„Razzmatazz” K. Mroziński

Autor: Karol Mroziński

Tytuł: Razzmatazz

Wydawnictwo: Harmonia

Liczba stron: 224

Rok pierwszego wydania: 2015

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Gdy pokazałam w social mediach zdjęcie książki, którą otrzymałam do recenzji, zawrzało. „Kupiłam, czekam! Love Karol!”, „A ja marzę o tym żeby przeczytać tę książkę <3”. Przyznam, że lekko mnie to zdziwiło: czy tylko ja nie wiem, kim jest Karol Mroziński, autor książeczki „Razzmatazz”? Wychodzi na to, że jak zwykle nie nadążam za nowymi gwiazdami internetu, ale już dość dawno przestałam się tym przejmować. Nie bardzo ogarniam, kto to jest Gonciarz, jakie treści promuje Człowiek Warga na kanale Z dupy, a co do SA Wardęgi to kojarzę tyle, że koleś przebrał swojego psa za wielkiego pająka, puścił w miasto i nakręcił o tym filmik. Zajrzałam na profil Mrozińskiego na fejsbuku, lecz niewiele to dało. Człowiek-enigma. Ponoć pisze wiersze, podobno studiuje prawo – pewne jest tylko to, że słynie ze śmiesznych historyjek publikowanych w internecie.

442411-352x500No i dobra. Autor zebrał historie (najpopularniejsze? najśmieszniejsze? wszystkie?) w książkę, którą wydało wydawnictwo Harmonia. Teksty są krótkie, zwykle zajmują jedną czy dwie strony, co staje się zrozumiałe, gdy czytelnik uświadomi sobie, że pierwotnie były zamieszczane na fejsbuku, a jak wiadomo, co w internecie i za długie, zostaje podsumowane tl;dr i zignorowane, jako wymagające zbyt wiele wysiłku.

Co łączy te historie? Szydera, która jest słowem-kluczem do twórczości Mrozińskiego. Karol Mroziński nikogo nie oszczędza, śmieje się ze wszystkich i wszystkiego: ze współczesnej sztuki, z wegan, z prezydenta Komorowskiego, z papieża, z ekskluzywnych hoteli, ze współczesnych seriali, ze współczesnej poezji – i mogłabym tak wyliczać w nieskończoność.

Internet zadaje sobie pytanie: kim jest Karol Mroziński? A on odpowiada:

Jestem drobnym praskim pijaczkiem, lubię się włóczyć po tych wszystkich barach, lokalach, a najchętniej mordowniach. Jeszcze niedawno było ich kilka, np. Bajka przy Nowym Świecie, czy Bar Poziomka, mroczne miejsce, gdzie spotykali się dawni ubecy. Teraz jest tam Coffee Heaven, czy jakaś inna sieciówka.¹

Twierdzi, że nie zmyśla swoich historii, że to wszystko prawda. Na przykład o świni, która została katapultowana z samolotu, czy o koniu trzymanym przez sąsiada na balkonie, ale ja mu nie wierzę ani na jotę. To jednak jeszcze nie jest taki problem, problemem jest co innego: mnie to wszystko za bardzo nie śmieszy, ale nie ma się co przejmować, ja jestem smutasem, malkontentem, lewaczką i wegetarianką na dokładkę. Uważam, że historie Mrozińskiego podawane w małych dawkach, owszem, nieraz bawią (na przykład historia o kozie zjadającej hotelowy ręcznik, czy o wege apokalipsie), ale upchnięcie takich tekstów na ponad 200 stronach zwyczajnie mnie wymęczyło. Czyżby tl;dr? Niekoniecznie, bo doczytałam książkę do końca, ale czułam się po tym trochę tak, jakby wyżęło mi mózg i przenicowało go na drugą stronę. Tak samo czułam się, spędzając zbyt dużo czasu na scrollowaniu fejsa i poznawaniu nic nie obchodzących mnie treści.

I umówmy się, ja wiem, że Karol śmieje się również z samego siebie (Z czego się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie!), pozwalając się podsumować słowami: „Szuka poklasku na Facebooku, kolekcjonuje serduszka na Twitterze, śledzi trendy żywieniowe na Instagramie. Kontakt z rzeczywistością łapie jedynie, gdy rozładuje się bateria w jego telefonie”. Ja tego jednak nie kupuję. Facebook wydany w formie książkowej: czy to się sprawdza? Cóż, lepiej wyszło kolesiom z Facecji, ale Mroziński pewnie i tak się nie przejmie, może nawet się ucieszy, widząc we mnie namiastkę hejtera, którego tak pragnął mieć. Pozdrawiam, Karolu, xoxo.

2+/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu Józef Częścik (Harmonia):

jc_znak_grey


¹ http://metrowarszawa.gazeta.pl/metrowarszawa/1,141635,19342226,internetowy-blazen-czy-wschodzaca-gwiazda-literatury-karol.html

Reklamy

8 thoughts on “„Razzmatazz” K. Mroziński

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: Podsumowanie stycznia | Książkowe światy - moje recenzje książek

    • Pociesza niejako, ale wiesz, ja się naprawdę nie przejmuję tym, że nie wiem kto to 😀

      No, jestem semiwegatarianką, czy jak to się mądrze nazywa, czyli taką oszukaną: jem ryby, a nie jem innych mięs.

  3. Nie nadążam za tymi wszystkimi internetowymi nowinkami. Jedno jest pocieszające – jeśli treści są wartościowe, to przetrwają. Wszystkie inne ulegają natychmiastowemu zapomnieniu, ale to może dobrze, bo po co sobie zaśmiecać mózg? Myślę, że książka Karola Mrozińskiego dotrze do tych, którym opisywany świat jest bliski…

  4. Ja Mrozińskiego kojarzę z facebooka, czytuję sobie jego posty, niektóre przesadzone, ale całkiem sporo faktycznie mnie śmieszy 🙂 Natomiast pewnie masz rację, że czytać to wszystko na raz musi być dość męczące.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s