„Śmierć frajerom” G. Kalinowski

Autor: Grzegorz Kalinowski

Tytuł: Śmierć frajerom (Śmierć frajerom #1) / Złota maska (#2) / Tajemnica skarbu Ala Capone (#3)

Wydawnictwo: Muza

Liczba stron: 528

Rok pierwszego wydania: 2015

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (528 stron), Klucznik (Kupiona lub otrzymana, ale wciąż nieprzeczytana ;))


I wojna światowa, znana ówczesnym ludziom jako „wielka wojna” to chyba trochę zapomniany temat w literaturze. Co innego II WŚ, która jest „bohaterką” wielu opracowań naukowych, jak też tłem licznych powieści. Jednak Grzegorz Kalinowski w swojej powieści „Śmierć frajerom” postawił na ten, jakby się wydawało, mniej ciekawy moment historii Polski: rozpoczyna swą opowieść na samym początku wojny, w lipcu 1914 roku, a kończy grubo po wojnie, bo w sierpniu 1925 roku. Ten okres, który obejmuje wiele zmian, zamieszki, bitwy, działalność PPS, wybory pierwszego prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, był przeze mnie znienawidzony w szkole, bowiem gubiłam się w wielu partiach i stronnictwach. Muszę jednak przyznać, że Kalinowski udanie przybliżył mi ten okres.

389781-352x500Początkowo trudno się połapać, kto jest głównym bohaterem tej powieści, która ma sporo do powiedzenia o historii i polityce, ale też wiele w niej elementów awanturniczych powieści w stylu książek Bahdaja, tyle że w wersji dla dorosłych. Mnogość bohaterów, których powołał do życia autor, trochę mnie zmyliła i skołowała, ale szybko się okazało, że najważniejszy w tej ferajnie jest warszawiak Heniek Wcisło, którego poznajemy jako dziecko.

Wraz z latami, które mijają na kartach książki, możemy obserwować jak Heniek dorasta, staje się nastolatkiem, a potem młodym mężczyzną. Zawsze niepokorny, ciągle pragnący nowych wrażeń chłopak urodził się w dobrym dla niego momencie historii, bowiem awantur nie brakuje! Heniek, którego szkoła szybko nudzi (wyjąwszy warsztaty), przy pierwszej lepszej okazji ucieka z kolegą do wojska, by walczyć i mieć przygody (bo tak mniej więcej młody Wcisło wyobraża sobie wojaczkę). Gdy wraca do domu, przywołany smutną wiadomością, nie jest już tym samym chłopcem. Choć mógłby zostać inżynierem lub pracować w warsztacie samochodowym wujka, Henryk woli zadawać się z szemranymi typkami, „lipkarzami” włamującymi się do budynków i „kasiarzami” obrabiającymi kasy pancerne. Właściwie taka „kariera” znalazła go przez przypadek, ale kiedy już zasmakował awanturniczego życia i łatwych, dużych pieniędzy, Henryk Wcisło nie miał zamiaru wracać do spokojnego życia. Szczególnie, gdy poznaje słynnego króla złodziei, Szpicbródkę… Jak to się skończy dla młodego mężczyzny?

Przyznam, że dość długo nie mogłam „wejść” w tę powieść. Mam wrażenie, że „Śmierć frajerom” powoli się rozkręcała. Może to wina tego, że, jak się dowiedziałam w posłowiu, historia była pierwotnie pisana pod scenariusz (z ograniczoną liczbą środków finansowych), a dopiero po jakimś czasie jej przeznaczeniem stała się powieść, gdzie autor mógł pofolgować swojej wyobraźni, bo już nic go nie ograniczało? Kalinowski chciał dokładnie opisać świat Warszawy lat 10. i 20. XX wieku i mam wrażenie, że trochę go to zgubiło, bo niektóre wątki były tylko zasygnalizowane i urwane – nic z nich nie wynikało, a nazwiska się mnożyły… W pewnym momencie zaczęłam je sobie zapisywać na kartce, żeby się nie pogubić, ale przestałam, gdy przekonałam się, że postaci bezpowrotnie znikają z kart powieści, a ja powinnam skupić się na Henryku Wciśle.

Właśnie, Wcisło. To akurat bardzo „żywa” i dobrze zarysowana postać. Możemy prześledzić jego dorastanie i to, jak jedna, podjęta szybko na kacu decyzja, może zmienić całe życie. To młody człowiek, bowiem zaledwie dwudziestokilkuletni, gdy się z nim żegnamy na ostatnich kartach pierwszego tomu, ale przeżył naprawdę wiele. To z jego powodu chcę przeczytać kolejny tom, o podtytule „Złota maska”.

I jest jeszcze jedna niebagatelna rzecz, za którą Grzegorzowi Kalinowskiemu należą się wielkie brawa. To próba odtworzenia „warsiaskiej” gwary. Nie wiem, na ile udana, bowiem nie jestem varsavianistą, ale zdecydowanie dodaje smaczku powieści i przenosi wprost w serce stolicy.

4+/6

Za książkę dziękuję sieci sklepów Empik.com:

empik.com logo

Advertisements

14 thoughts on “„Śmierć frajerom” G. Kalinowski

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Czasem książka długo się rozkręca, a potem jak poleci… 😉 A powieść Kalinowskiego już od dawna za mną chodzi. Ciekawa jestem tej warszawskiej gwary. Ale chyba nie czyta się przez to trudno?

    • Nie, bo autor wszystko tłumaczy w przypisach 🙂 Można się w tę gwarę wczuć, a daje to potem naprawdę fajny klimat.

      Ja o tej książce nie słyszałam wcześniej, po prostu zobaczyłam ją na liście do recenzji od Empiku i opis mnie zaciekawił. Ten złodziejsko-gangsterski światek skojarzył mi się trochę ze „Złym” Tyrmanda i mimo, że to jednak nie ten poziom pisania, to coś z tego odnalazłam, zwłaszcza tak od połowy książki.

  3. Nie mój okres historyczny zupełnie, ale brzmi dobrze – lubię takie młode, rozwijające się postaci plus mam sentyment do Szpicbródki – zapamiętam! 🙂

  4. Pingback: Podsumowanie grudnia | Książkowe światy - moje recenzje książek

  5. Pingback: „Złota maska” G. Kalinowski | Książkowe światy - moje recenzje książek

  6. Pingback: „Tajemnica skarbu Ala Capone” G. Kalinowski | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s