#Queen Book TAG

Cześć kochani! Odgrzebałam dziś na komputerze mój plik z nominacjami od Was do wszelakich tagów książkowych (tak, mam taki plik, bo liczba nominacji rośnie, a moja skleroza jest wciąż w normie, więc…) i postanowiłam dziś zrobić #Queen Book TAG, do którego nominowała mnie moja Schwester Hasacz jedyne 8 miesięcy temu (brawo ja) 😀 Oto oryginalny filmik:

Gotowi?

„Another one bites the dust”, czyli książka, do której lubisz wracać

Muszę przyznać, że gdzieś tak od momentu skończenia liceum rzadko już wracam do przeczytanych książek, a to z powodu tego, że wciąż przede mną tyle tytułów, które chciałabym poznać (co mnie równocześnie cieszy i przeraża), że po prostu brak mi na to czasu. Są jednak takie historie, do których z chęcią bym wróciła i obiecuję sobie, że kiedyś to zrobię (a nie jest ich mało!). Na pewno zaliczają się do nich chociażby cykl Harry Potter JK Rowling, cykl wiedźmiński Andrzeja Sapkowskiego czy (czytane przeze mnie dość dawno) książki Kurta Vonneguta („Kocia kołyska, „Witajcie w małpiarni”). Zdecydowanie chętnie wróciłabym również do klasyki, którą warto czytać wielokrotnie, ponieważ mam wrażenie, że kolejne lektury pozwalają odkryć następne warstwy znaczeniowe. Od jakiegoś czasu myślę o powróceniu do Fiodora Dostojewskiego (a w każdym razie do niektórych tytułów, np. „Idioty” lub „Braci Karamazow”), bo sądzę, że czytając je w wieku nastu lat, odebrałam je dość powierzchownie. Chętnie wróciłabym też np. do „Wilka stepowego” Hermana Hessego czy do „Nędzników” Wiktora Hugo. Hmm, mogę poprosić o dodatkowe życie na książkowe powtórki? 😀

„Bohemian rhapsody”, czyli książka, którą lubisz za jej odmienność

Lubię książkowe dziwadła, bo ja w ogóle lubię „odmienność”. Tym ujęła mnie na przykład „Ugrofińska wampirzyca” Noémi Szécsi, czyli książka, którą wypatrzyłam w książkowym dyskoncie w Krakowie. Zawsze, gdy jestem w Krakowie, odwiedzam tanie księgarnie i wracam z naręczami książek 😀 Szécsi była mi kompletnie nieznana, ale to był ten przypadek, gdy zobaczyłam okładkę, przeczytałam opis i… po prostu wiedziałam, że się polubimy. Bardzo dobrze wspominam pełną dziwacznego humoru „Ugrofińską wampirzycę” 😀 Lubię też odmienność Murakamiego, ale nie łudzę się, to z pewnością odmienność wynikająca z innej kultury niż moja (azjatyckiej). Co prawda znawcy japońskiej literatury mówią, że Murakami ma mocno „amerykański” styl, lecz… Ja go bardzo lubię. I ostatni autor, Tahar Ben Jelloun. To, że odbieram jego książkę jako odmienną może wynikać z tego samego, co w przypadku Murakamiego, jednak „Dziecko piasku” zdecydowanie ujęło mnie swoją innością i wciągnęło w zupełnie obcy mi świat.

„Fat bottomed girls”, czyli opasła książka, która miała wpływ na twój gust książkowy

To pytanie sprawiło mi trochę trudności, bo nie wiem, czy mam taką książkę, która miała wpływ na mój książkowy gust i była opasła równocześnie. Może jednak wymienię tu cykl Władca Pierścieni JRR Tolkiena. Jak tak go zebrać razem, to robi się z tego niezły grubasek (na przykład wydanie zbiorcze, które posiadam, ma 1280 stron), a do tego była to chyba pierwsza książka fantasy (okej, pierwszy był „Hobbit”, ale LoTR przeczytałam niewiele później), którą przeczytałam i co prawda jeszcze wtedy o tym nie myślałam, ale na pewno miała pewien wpływ na to, że kilka lat później sięgnęłam po kolejne książki z gatunku i że padł mój (bezsensowny) pogląd, że fantasy zawsze opowiada o pierdołach i że nie warto po tego typu historie sięgać. Warto, bardzo warto. *posypuje głowę popiołem* 😀

„Friends will be friends”, czyli książka, do której przekonał cię przyjaciel, dobry znajomy

Jest trochę takich książek, bo ufam gustom czytających znajomych, szczególnie, gdy sprawdziłam już ich zbieżność z moim. Z przeczytanych książek będzie to np. cykl Parabellum Remigiusza Mroza (Anita z Book Reviews), „Magiczne lata” Roberta McCammona (Olga z Wielkiego Buka), „Wszechświat konta Alex Woods” (Marta z Książkoholizmu), z nieprzeczytanych, lecz kupionych „pod wpływem” chociażby „Dopóki nie zgasną gwiazdy” Piotra Patykiewicza (Jerzy z Kto czyta, żyje podwójnie oraz Paweł z P42), „Szeptucha” Katarzyny Bereniki Miszczuk (ponownie Olga z Wielkiego Buka) czy „Czas żniw” Samanthy Shannon (Weronika z Przyczajonego Hasacza), a to tylko wierzchołek góry lodowej. Swego czasu przeczytałam też mnóstwo książek z biblioteczki taty, pośrednio z jego polecenia. Dostojewski, Hłasko, Hugo, Wolter, Kundera, Márquez i wielu innych…

