I. Śląskie Targi Książki – no takie targi to ja rozumiem! (7-8.11.2015)

Jak było poprzednio na Targach Książki w Katowicach, to śląscy blogerzy i szerzej – czytający mieszkańcy Górnego Śląska – wiedzą. Mam wrażenie, że zła fama poszła w Polskę, bo gdy Łukasz Orbitowski zapraszał na targi w Krakowie to mówił, że w Krakowie nart sprzedawać nie będą (a to właśnie miało miejsce rok temu w Spodku). W tym roku zapowiadało się inaczej. Nowy organizator, ten sam, który mierzy się z targami książki w Warszawie – to już brzmiało dobrze. Nowa lokalizacja (świeżo wybudowane Międzynarodowe Centrum Kongresowe) też zdawała się trafionym pomysłem, bo te kilkadziesiąt stoisk rozłożonych ma wielgachnej płycie Spodka, chcąc nie chcąc, wyglądało smutno. Do tego darmowy wstęp, więc i ludzie dopisali. Wiadomo, że to nie ta skala co Warszawa czy Kraków, ale wiecie co? Było naprawdę dobrze!

DSC_0003

Po pierwsze, przyjechało całkiem sporo wystawców, w tym kilka większych wydawnictw. Była na przykład Czarna Owca, Helion, FK Olejesiuk, Nasza Księgarnia czy Rebis. Po drugie, ludzi było sporo, ale nie na tyle, by nie dało się oddychać czy przejść alejkami. Szło za to spokojnie pogadać z osobami z promocji danych wydawnictw (a jak wiadomo, to są bardzo fajni ludzie!), ze znajomymi, czy w końcu z autorami. Choć niektórzy gromadzili całkiem spory tłumek (patrz: niedzielne spotkanie ze Szczepanem Twardochem), na innych spotkaniach panował względny luz i miła, kameralna atmosfera.

DSC_0006

W sobotę pierwsze kroki (po przywitaniu się z niezastąpionymi Śląskimi Blogerami Książkowymi, o których szerzej zaraz) skierowałam w miejsce, gdzie miało się odbyć spotkanie z Witem Szostakiem. Wita znam od niedawna, dopiero czytam jego pierwszą dla mnie książkę, czyli najnowsze „Wróżenie z wnętrzności” – i co prawda był plan, żeby przeczytać to przed targami, ale że to nie jest książka, którą czyta się pomiędzy i w biegu, normalnie nie zdążyłam. Przeczytałam około sto stron i z taką znajomością autora szłam na spotkanie. Wit Szostak zrobił na mnie dobre wrażenie: sympatyczny i inteligentny, ale nie napuszony czy przeintelektualizowany. Nie powiem, by prowadzący zadawał najbardziej oryginalne pytania świata, ale że byłam na spotkaniu z Szostakiem po raz pierwszy, to się nie wynudziłam. A poza tym poznałam Pastuszka! *macham entuzjastycznie Pastuszkowi*

DSC_0004

Na koniec ustawiłam się w dość krótkiej kolejce i po wyduszeniu kilku standardowych idiotyzmów (jakoś tak zawsze wpadam w bzdurne paplando przed pisarzami), dostałam miły autograf w moim egzemplarzu „Wróżenia z wnętrzności”.

12190067_10208280868803030_7306793101983431837_n

Po tym spotkaniu miałam luz aż do 14, więc poszłam sprawdzić jak sobie radzą ŚBK-i na stoisku z wymianą książkową. Mówiąc szczerze, czułam, że jesteśmy bardzo na miejscu, no bo powiedzcie sami: czy mogłoby zabraknąć Śląskich Blogerów Książkowych na Śląskich Targach Książki? 😀 Świetnie się złożyło, że nasze stoisko było zaraz przy wejściu na halę, przez co każdy praktycznie musiał nas minąć. A ruch był spory! Do stoiska naprawdę trudno się było dopchać, a dyżurujący blogerzy dwoili się i troili.

DSC_0008

Wymieniliśmy mnóstwo książek! Dziękujemy, że byliście z nami!

12189002_411425835720701_7579757290760603404_n

O 14 wybrałam się na spotkanie z Ziemowitem Szczerkiem, ale zanim to nastąpiło, pochodziłam sobie po hali, co i rusz wpadając na znajomych, wymieniając uściski i oglądając oferty stoisk. A było co oglądać! Sami zobaczcie 🙂

DSC_0011

DSC_0013

DSC_0015

DSC_0017

DSC_0018

DSC_0023

DSC_0024

Weszłam na targi z mocnym założeniem, że nie będę kupować wielu książek. I zgadnijcie co? Nawet wyszło! 😀 Jedyne, na co się zdecydowałam, to trylogia Przegląd Końca Świata Miry Grant. Od przemiłego pana z SQN-u (który, swoją drogą, dał mi zniżkę i za trzy tomy zapłaciłam 60 złotych) dostałam jeszcze tę super torbę, której zazdrościłam Hasaczowi na krakowskich targach!

