„Niebieskie sandały” W. Szymanowska

Autor: Wanda Szymanowska

Tytuł: Niebieskie sandały / Zielone kalosze

Wydawnictwo: Białe Pióro

Liczba stron: 129

Rok pierwszego wydania: 2015

Źródło: Egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Klucznik (Narratorką jest kobieta)


Antoninę, kobietę w średnim wieku, miałam okazję poznać czytając pierwszą powieść Wandy Szymanowskiej „Zielone kalosze”. Tamta historia opowiadała o tym, jak Tosia po trzydziestu latach uwolniła się z toksycznego małżeństwa z alkoholikiem i uciekła z miasta do wsi Ruczaj Dolny, gdzie zaczęła zupełnie nowe życie, a jego symbolem stały się tytułowe zielone kalosze. Teraz miałam okazję poznać jej dalsze losy w słonecznej mini-powieści „Niebieskie sandały”.

431250-352x500Antonina postanowiła odpocząć i wyjechała na samotny urlop do Egiptu. Jednak czy na pewno jest tu tak samotna, jak myśli? Od razu po przyjeździe kobieta zaczyna być adorowana przez Ahmeda, mężczyznę, który wynajmuje jej pokój. Cóż, w tym kraju podrywanie Europejek to niemal sport narodowy, a egipscy mężczyźni uważają, że są najlepszymi podrywaczami na świecie.

Tosia jest zmęczona zalotami natarczywego Ahmeda, który zdaje się rościć sobie do kobiety prawo, mimo że ta nijak nie dała mu do zrozumienia, że jest nim zainteresowana. Gdy zaczyna marudzić, że Antonina wychodzi sama wieczorami, że może jej grozić niebezpieczeństwo, że lepiej by było, gdyby siedziała w domu, kobieta staje się dla niego opryskliwa. Niespodziewanie za to jej uwagę przykuwa brat Ahmeda, o wiele bardziej cichy i nieśmiały, nie przystający do jej wyobrażenia o głośnych i bezpośrednich Egipcjanach. Ale czy dwie tak różne kultury mają szansę się porozumieć?

„Niebieskie sandały” to właściwie krótka opowiastka, taka miniaturka, która opisuje wakacje Antoniny. Śledzimy razem z bohaterką ścieranie się dwóch różnych kultur, co nieraz generuje konflikty, ale też zabawne sytuacje, a przy okazji, tak jak w „Zielonych kaloszach”, otrzymujemy ważne kobiece przesłanie: bądź sobą, bądź silna i nie daj sobą pomiatać. Możesz wszystko, tylko się odważ! W tej książce Wanda Szymanowska przemyciła też wiele informacji na temat Egiptu.

„Niebieskie sandały” czyta się bardzo szybko: nie tylko ze względu na objętość, ale również na fakt, że jest to właśnie taka lekka powieść z feministycznym duchem. Muszę jednak przyznać, że w porównaniu z „Zielonymi kaloszami” tekst wypada nieco słabiej. „Niebieskie sandały” nie posiadają właściwie fabuły, są po prostu obrazkami z wypoczynku Tosi przeplatanymi informacjami o kraju, w którym przebywa. Momentami całość była lekko chaotyczna, co nie zmienia jednak faktu, że to książka idealna na wakacyjny wyjazd, do podczytywania na leżaku – i to nie tylko, gdy udamy się do ciepłych krajów. Książki Wandy Szymanowskiej dają nadzieję, że można zmienić swoje życie, a szczęścia można zaznać w każdym wieku.

4-/6

Za egzemplarz recenzencki książki dziękuję autorce, pani Wandzie Szymanowskiej.

Reklamy

11 thoughts on “„Niebieskie sandały” W. Szymanowska

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: „Zielone kalosze” W. Szymanowska | Książkowe światy - moje recenzje książek

  3. Och, Ci Egipcjanie 😀 Jak byłam we Włoszech, poznałam 3, a że chciałam podszkolić włoski, to z wszystkimi rozmawiałam. Później jednak wyszło tak, że jeden się obraził, bo to z nim się najpierw poznałam, drugi nie miał siły się przepychać ze swoim bratem i głównie rozmawiałam z jednym. Wspomnienia, och wspomnienia 🙂

      • A pewnie, że podrywali 😀 Grali w piłkę i próbowali się popisywać, a ja się śmiałam, bo to zabawne było. No, a już po kilku minutach usłyszałam, że jeden z nich mnie kocha. Zapytałam, jak może mnie kochać, skoro mnie nie zna, a on odpowiedział, że „po prostu”. Ale muszę przyznać, że wszyscy byli mili i nie naprzykrzali się, nie chcieli zrobić mi przykrości swoim zachowaniem, traktowali mnie raczej jak jakąś królową (hahaha!). Ich wujek zaproponował nawet, żeby mnie, siostrze i szwagrowi postawić kawę. 🙂

  4. Temat dość hm..ciekawy 😉 Choć nie dla mnie. Wiem jak to w tym Egipcie jest – aż szkoda słów. Wszelkie romantyczne historie utkane na takim przykładzie w życiu do mnie nie przemówią 🙂

  5. Pingback: Podsumowanie listopada | Książkowe światy - moje recenzje książek

  6. Pingback: #Pogaduchy u Aguchy TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s