewczyny. Kończyny znikały i nikt nie rozumiał jaki był tego cel, dlaczego ktoś okalecza po śmierci ofiary. Jeden z osadzonych w areszcie oskarżonych popełnia samobójstwo, zostawiając inspektor Salazar tajemniczą wiadomość, jedno jedyne słowo: Tarttalo. Tartalo, brutalny cyklop, który żył w jaskiniach, polował na ludzi i traktował ich kości jako swoje trofea. Dlaczego ktoś sięgnął do mitologii baskijskiej, co chciał przez to powiedzieć? Złapani oskarżeni zabijają się jeden po drugim, ginąc straszną, bolesną śmiercią, jakby na pokaz, jakby chcieli zwrócić uwagę policji. I wciąż pojawia się to samo słowo: Tarttalo.

Równocześnie z prowadzoną sprawą, Amaia boryka się z demonami przeszłości. Wraz z powrotem w Dolinę Baztán nasilają się koszmarne sny, obezwładnia ją lęk, którego nie da się wyciszyć, a trauma, która była zepchnięta w podświadomość, a która teraz wyrywa się na powierzchnię, powoduje, że Salazar w głębi duszy wciąż pozostaje małą, przerażoną dziewczynką. Dziewczynką niekochaną przez matkę, lękającą się matki jak najgorszego diabła. Wątek obyczajowy to zdecydowanie wartość dodana tego cyklu, a Amaia Salazar jest świetnie nakreśloną, wyrazistą postacią. Bardzo podoba mi się fakt, że Redondo nie poszła na łatwiznę i nie stworzyła kolejnego policjanta z problemem alkoholowym, zapijającego niepowodzenia w życiu rodzinnym. Nie jest to postać, która zawsze wychodzi obronną ręką z kłopotów, superbohater, który poradzi sobie w każdej sytuacji.

Nie, Amaia jest słaba, a chce być perfekcyjna, zarówno w domu, jak i w pracy. Chce być świetną policjantką i rewelacyjną matką, bezbłędną żoną i namiętną kochanką. Na wszystko nie starcza jej sił, więc obwinia się, krzyczy, próbuje i znów nie daje rady. Jest przez to bardzo wiarygodna i można jej współczuć. Można ją też zrozumieć, tym bardziej, im mocniej wgryzamy się w jej dzieciństwo… Bo w dzieciństwie tkwi klucz do zrozumienia zachowania pani inspektor.

463451-352x500A wszystko to: sprawy kryminalne i przeszłość Salazar, okazują się powiązane. Ktoś nie chce, by zaznała spokoju, ktoś obrał sobie za cel właśnie ją i zostawia jej kolejne tropy. Amaia nie może czuć się bezpieczna, ktoś bowiem bierze na cel ją i jej rodzinę, a szczególnie jej syna, Ibaia. W „Ofierze dla burzy” inspektor mierzy się ze sprawą Ingumy, ktoś bowiem zabija niemowlaki, pozorując śmierć łóżeczkową. Mieszkańcy Baztán obwiniają za to złowrogiego boga snów, Ingumę, który miał jakoby dusić dzieci we śnie, odbierając im oddech. Okazuje się oczywiście, że postać demona służy tylko pewnym ludziom do zaciemnienia sprawy i wykorzystania symboliki rodem z baskijskiej mitologii do własnych korzyści. Mroczna zagadka jest trudniejsza niż mogłoby się wydawać i sięga głębiej w przeszłość niż można by sądzić.

Także przeszłość Amai, choć stopniowo odkrywana przed czytelnikiem, jawi się paradoksalnie jako coraz „ciemniejsza”, a mnogość i charakter rodzinnych sekretów przyprawia o gęsią skórkę. Redondo skrupulatnie zbudowała postać Salazar-żony, Salazar-matki i Salazar-policjantki. Możemy ją oglądać w tych i innych wcieleniach, przez co jej obraz jest pełen, a postać żywa. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to wątek romansowy, moim zdaniem wprowadzony trochę na siłę i niepasujący mi do charakteru Amai. Wygląda jak „wciśnięty” w książkę dla uzasadnienia pewnych wątków kryminalnych i w tej warstwie to się rzeczywiście ładnie zazębia, ale jeśli chodzi o wątek prywatny… po prostu coś mi się tu gryzie. Niemniej ten wątek ma swą kulminację dopiero pod sam koniec historii, więc nie męczyłam się z nim zbyt długo. Inna sprawa, że był to jedyny wątek, co do którego dość szybko zorientowałam się, jak się skończy, więc… to jest rzecz, która najmniej udała się autorce na przestrzeni całej serii.

