„Zaufaj mi, jestem dr Ozzy. Porady rockmana, który przetrwał” O. Osbourne

Autor: Ozzy Osbourne

Tytuł: Zaufaj mi, jestem dr Ozzy. Porady rockmana, który przetrwał

Wydawnictwo: In Rock

Liczba stron: 316

Rok pierwszego wydania: 2011

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Czy naprawdę muszę Wam przedstawiać Ozzy’ego Osbourne’a, frontmana zespołu Black Sabbath, od lat ’80 nagrywającego także solo? Mam wrażenie, że staruszka Ozzy’ego zna każdy, kto choć pobieżnie interesuje się rockiem i metalem. Jak to zwykle z rockmanami bywa, Ozzy nie był wzorem cnót, a lista tego, co pił, wciągał, wstrzykiwał, połykał i palił wzbudza słuszne przerażenie. Aż dziw, że wokalista cieszy się wciąż całkiem niezłym zdrowiem. Może dlatego, że w pewnym momencie zatrzymał się i zastanowił nad swoim trybem życia. Z pewnością wielkie zasługi ma tu Sharon, jego żona. No i jest nadal z nami: jedyny w swoim rodzaju, bezpruderyjny, szalony Ozzy! Tym razem w roli doktora medycyny. Tak, nie przywidziało Wam się! Ozzy wydał poradnik-nieporadnik, coś, co z poradników się wyśmiewa, coś z jajem. I mówi: „Zaufaj mi, jestem dr Ozzy”!

437002-352x500Wszystko zaczęło się od, wydawałoby się, absurdalnego pomysłu pracowników czasopisma Sunday Times, a zaraz za nimi pomysł podchwycił magazyn muzyczny Rolling Stone.

Najśmieszniejsze, że po dłuższym zastanowieniu zobaczyłem w tym sens, trochę zwariowany, ale jednak sens. Bo wszystko wskazuje na to, że jestem, wiecie, medycznym fenomenem. Przecież nie mam za sobą kilkudniowych libacji, tylko jedną wielką czterdziestoletnią balangę! Był czas, gdy obalałem dziennie cztery flachy koniaku. Rwał mi się film, potem otwierałem oczy i znowu ochlajstwo. Kiedy kręcili Rodzinę Osbourne’ów, dzień w dzień pakowałem w siebie czterdzieści dwa różne lekarstwa na receptę. (…) Paliłem zioło w swoim „schronie” poza zasięgiem kamer, walczyłem ze skrzynkami piwa i podkręcałem się speedem przed codzienną przebieżką wokół Beverly Hills. Ćmiłem cygara jak zwykłe fajki. Nawet w łóżku kopciłem.

Cóż, nie można odmówić Ozzy’emu doświadczenia… Do tego jest hipochondrykiem i wciąż biega po lekarzach, co daje mieszankę wybuchową i całkiem niezłą, jak na przeciętnego człowieka, wiedzę medyczną. I wiecie co? Pomysł chwycił, ludzie pisali do Ozzy’ego w najróżniejszych sprawach (Czy trzeba odstawić kokainę, jeśli okazało się, że ma się wysoki cholesterol? Czy tatuaże można zrobić samemu igłą i tuszem? Jak zliczyć kalorie w żywności, którą spożywamy? Jak długo można spoglądać w oczy nowo poznanej osobie, by nie wydało to się… dziwne?), a on odpowiadał im w swoim bezkompromisowym stylu.

Drogi Dr. Ozzy!

Właśnie połknąłem kawałek gumy do żucia. Czy to prawda, że organizm wydali ją dopiero po siedmiu latach?

To nie może być prawda, inaczej byłbym dziś półczłowiekiem, półmiętą.

Albo:

Drogi Dr. Ozzy!

Czy pozbędę się kamienia nazębnego, jeśli będę płukał usta odkamieniaczem do czajników? Pytam dlatego, że za czyszczenie mój stomatolog liczy sobie pięćdziesiąt funtów, a nie chciałbym przepłacać.

Jeśli myślisz, że pięćdziesiąt funciaków za szorowanie zębów to dużo, zobacz, jak się skubie frajerów, którzy przychodzą bez zębów, bo płukali usta trójpolifosforanem sodu. Będziesz wąchał kwiatki od spodu, a oni będą ci jeszcze wysyłali rachunki.

Wbrew temu, co można by myśleć, Ozzy nie zawsze żartuje. Gdy problem wydaje mu się poważny, pyta z niedowierzaniem: „Serio piszesz z tym do mnie, zamiast iść do lekarza?” i kieruje na odpowiednie badania. Korzysta nie tylko ze swojej wiedzy, ale też z porad specjalistów.

„Zaufaj mi, jestem dr Ozzy” została podzielona na rozdziały według zagadnień. I tak ciekawski czytelnik może poczytać jak wyleczyć się (prawie) ze wszystkiego, dowie się, jaka jest prawda o diecie i ćwiczeniach, poczyta co nieco o czystości, dowie się tego i owego o krewnych (podtytuł „Kochasz ich nad życie, choć dostaniesz przy nich pierdolca” niezmiernie mnie rozbawił), sprawdzi, co rockman sądzi o chirurgii, dowie się, jakie są najdziwniejsze medyczne zagadnienia, z jakimi się spotkał i co wie o genetyce, dostanie porady na temat tego, jak radzić sobie ze znajomymi, poczyta o schorzeniach psychicznych, o seksie, lekarstwach i ich skutkach ubocznych (także tych, o których nie przeczytasz w ulotkach) i wreszcie o śmierci. A wszystko to okraszone rubasznym poczuciem humoru Księcia Ciemności, więc jeśli nie znosicie soczystych przekleństw, to, cóż… nie czytajcie.

Jakby tego było mało, każdy rozdział okraszony jest tematycznym quizem, oczywiście dotyczącym dziwnych przypadków medycznych (z tyłu książki znajdują się odpowiedzi na pytania). Nie wiadomo, czy łapać się za głowę, czy zarykiwać się śmiechem! I tak przez cały czas, bowiem lektura „Zaufaj mi, jestem dr Ozzy” jest w przeważającej części humorystyczna, a jedynie w niewielkim stopniu edukacyjna.

UWAGA! OZZY OSBOURNE NIE JEST WYKWALIFIKOWANYM LEKARZEM

ZALECA SIĘ OSTROŻNOŚĆ

ZALECA SIĘ OSTROŻNOŚĆ, TO NIE ŻART!

Nie przeszkadza to jednak w tym, by trochę się pośmiać. W końcu śmiech to zdrowie, nieprawdaż, drogi dr. Ozzy?

5/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję wydawnictwu In Rock:

in-rock-1

Reklamy

10 thoughts on “„Zaufaj mi, jestem dr Ozzy. Porady rockmana, który przetrwał” O. Osbourne

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Chyba nigdy nie spotkałem się z tego typu książką. Ozzy’iego uwielbiam, choć oczywiście nie jest on moim autorytetem 😛 Wydaje mi się, że taka powieść będzie idealna na odprężenie i odpoczynek od tej całej „poważnej” literatury, którą czytamy na co dzień 🙂

  3. Mój brat miał tak dużo płyt Osbourne’a, że zajmowały całkiem spory stojak na płyty. Myślę, że ta książka by mu się spodobała. Zresztą odrobina uśmiechy na twarzy nikomu nie zaszkodzi. 🙂

  4. Pingback: Podsumowanie stycznia | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s