„Ucho od śledzia w śmietanie” A. Bradley

Autor: Alan Bradley

Tytuł: Ucho od śledzia w śmietanie (Flawia de Luce #3) / Zatrute ciasteczko (#1) / Badyl na katowski wór (#2) / Tych cieni oczy znieść nie mogą (#4) / Gdzie się cis nad grobem schyla (#5)

Wydawnictwo: Vesper

Liczba stron: 388

Rok pierwszego wydania: 2011

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Klucznik (Czasoumilacz), Wielkobukowe Wyzwanie (Z miłości do okładki)


Chyba już Wam nie muszę przedstawiać Flawii, prawda? To już trzeci (po „Zatrutym ciasteczku” i „Badylu na katowski wór”) tom przygód rezolutnej dziewczynki, której największą pasją jest chemia i… rozwiązywanie kryminalnych zagadek. W małej miejscowości Buckshaw trup ściele się gęsto i rzeczywiście wypada zgodzić się z tekstem na skrzydełku, który twierdzi, że „po morderczym lecie (…) nastała zabójcza jesień”. Można by się czepiać, że wyjątkowo przykra jest ta mała angielska mieścina, ale lepiej przymknąć oko na stopień prawdopodobieństwa takiego zagęszczenia trupów na metr kwadratowy i dać się porwać lekturze, bo powiem Wam, że z tomu na tom robi się coraz ciekawiej, głównie dlatego, że autor „Ucha od śledzia w śmietanie” dokłada wciąż nowych tajemnic, a niewiele wyjaśnia. Irytujące, acz frapujące!

352x5002Wszystko, jak to zwykle bywa, zaczyna się wybuchowo (he he), ale bynajmniej nie od trupa. Nie, zaczyna się od pewnej Cyganki, której Flawia nieopatrznie i zupełnie nieumyślnie podpala namiot, w którym kobieta wróży. Wszystko przez to, co kobieta zobaczyła w szklanej kuli, a była to wedle wszelkiego prawdopodobieństwa Harriet, nieżyjąca matka dziewczynki. Ponoć chce wrócić z wielkiego zimna…

Flawia ucieka, przerażona, i może nie wróciłaby już do wróżbiarki, lecz gdy dowiaduje się, że kobieta z rodziną zatrzymała się przed laty na ich ziemiach za pozwoleniem Harriet, a potem została wygnana przez ojca Flawii (co podobno przyczyniło się do śmierci Johnny’ego Faa, męża Cyganki), postanawia zadośćuczynić pani Faa i pozwala jej zatrzymać wóz na ziemiach de Luce’ów. Miała to być ich tajemnica, ale ktoś dowiedział się, gdzie zatrzymała się Cyganka. I komuś jej obecność bardzo przeszkadzała. Tak bardzo, że kobieta ledwo uszła z życiem. Przejęta Flawia zaczyna oczywiście grzebać tu i ówdzie, próbując odkryć, komu i czemu kobieta zalazła za skórę. W międzyczasie poznaje Porcelanę, wnuczkę staruszki, z którą połączy ją podszyta niepewnością przyjaźń. Tajemnice się mnożą, przeszłość jest mroczna i nieodgadniona – i jakby tego wszystkiego było mało, któregoś dnia w posiadłości de Luce’ów, na nadgryzionej zębem czasu fontannie z pomnikiem Posejdona, znajduje się trup. Trup nabity jest na ostry koniec trójzębu bóstwa. Zgadnijcie, kto go pierwszy dostrzega? No właśnie.

I tu oczywiście zaczyna się właściwe śledztwo, w które Flawia, mimo wyraźnych zakazów policji, się miesza. A żarty się kończą, bowiem w okolicy zaczyna się robić coraz bardziej niebezpiecznie i mała, rezolutna dziewczynka wsadzająca nos w nie swoje sprawy może zwrócić czyjąś uwagę – a uwierzcie mi, że nie są to osoby, z którymi chcielibyście wypić herbatkę o five o’clock. Cykl o Flawii się zagęszcza, staje się coraz mroczniejszy i… smutniejszy. Fakt, wciąż sporo tu ironicznego humoru, o którym wspominałam w poprzednich częściach, ale nad rodziną de Luce’ów zbierają się czarne chmury: posiadłość podupada, tata Flawii, Feli i Dafi sprzedaje cichaczem rodowe srebra, a nawet… część swej ukochanej kolekcji znaczków!, mała Flawia jest wciąż samotna i czasem chciałaby, żeby ktoś ją tak po prostu przytulił… Ale de Luce’owie nie ulegają takim słabościom. Coraz bardziej intryguje też tajemnica śmierci Harriet, czyli mamy dziewczynek. Okazuje się, że mieszkańcy Buckshaw wiedzą o Harriet więcej, niż do tej pory powiedzieli…

Kryminalna strona cyklu jest dobra, owszem, acz nie powalająca. To, co jest siłą książek Alana Braleya, to ich strona obyczajowa. Wspaniale odwzorował on opis małego miasteczka w sennej Anglii lat ’40. ubiegłego wieku i przejmująco opisał rodzinę de Luce’ów, w której każdy jest razem, a jednak osobno. Doggera jest tym razem niestety trochę mniej, ale i tak polecam i cieszę się, że kolejne tomy stoją już na półce i czekają na swoją kolej.

5/6

Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu Vesper:

vesper250

Advertisements

16 thoughts on “„Ucho od śledzia w śmietanie” A. Bradley

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: „Zatrute ciasteczko” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

  3. Pingback: „Badyl na katowski wór” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

    • O, no właśnie, czyli tak samo jak ja 🙂 Mam wrażenie, że Bradley ubrał to wszystko w kryminalny kostium, by zachęcić do lektury i pod tym lekkim płaszczykiem przekazać nam o wiele ważniejsze treści.

  4. Pingback: Podsumowanie lutego | Książkowe światy - moje recenzje książek

  5. Pingback: „Tych cieni oczy znieść nie mogą” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

  6. Pingback: #Jane Eyre BOOK TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

  7. Pingback: „Gdzie się cis nad grobem schyla” A. Bradley | Książkowe światy - moje recenzje książek

  8. Pingback: Najpiękniejsze okładki 2016 roku | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s