„Moja walka tom 3” K.O. Knausgård

Autor: Karl Ove Knausgård

Tytuł: Moja walka (#3) / Moja walka (#1) / Moja walka (#2) / Moja walka (#4) / Moja walka (#5)

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 544

Rok pierwszego wydania: 2009

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (544 strony), Klucznik (Kupiona lub otrzymana, ale wciąż nieprzeczytana ;))


Powrót do tej historii to prawie jak spotkanie po dłuższej nieobecności ze znajomym. Karla Ove poznałam w sierpniu 2014, gdy mierzył się z obrazem ojca i obserwowałam jego życie ponownie w czerwcu 2015, gdy opowiadał o małżeństwie z Lindą i o trudnej roli rodzica. W księdze trzeciej cofamy się do początków, czyli do dzieciństwa i dowiadujemy się, dlaczego dorosły Karl Ove zachowuje się tak, a nie inaczej.

419888-352x500Wszystko zaczyna się od przeprowadzki Knausgårdów do nowego domu w sierpniu 1969 roku. Karl Ove pamięta to jedynie z opowieści bliskich, jest wtedy bowiem ledwie rocznym bobasem. Jednak taki jest fakt – Karl Ove, jego starszy brat Yngve, ojciec i matka przeprowadzają się do domu pod lasem. Nie ma tu zbyt wielu wspomnień z najwcześniejszego dzieciństwa, co jest zrozumiałe, bowiem jako osoby dorosłe niewiele z niego pamiętamy, jest za to sporo wydarzeń z czasów, gdy chłopak miał między 5-16 lat.

Narrator od zawsze bał się ojca, odczuwał przed nim wręcz paniczny strach:

Już sama myśl o tacie, o tym, że istnieje, sprawiła, że zalała mnie fala strachu.

Za każdym razem, gdy coś przeskrobał, drżał na myśl o ojcowskiej karze. A ojciec krzyczał, wykręcał ucho, poniżał, zamykał w pokoju za karę, dawał szlaban na wychodzenie z domu, odsyłał go do łóżka bez kolacji, wyśmiewał się z jego wady wymowy (chłopiec mówił „j” zamiast „r”) i generalnie daleko mu było do ideału rodzica. Przeciwwagą była dla niego czuła, rozumiejąca matka, jednak ta nie wtrącała się w relacje ojca z synem; ma się wrażenie, że sama trochę bała się męża. W jego obecności wszyscy prostowali plecy, przyciągali do siebie łokcie i starali się zachowywać poprawnie. Nigdy nie wiadomo, czym można było podpaść.

Jedynym naprawdę nieprzewidywalnym elementem w tym życiu, powtarzającym się przez kolejne jesienie, zimy, wiosny i lata, był mój ojciec. Bałem się go tak, że nawet przy największym wysiłku woli nie jestem w stanie oddać tego strachu. Uczuć, jakie wobec niego żywiłem, nigdy później nie doznałem, nawet się do nich nie zbliżyłem.

W trzecim tomie „Mojej walki” obserwujemy małego chłopca, który bawi się z kolegami w lesie, chodzi na wysypisko, biega do sklepu po cukierki, a w końcu któregoś dnia staje podekscytowany z nowym plecakiem przed drzwiami szkoły. Nie wie jeszcze, że szkoła to małe pole bitwy, że inność jest tam wyśmiewana i że nikt nie lubi prymusów, którzy wszystko wiedzą najlepiej. Chce zabłysnąć, chce wzbudzać podziw wśród rówieśników i oczywiście stara się tak bardzo, że osiąga wręcz odwrotny efekt.

Idziemy wraz z nim do kolejnych klas, przekraczamy wrota gimnazjum, a za nimi czają się nowe problemy: Jak rozmawiać z dziewczynami? Jak zrobić na nich wrażenie? Jak wyglądać bardziej męsko? Jak nauczyć się grać na gitarze i zostać członkiem sławnego zespołu? Jak przestać płakać, gdy tylko wpadnie się w złość? Jak dobrać się dziewczynom do majtek?

Karl Ove to typowy nastolatek, tyle że dociążony jeszcze bagażem strachu przed ojcem i straszną, ogromną nienawiścią, w którą go przekuł:

W wyobraźni mogłem go zmiażdżyć. W wyobraźni mogłem urosnąć, być od niego większy, ścisnąć mu policzki, żeby wargi ułożyły się w ten głupi grymas, który robił, kiedy mnie naśladował z powodu moich wystających zębów. W wyobraźni mogłem uderzyć go zaciśniętą pięścią w nos tak mocno, żeby się złamał i popłynęła mu krew. Albo jeszcze lepiej, żeby kość nosowa wbiła mu się do mózgu i żeby umarł. Potrafiłem ciskać nim o ścianę, zrzucać go ze schodów, mogłem chwycić go za kark i wbić jego twarz w stół.

Karl Ove był raczej żałosnym typem: był słaby, raczej pokraczny, raz miał niską samoocenę, innym razem próbował wszystkim wmawiać, że jest najlepszy, a gdy udowadniano mu czarno na białym, że się myli, wściekał się i płakał. Mówiąc szczerze, nie umiałam go w tym tomie polubić, tak jak lubiłam go w poprzednich, ale wciąż jest mi go ogromnie żal. Żal, bo jego rodzice popełnili kilka ważnych błędów, żal, bo ojciec tak źle go traktował, żal, bo matka nic nie zrobiła, by mu pomóc. A tutaj ojciec jeszcze nie pił, skąd więc jego wybuchy agresji?

Smutno mi się robi i przechodzą mnie dreszcze, gdy Karl Ove wyznaje:

Żyję, mam własne dzieci, a w związku z nimi zawsze zależało mi w zasadzie na jednej jedynej rzeczy, mianowicie na tym, żeby nie bały się własnego ojca.

Nie boją się. Wiem to na pewno.

Kiedy wchodzę do pokoju, w którym siedzą, nie kulą się, nie wbijają oczu w podłogę, nie wymykają się, gdy tylko nadarzy się taka sposobność, a kiedy na mnie patrzą, to obojętnie, rejestrująco.

I to jest sukces Karla Ove Knausgårda.

Choć ten tom wydał mi się trochę słabszy od poprzednich, to jednak wciąż nie można odmówić pisarzowi kunsztu w opisywaniu niby zwykłego życia tak, że czytelnik nie może się wyrwać z jego słowotoku. To jedno jest pewne – Knausgård potrafi świetnie opowiadać. I wiem, że muszę go wysłuchać w kolejnym i kolejnym tomie.

5-/6

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:

literackie

Reklamy

8 thoughts on “„Moja walka tom 3” K.O. Knausgård

  1. Pingback: „Moja walka tom 1” K. O. Knausgård | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: „Moja walka tom 2” K. O. Knausgård | Książkowe światy - moje recenzje książek

  3. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  4. Pingback: Podsumowanie grudnia | Książkowe światy - moje recenzje książek

  5. Pingback: ŚBK: autorzy, którzy poruszają nasze dusze | Książkowe światy - moje recenzje książek

  6. Pingback: „Moja walka tom 4” K. O. Knausgård | Książkowe światy - moje recenzje książek

  7. Pingback: „Jesień” K. O. Knausgård | Książkowe światy - moje recenzje książek

  8. Pingback: „Moja walka tom 5” K. O. Knausgård | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s