Niemniej – jedno „ale” na ponad 1500 stron tekstu? To naprawdę niewiele! Zdecydowanie mogę wam polecić Trylogię Baztán. Dawno nie czytałam thrillerów z tak niesamowitym, dusznym klimatem i dawno nie poznałam tak realistycznie odtworzonej postaci jak inspektor Amaia Salazar.

Autorka pisała w posłowiu do ostatniej części, że inspiracją dla cyklu (a dokładniej – do wątku zabijania niemowląt) były prawdziwe wydarzenia, o których przeczytała w prasie. Redondo najbardziej zasmuciło to, że morderstw dokonali rodzice, osoby, które powinny dawać dziecku poczucie bezpieczeństwa, kochać je i chronić. Stąd pomysł na stworzenie postaci Amai, która została skrzywdzona przez matkę. To zburzyło cały jej świat i spowodowało, że kobieta już nigdy nie miała się poczuć bezpieczna…

Może to jest właśnie siła tej powieści: prawdziwa, mroczna historia, to ciemne ziarno, z którego wszystko wykiełkowało. I, ponad wszelką wątpliwość, mitologia baskijska, coś, co wyróżnia ten cykl na tle wielu innych. To thrillery z wątkami fantastycznymi, w których rzeczywiście Basajaun przemyka się wśród drzew pilnując lasu, a Mari, dobra matka, czuwa nad płodnością kobiet. Zdecydowanie warto zarwać dla tych książek niejedną noc.

5/6 (ocena całości cyklu)

Za egzemplarze recenzenckie książek dziękuję wydawnictwu Czarna Owca:

indeks

Advertisements

21 thoughts on “Cykl „Dolina Baztán” D. Redondo

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Czytam o fabule i mam wrażenie, że to wszystko już było. Ale np. lubię, kiedy autor odwołuje się do starożytnych wierzeń, mitologii, religii, a tutaj widzę, że to jeden z głównych motywów, więc jeżeli kryminały to już nie moje klimaty, to może dla tych wątków kiedyś się skuszę na te książki.
    (I muszę jeszcze napomknąć o okładce pierwszej części – te drzewa robią klimat).

    • Wiesz, prawda jest taka, że generalnie już wszystko było i nie da się opowiedzieć nic nowego 😉 Mimo wszystko ta mitologia Basków bardzo robi klimat, a wątek tajemnicy z przeszłości głównej bohaterki jest naprawdę wyśmienicie poprowadzony.

  3. Jeden z lepszych kryminalnych cykli jakie ostatnio czytałam 🙂 Zgadzam się do do wątku romansowego, wyjątkowo mnie drażnił. Poza tym dość szybko można było rozwiązać zagadkę w ostatnim tomie 😛

    • No tak, ten trzeci tom taki kryminalnie może najmniej udany, ale moim zdaniem postać Amai wciąż bardzo go ratuje 🙂 Naprawdę ją polubiłam i jej kibicowałam.
      I też uważam, że to jedna z najlepszych kryminalnych historii jakie ostatnio czytałam.

  4. Pingback: „Ofiara dla burzy” – Baskijska makabra trzy! | Tramwaj nr 4 książki i…

  5. No patrz! Ładnie to sobie zaplanowałaś – ja się produkowałem z każdym tomem oddzielnie, a Ty wszystko, co istotne, umieściłaś w jednym wpisie 😉

    Fajnie spojrzeć na całą serię z dystansu i porównać poszczególne tomy. Każdy inny, ale każdy trzymający poziom. Naprawdę dobry cykl. Prawda to, co mówisz – czytając ten, pomijam pięć następnych w podobnym klimacie, a często wybór to kwestia przypadku (ja pierwszy tom wygrałem w konkursie, następne były efektem współpracy); okrutny los czytelnika!

    Podziwiam sprawne lawirowanie między spoilerami, to niedopowiedzenie z matką Amai szczególnie mi się spodobało 🙂

    • O, dziękuję bardzo za tak miłe słowa 🙂

      Tutaj ujęcie wszystkiego w jednej wpis było dla mnie naturalne, bo też czytałam to cięgiem i jakoś mi się to poskładało w jedną całość. O matce Amai nie można zdradzić zbyt dużo, żeby nie popsuć innym niespodzianki, więc cieszę się, że uważasz, że mi się to udało 🙂

  6. Pingback: Podsumowanie maja | Książkowe światy - moje recenzje książek

  7. Pingback: #Jesienny Book TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s