„I want it all”, czyli seria, którą przeczytałeś od początku do końca

Już Wam kiedyś zdradziłam, że jestem beznadziejna w kończeniu serii – i nie chodzi o to, że nie chcę, tylko jest ich tyle i wszystkie kuszą… Przez co potem mam wszystko zaczęte i rozgrzebane, a mało co skończone. Jednakże przeczytałam od początku do końca Sagę wiedźmińską Andrzeja Sapkowskiego, podobnie Harry’ego Pottera JK Rowling, Władcę Pierścieni JRR Tolkiena, Sagę o Ludziach Lodu Margit Sandemo, Stulecie winnych Ałbeny Grabowskiej, Parabellum Remigiusza Mroza…

„I want to break free”, czyli książka, którą przeczytałeś mimo złych recenzji

Hmmm. Może wskażę tu „Wspomnienia bitniczki” Diane di Primy, których to czytałam gdzieś dość miażdżącą recenzję (o, już wiem, u nai: http://literackie-skarby.blogspot.com/2015/11/utopione-w-spermie-carpe-diem.html), a pamiętam, że moje wrażenia były bardziej przychylne. Co jeszcze przeczytałam mimo złych recenzji? Cóż, było tak z wieloma lekturami szkolnymi (tak, przeczytałam je wszystkie i traktowałam to trochę jak wyzwanie, wiecie, „a, zobaczymy, czy faktycznie nie da się tego przeczytać!”), lecz pamiętam, że najbardziej uwidoczniło się to przy „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej. Ta książka ma wyjątkowo złe opinie ze względu na rozbudowane opisy przyrody, byłam więc zdumiona, gdy okazało się, że całkiem bezboleśnie przez nią przeszłam.

„A kind of magic”, czyli książka, która cię oczarowała

O, żeby to jedna! Oczarował mnie (dosłownie, he he) Harry Potter, choć wzbraniałam się przed nim, bo ja zwykle trzymam się na dystans, jeśli chodzi o „modne” książki, które „wszyscy czytają”, oczarowała mnie „Morfina” Szczepana Twardocha (ten język!) i miłość do twórczości autora trzyma mnie do dziś, oczarowały mnie wspomniane już „Magiczne lata” Roberta McCammona, „Norwegian wood” Harukiego Murakamiego, „Dożywocie” Marty Kisiel, „Za ścianą” Sary Waters, „Gwiazdozbiór psa” Petera Hellera… *pół godziny później* …i oczywiście „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa, długie lata moja absolutnie ulubiona książka.

„The miracle”, czyli książka, którą cudem dokończyłeś

Sorry, Hasacz, ale „Zombie.pl” Roberta Cichowlasa i Łukasza Radeckiego. „Seks w wielkim mieście” Candace Bushnell (żenująca książka). I może jeszcze rzucę jedną z moich najbardziej znienawidzonych lektur szkolnych, czyli „Nie-Boską komedią” Zygmunta Krasińskiego. Chcę o tym zapomnieć. I o kilkunastu innych książkach też.

„One vision”, czyli książka, o której masz takie samo lub podobne zdanie jak większość czytelników

Podobnie jak u Hasacza, na pewno „Gwiazd naszych wina” Johna Greena. Problem w tym, że później czytałam jeszcze „Papierowe miasta”, które mnie trochę zawiodły i teraz waham się, czy mam sięgać po coś jeszcze czy może jednak już wyrosłam z książek młodzieżowych?

Jednakże bardzo lubię Igrzyska śmierci, a to również młodzieżówka i to taka, o której naprawdę nie słyszałam wielu krytycznych słów. Z tego, co się orientuję, dobrze ocenianą powieścią jest również „Dygot” Jakuba Małeckiego, który i na mnie zrobił duże wrażenie.

„Under pressure”, czyli książka, którą przeczytałeś pod presją

Pod presją? Niejako pod presją czuję się, czytając książki recenzenckie. Jasne, sama je wybieram, nikt mnie do niczego nie zmusza, jednak jak już coś do mnie przybędzie, to czuję się w obowiązku to uważnie przeczytać, by móc potem napisać rzetelną opinię. A nie zawsze przeczytanie ich to takie rurki z kremem („Zombie.pl” jeszcze raz)! Pod presją czytałam również Parabellum Mroza, bo Anita groziła „największym na świecie fochem” 😀 Na szczęście cykl mi się spodobał i tak zaczęła się moja trwająca do dziś przygoda z twórczością Remigiusza Mroza 🙂

„The show must go on”, czyli kogo nominuję?

Silna męska grupa, a co! Mam nadzieję, że odpowiecie na pytania i że będziecie się przy tym dobrze bawić 🙂 A ja dziękuję za moją nominację Hasaczowi (i dziękuję również za cierpliwość w oczekiwaniu na odpowiedzi) ❤

Reklamy

2 thoughts on “#Queen Book TAG

  1. O, fajne pytanka, zrobię na pewno :3 Z niektórymi pewnie się pomęczę 😛 Bo np. z tą grubą książką która miała wpływ na gust czytelniczy to nie wiem… Ale pomyślę 🙂 Ale „Zombie.pl” wymiata ❤ Czekam na część drugą o klopsach ❤ 😀

    • No pomyśl, pomyśl 🙂 Ja też początkowo nie miałam pomysłu, jaką książkę mogłabym tam podać 😛

      A co do „Zombie.pl”, Ty sobie czekaj, jeśli chcesz, ja już tego kijem nie tknę XD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s