„Dożywocie” M. Kisiel

Autor: Marta Kisiel

Tytuł: Dożywocie

Wydawnictwo: Uroboros

Liczba stron: 376

Rok pierwszego wydania: 2010

Źródło: Kupiona

Wyzwanie: Okładkowe love, Klucznik (Motyw Świąt Bożego Narodzenia w treści książki, Kupiona lub otrzymana, ale wciąż nieprzeczytana ;))


Święta wpływają na mnie cokolwiek rozleniwiająco. Łypię bez przekonania na stosik recenzenckich, które wymagają mej uwagi, po czym biorę do ręki zakupione niedawno „Dożywocie” Marty Kisiel. Przezornie nie mam tym razem pod ręką nic do ładowania do paszczy, ponieważ czytelnicy i sama Ałtorka ostrzegają, że przy tej lekturze lepiej nie jeść, bowiem grozi to zadławieniem się pokarmem podczas niepowstrzymanego chichotu (powinny być takie ostrzeżenia na okładkach!). Otwieram więc książkę i…

406099-352x500…i razem z Konradem Romańczukiem, młodym pisarzem po trzydziestce, wprowadzam się do Lichotki, ni to domku, ni to dworku, ni zameczku w bardzo złym, gotyckim stylu (ta wieżyczka!), który otrzymał w spadku od bliżej nieznanego krewnego. Z dożywociem. Nie, nie, „na dożywocie”, tylko „Z DOŻYWOCIEM”. Na dożywotnich lokatorów składają się: Licho, czyli anioł stróż uczulony na pierze, którego głównym zajęciem (gdy nie wyskubuje sobie pierza ze skrzydeł) jest sprzątanie pokaźnego domostwa i rozwiązywanie życiowych problemów, Krakers, ogromny, przedwieczny, mackowaty stwór, który siedzi w spiżarce i z pasją przygotowuje domownikom posiłki, nieszczęsny panicz Szczęsny, czyli widmo romantycznego poety, który w wieku 16 lat popełnił samobójstwo z powodu nieszczęśliwej miłości (jednak z powodu pewnych okoliczności powstał z grobu) oraz zmora wcielona w kota. No i jest jeszcze Rudolf Valentino…

Depiluję – powtórzył anioł. – wyrywam raz na miesiąc lub dwa, ale i tak w końcu odrastają, więc muszę wyrywać na nowo… To strasznie męczące, wie pan?

Ani chybi masochista, stwierdził skonsternowany Konrad. Ale co, jeśli zacznie łazić i prosić „zbij mnie, zbij mnie, wyrwij mi pierze”? Przecież w łeb mu nie dam, aniołów się nie bije. I co on ma dziś na tej koszulce, Fistaszki?!

– Dobrze, wyrywasz, ale dlaczego? – wcale nie był pewien, czy chce to wiedzieć, ale brnął dalej. – Wyglądasz jak oskubany kurczak.

– Mam uczulenie na pierze – chlipnęło  żałośnie Licho. – Wciąż tylko kicham i kicham, a te pigułki dla ludzi to mi nic a nic nie pomagają. – I na potwierdzenie swych słów pociągnęło opuchniętym od kataru nosem.

Pisarz Konrad Romańczuk jest, jak by to powiedzieć, lekuchno zszokowany. No bo jak to: zdziecinniały anioł z celofanowymi włosami i w różowych bamboszkach na nogach, zmora, która wszystkiego się boi, co skutkuje wskakiwaniem na głowę Romańczuka i utrzymywaniu się na tejże za pomocą podręcznego (podłapnego?) zestawu pazurków, Krakers i jego stanowczo zbyt dużo macek, a do tego Szczęsny, który wciąż przemawia w stylu kwiecistym i pełnym rymów? I jakby tego było mało, haftuje i dzierga na drutach!

Blond loki, zwykle opadające swobodnie na ramiona, panicz zebrał w klasyczną cebulę i związał wściekle błękitną frotką z koronkowym kwiatkiem. Efekt był wstrząsający.
– Przeszkadzały, gdym haftował na tamborku, więc je okiełznałem. – Nie wydawał się zbyt przejęty tym, że wygląda jak Fragles na sterydach.

A i to jeszcze nie koniec, bo trafi się i wojna ekologów ze zwolennikami nowoczesnych hipermarketów, i czyhający na jego życie Rudolf Valentino, i wspomnienie niedoszłej narzeczonej Majki, i krwiożercza agentka literata, która przybywa do Lichotki uzbrojona w zdrowy rozsądek, tipsy, zbiór jadowitych opinii na temat twórczości Romańczuka i swojego yorka. No dobra, york nie zalicza się do elementów uzbrojenia. Ale agentka przybywa. I dręczy.

Ałtorka twierdzi, że w tej książce nie ma żadnej fabuły i zasadniczo muszę się z nią zgodzić, ale o, na przedwiecznych bogów! Chciałabym czytać więcej tak ciekawych książek na pierwszy rzut oka pozbawionych akcji. Spod koca, pod którym złożyłam swoje przejedzone po świątecznych ucztach cielsko, dobiegały z przerażającą regularnością chichoty i doprawdy niewiele mi brakowało, by się zapowietrzyć i rozpęknąć. Dziecinne Licho w bamboszkach, alleluja, nawet we mnie wywoływało opiekuńcze instynkty (co ze mną zrobiłaś, Ałtorko przebrzydła?!), a wierszowane i patetyczne przemowy Szczęsnego, który ubierał się wedle najlepszej, dziewiętnastowiecznej mody, w błękitny frak i żółtą kamizelkę, doprowadzały mnie do filologicznej rozkoszy, bowiem widmo cytowało gęsto romantyczne wiersze, przeplatając to własnymi rymami i nurzając się w bagnie rozpaczy.

Ponoć Marta Kisiel pisze drugą część „Dożywocia”, no i dobrze, ponieważ po zamknięciu książki miałam ochotę siąkać noskiem niczym Licho i lać łzy jak grochy, bo tak smutno było mi rozstawać się z Konradem i dożywotnikami! Myśl o powstającej kontynuacji podtrzymuje mnie jednakowoż na duchu. To gdzie są moje różowe bamboszki i kubek gorącego kakałka?

5/6

Reklamy

17 thoughts on “„Dożywocie” M. Kisiel

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. To jest najlepsza książka na każdą okazję, a już na pewno skutecznie wyciągnie z deprechy 🙂 Nie mogę się doczekać kontynuacji, a Ałtorka niczym GRRM zwodzi czytelników już stanowczo za długo. Dobrze, że chociaż wznowienie Dożywocia zawitało w księgarniach.

    • Dożywotników się nie da nie polubić 😀 Nawet nieszczęsnego panicza Szczęsnego, który momentami działa na nerwy 😉 Powinnaś przeczytać tę książkę – zobaczysz, że też będziesz chichotać 😀

  3. Pingback: Podsumowanie grudnia | Książkowe światy - moje recenzje książek

  4. Pingback: Czytelnicze podsumowanie roku 2015 | Książkowe światy - moje recenzje książek

  5. Pingback: „I tu jest bies pogrzebany” K. Bonowicz [PRZEDPREMIEROWO] [PATRONAT] | Książkowe światy - moje recenzje książek

  6. Pingback: #Pogaduchy u Aguchy TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s