„Silesia Noir” M. Szewczyk

Autor: Marcin Szewczyk

Tytuł: Silesia Noir

Wydawnictwo: Silesia Progress

Liczba stron: 237

Rok pierwszego wydania: 2015

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Klucznik (Trafny wybór, Czytana w łóżku), Przeczytam polski kryminał


Nie miejsce to i czas na opowiadanie historii Górnego Śląska, zresztą ja też nie jestem wielkim znawcą tematu (czego żałuję i co staram się zmienić), więc napiszę tylko pewien truizm: obszary te przechodziły przez wiele rąk, a szarpanki między Polakami a Niemcami zakończone w 1921 roku plebiscytem, mającym rozstrzygnąć do jakiego państwa ma przynależeć ten obszar, do dziś są odczuwalne w społeczeństwie. Żarty z goroli (czyli osób mieszkających w Polsce (poza Górnym Śląskiem), ale też – za wschodnią stroną Brynicy, rzeki, na której kiedyś była granica polsko-niemiecka, czyli np. z mieszkańców Sosnowca czy Dąbrowy Górniczej) są wciąż na porządku dziennym, a choć doprawdy ciężko dziś określić, kto może mianować się hanysem (czyli autochtonem, „prawdziwym” Ślązakiem), spory te nie cichną. Może szczególnie głośne są dziś, w czasie, gdy Ruch Autonomii Śląska walczy o uznanie, że Górny Śląsk jest niezależnym terenem, a to, co wiele osób nazywa śląską gwarą – językiem.

200x325_product_media_188001-189000_76012102894KSJednak wybiegłam w przyszłość, a akcja recenzowanej dziś przeze mnie książki, czyli „Silesii Noir” Marcina Szewczyka dzieje się w kilka lat po plebiscycie, kiedy niesnaski i kłótnie między „swoimi” a „obcymi” są niezwykle silne. Herman Fox, prywatny detektyw, ma swoje biuro w Rybniku, który w 1927 roku jest brudny, pełen sadzy i smrodu. Nie nastawia to specjalnie pogodnie bohatera, który, jak to prawdziwy detektyw, jest zmęczony życiem, uzależniony od alkoholu i papierosów, jego życie osobiste nie istnieje, a poza tym… cóż, poza tym wciąż prześladują go wyrzuty sumienia z powodu pewnej sprawy kryminalnej z przeszłości. Fox jest pewien, że to przez niego zginął jego kolega z pracy, Ewald, zostawiając żonę i małe dziecko.

Coś sie wy mie wypolyło, skōńczyło. W jedyn tydziń zmiyniyłech sie w blank inkszego czowiyka. Widziołech niyroz, jak ludzie umiyrajōm – tako je robota ôd szandary. Problym był, jak twōj partner ôddowoł żywot, na twojich włosnych ôczach. Dostoł kulka i w jednej sekundzie był już tołt. Jego ślypia zgosły, ostała się w nich yno śmierć.

Hermanowi Foxowi nie jest więc łatwo, gdy okazuje się, że sprawa Masorza (Rzeźnika), w trakcie której zginął Ewald, a która zakończyła się śmiercią mordercy, zdaje się mieć ciąg dalszy. Jak to możliwe? Przecież komisarz sam przestrzelił mu głowę, widział grób. Jednak po kilku latach na Górnym Śląsku rozpoczyna się fala nowych morderstw, których modus operandi jest zgodny z tym, co robił kiedyś Masorz. Czy ktoś się podszywa pod złoczyńcę, czy też Herman Fox zabił przed laty nie tego człowieka? Komisarz i jego wspólnicy, czyli Johann (z którym nasz główny bohater zbyt często zagląda do kieliszka), starszy, wciąż kasłający Ojgen oraz Mody, czyli Serafin (gorol), starają się rozwiązać zagadkę, bowiem upływający czas jest sprzymierzeńcem mordercy. Znów giną ludzie i to giną w wyjątkowo bestialski sposób – sprawca żywcem odcina im głowy nożem. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana niż początkowo mogłoby się wydawać, a ofiary jednak nie są przypadkowe, lecz… Czy agencja detektywistyczna Fox i Zawada wpadnie na właściwy trop na tyle szybko, by uratować czyjeś życie?

W „Silesii Noir” akcja toczy się dwutorowo: naprzemiennie otrzymujemy rozdziały opisujące teraźniejszość (dla świata przedstawionego, czyli 1927 rok) i przeszłość, czyli czasy, w których działał Masorz. Niezbyt lubię takie zabiegi, lecz w przypadku Marcina Szewczyka i opowiadanej przez niego historii świetnie się to sprawdziło. Dzięki retrospekcjom czytelnik stopniowo zaczyna łączyć wątki, kojarzyć fakty i składać te powieściowe puzzle w jedną całość. Dzięki temu można też poznać motywacje bohaterów i niektóre ich zachowania (choćby powód, dla którego Herman Fox tak skrupulatnie zalewa banię), więc daję tu autorowi wielki plus. Niewątpliwie ciekawe było dla mnie również umieszczenie akcji na terenie Górnego Śląska, gdzie mieszkam od urodzenia (choć Bytom nie odgrywa większej roli w powieści) i to w latach dwudziestych XX wieku. Nie czytałam do tej pory powieści pisanej w języku śląskim: stanowiło to dla mnie barierę, lecz taką z serii „do pokonania”. Chociaż mieszkam tu od prawie trzydziestu lat, nie umiem za bardzo godać – zdecydowanie więcej rozumiem, niż jestem w stanie powiedzieć. Co dopiero zaś mówić o czytaniu, gdy alfabet śląski jest jeszcze wciąż żywy, tworzony przez silesiologów? Jednak pomimo obaw, dałam sobie radę. Bardzo, bardzo ciekawe doświadczenie!

Sama zagadka kryminalna nie powaliła mnie aż tak na kolana, rozwiązanie specjalnie mnie nie zaskoczyło (bo w pewnym momencie zaczęłam już łączyć fakty), ale muszę przyznać, że Marcin Szewczyk utrzymał moją uwagę przez całą lekturę, a napięcie wciąż rosło. Brutalne morderstwa, sceny pełne krwi, a w tle śmierdzący, brudny Rybnik, ciemne knajpy, papierosowy dym i jeszcze ona, tajemnicza femme fatale… Klimat był tak mroczny, duszny i przygnębiający, że w czasie, gdy czytałam tę książkę, miałam koszmarne sny. Serio. I to jest rekomendacja. Kto lubi kryminały, powieści historyczne i poradzi sobie ze śląskim językiem, niech śmiało sięga po „Silesia Noir”. Warto.

4+/6

Za egzemplarz recenzencki powieści dziękuję wydawnictwu Silesia Noir oraz Śląskim Blogerom Książkowym:

silesia progressśbk

Reklamy

2 thoughts on “„Silesia Noir” M. Szewczyk

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: Podsumowanie marca | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s