„Czarownice z Pirenejów” L. Gabás

Autor: Luz Gabás

Tytuł: Czarownice z Pirenejów

Wydawnictwo: Muza SA

Liczba stron: 480

Rok pierwszego wydania: 2014

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (480 stron), Wielkobukowe wyzwanie (Opowieść w magicznych klimatach)


Polowania na czarownice, oskarżenia o czary, okrutne tortury, na które skazywane były oskarżone i wreszcie skazanie na haniebną śmierć – tego wszystkiego mogła doświadczyć w XVI wieku kobieta, która była „inna”, to znaczy dorównująca inteligencją mężczyźnie (a to przecież niemożliwe!), mająca własne zdanie, myśląca zbyt swobodnie, ale też taka, która miała naturalne zdolności do leczenia, a nawet zakrzywiony nos lub kose spojrzenie, diabelskie znamię na plecach lub brak włosów pod pachami. Ziemia nie chciała wydawać plonów? Zmarło dziecko sąsiadki? To wszystko wina czarownicy! Procesy o czary nie były niestety wcale rzadkością, a raz oskarżona kobieta była praktycznie bez szans – wszystko świadczyło przeciwko niej. Dość powiedzieć, że jednym ze sposobów sprawdzenia, czy dana kobieta paktuje z diabłem, było wrzucenie nieszczęśnicy do jeziora: jeśli nie utonęła, była czarownicą i należało ją zabić, jeśli zaś poszła na dno… Cóż, była niewinna, pokój jej duszy. O uprzedzeniach, ciemnocie i walce z góry skazanej na klęskę opowiada powieść Luz Gabás pod tytułem „Czarownice z Pirenejów”.

443073-352x500Nim jednak będziemy mogli obserwować okrutny proces, poznamy Briandę, żyjącą współcześnie młodą panią inżynier pracującą w branży farmaceutycznej. Brianda ma z pozoru poukładane życie: ma pracę, którą lubi i która stawia przed nią stymulujące intelektualnie wyzwania, ma kochającego chłopaka, który jest dla niej wsparciem i przyjaciółkę, na którą może liczyć. Jednak kobieta ma poczucie utraty kontroli nad swoim życiem. Ostatnio dręczą ją dziwne, bardzo sugestywne sny, majaki, w których dominuje strach. Ten strach nie mija wraz z przebudzeniem, a Brianda czuje się, jakby śniąc, przeżywała drugie życie, równie prawdziwe, jak to na jawie. Co gorsza, zaczynają jej się też zdarzać nagłe napady paniki za dnia. Gdy zawala przez to ważne zebranie w pracy, jej szef wprost sugeruje jej, że powinna odpocząć i wysyła ją na urlop. Brianda jest rozgoryczona, jednak nie ma wyjścia i przystaje na propozycję. Zresztą Esteban, jej chłopak, uważa, że to dobry pomysł… Dziewczyna wyjeżdża więc za namową matki w swoje rodzinne strony, do małej wioski w Pirenejach…

Przerażał ją własny stan. Zawsze była bardzo rozsądna, zafascynowana naukami ścisłymi, prawami ruchu, strukturą materii, właściwościami cieczy, przemianą energii i innymi zjawiskami zachodzącymi w procesie fizycznym. Interesowało ją tylko to, co – choć czasem niezwykle złożone – wydawało się namacalne, uporządkowane albo przynajmniej podlegające kontroli. A teraz nagle przejawiała niewytłumaczalne zaciekawienie otoczonymi złą sławą domami i ich podejrzanymi właścicielami.

Gdy Brianda przybywa do Anels, wizje zdają się tylko przybierać na sile. Zamiast się uspokoić, kobieta jest coraz bardziej zdezorientowana, a okolica i jej mieszkańcy dziwnie na nią wpływają. Gdy poznaje Neli, a potem przystojnego obcokrajowca, Corsa, co do którego odnosi wrażenie, zna go od lat, wszystko zaczyna się zmieniać… Tajemnice zaczynają się powoli odsłaniać i to, co do tej pory kryło się w mroku historii, wychodzi na światło dzienne.

W końcu kobieta tak zanurza się w przeszłości, że „oddaje głos” dawnej Briandzie, pani na Lubichu. Od tej pory śledzimy drugi wątek powieści, chyba jeszcze bardziej ekscytujący od pierwszego. I chociaż wiemy, jak to wszystko się skończy (tytuł książki i wspomnienie o procesach czarownic są aż nazbyt jasnym znakiem), to jednak książka budzi ogromne emocje.

Gdybym miała jakoś zaklasyfikować książkę, zaryzykowałabym stwierdzenie,  że to coś pomiędzy powieścią historyczną, obyczajówką a romansem. Nie jest to więc mój ulubiony gatunek literacki, a jednak powieść Luz Gabás mnie ujęła. Jej mocnym punktem jest szczególnie Brianda „z przeszłości”, czyli żyjąca w XVI wieku dziedziczka posiadłości Lubich, dziewczyna nietuzinkowa, której ambicje były większe, niż ogólnie przyjęte normy w tamtych czasach. Wątek miłosny nie był nazbyt przesłodzony czy wydumany, a elementy magii tylko dodawały uroku całej historii. W „Czarownicach z Pirenejów” nie brak zarówno tragicznych zdarzeń, jak i miłosnych uniesień, a postaci są mocne (zarówno te pozytywne, jak i negatywne, choć nie są one, szczęśliwie, jedynie czarne lub białe!). To po prostu dobra powieść opowiadająca, jak głosi okładka, o „szalonej namiętności i miłości, która przetrwała wieki”, jednak oferująca coś więcej, niż tylko płytkie romansowe wątki i pełne pasji łóżkowe opisy. Oba wątki, współczesny i historyczny, zaplatają się w zgrabny sposób i nic nie wydaje się dopasowane na siłę. To historia o silnych kobietach, które nie raz były odważniejsze od mężczyzn i o sile uprzedzeń, które biorą się ze strachu. Świetna pozycja na długie, wiosenne dni.

4+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję sklepowi internetowemu Empik.com:

empik.com logo

Reklamy

8 thoughts on “„Czarownice z Pirenejów” L. Gabás

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pomimo, że z czarownicami miałam dotychczas styczność tylko w filmach lub serialach, ta książka od początku mnie intryguje. Recenzja świetnie napisana, gratuluję doboru słów… po prostu świetnie mi się ją czytało 🙂

  3. Pingback: Podsumowanie kwietnia | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s