12208647_10208283207061485_827277288489014498_nNo a potem była już 14 i Ziemowit Szczerek. Tu zdążyłam się szybko dokształcić przed targami i przeczytać w końcu pożyczoną od ktryi książkę „Przyjdzie Mordor i nas zje, czyli tajna historia Słowian”. Powiem Wam, że może się nie zachwyciłam, ale książka całkiem mi się podobała. Tylko czytając miałam takie wrażenie, jakby autor nas trochę tymi reportażami wkręcał… A potem, na spotkaniu, okazało się, że to nie są reportaże, tylko fabuła stylizowana na reportaż. I było takie „BUM w czółko!” (jak to mówi Hasacz) i już wszystko pojęłam. Na spotkaniu w Krakowie wylosowałam książkę Szczerka „Siódemka” i powiem Wam, że po spotkaniu mam na jej czytanie trzy razy większy apetyt. Szczerek zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Był bezpardonowy, wyluzowany, trochę rockowy w obyciu, ale jemu to bardzo pasuje. Ola Kaczmarek, która prowadziła spotkanie, zadawała ciekawe pytania i widać było, że jest z prozą Szczerka zaprzyjaźniona.

DSC_0026

Ziemowit Szczerek mówił trochę o brzydocie Polski i o tym, że on tę brzydką Polskę jednak kocha (z tymi paskudnymi barami przydrożnymi, z tą tandetą, ze sraczkowatymi ścianami) i o tym, że Ameryka również jest brzydka, ale jest tak niesłychanie zmitologizowana, że wszyscy się zachwycają Nowym Jorkiem i tymi ich schodami przeciwpożarowymi przy ceglastych ścianach; a gdy dostał od prowadzącej „Siódemkę” z prośbą, by przeczytał adekwatny do tego, co właśnie powiedział, cytat, to sam się zawstydził uświadamiając sobie, że powtórzył prawie słowo w słowo to, co było tam napisane. Uroczy był, gdy się skrępował i wyrzucił z siebie: „Nie no, ale ja się powtarzam… Ale siara…” (swoją drogą – kto jeszcze dziś mówi „ale siara”? Ileż mi radości przyniósł ten zwrot!) i fajny, gdy się zawstydził, że ma przed audytorium (a byli tam i młodsi, i starsi ludzie) czytać fragmenty, w których było sporo „kurew” i „chujów”. Jednak tak jak mówię, w tekstach Szczerka jawi mi się to jakoś na miejscu. Zresztą nie jestem też jakąś pruderyjną osobą, która się płoni, gdy usłyszy słowo „dupa”, ale to osobny temat…

Od Ziemowita również dostałam autograf. Mój kot pokazuje, że to jego książka 😉

12063646_10208286795511194_3043513847862879739_n

Potem już trochę opadłam z sił, ale czekało nas jeszcze spotkanie w blogerskim gronie w pobliskim City Rock. Spotkanie było raczej kameralne, ale przemiłe 🙂 Gdy już się posililiśmy, Agnieszka urządziła losowanie książek, które zostały po spotkaniu w krakowskich Smakołykach. I tak mój plan, by wyjść z małą liczbą książek z targów książki, wziął w łeb… Parę razy próbowałam swojego szczęścia i udało mi się wygrać trzy tytuły.

12227057_10208283325904456_4024858247551529589_nMurakami to pożyczka od ktryi (która przed targami zadała mi podstępne pytanie, czy chcę tę książkę pożyczyć. No jasne!), natomiast „Antipolis”, „Pątnicy z macierzyzny” oraz „Żółte ptaki” to zdobyte łupy. Zakładkę wzięłam ze stoiska Granic (kolekcjonuję ich zakładki, mają kilka wzorów).

Ale nie książki były tego dnia najfajniejsze (chociaż kocham je z całego serca). Najfajniejsze było to, że mogliśmy razem posiedzieć i tak po prostu pogadać co tam u nas słychać i co dzieje się w blogowym światku. ŚBK-i, jesteście najlepsi ❤ Uwielbiam w tej grupie to, że się lubimy i szanujemy, a gdy ktoś odniesie sukces, to nikt mu brzydko nie zazdrości, tylko mu kibicuje i go wspiera 🙂

fot. Adelajda

fot. Adelajda

No i w ten sposób wyszłam z domu koło 9, a wróciłam o 21… Szalony dzień, ale w tym najlepszym znaczeniu!

Natomiast w niedzielę wpadłam na targi jedynie na chwilę, bowiem gościem był jeden z moich dwóch ulubionych autorów. Pewnie w tym momencie wszyscy wzdychacie: tak, wiemy o kogo chodzi… 😉

DSC_0028

Szczepan Twardoch. Cudem udało mi się wyhaczyć wolne miejsce w pierwszym rzędzie, bo choć spotkanie odbywało się na głównej scenie, krzeseł było zdecydowanie mniej niż chętnych do wysłuchania rozmowy. Siedziałam więc sobie vis a vis Twardocha i zastanawiałam się, czy ten ucieknie z krzykiem, gdy mnie znowu ujrzy (poprzednie spotkania, na których byłam, miały miejsce kolejno: 2.10. i 24.10.) 😀

Cóż, biorąc pod uwagę częstotliwość spotkań, musiało wreszcie dojść do tego, że nie dowiem się wiele nowego. Było więc znów trochę o „Morfinie” i „Drachu”, było o tym, jak czytelnicy odbierają książki autora, było o spektaklu na podstawie „Morfiny” i o tym, czy Twardoch jest pisarzem polskim, czy śląskim.

„Pisarz przynależy do języka, więc jeśli piszę po polsku, a tylko w tym języku potrafię napisać powieść, to jestem polskim pisarzem” – powiedział. Nie dał się za to pociągnąć za język w kwestii tego, co mu nie odpowiada w polskim życiu kulturalnym („Nie, bo znowu coś powiem i potem będzie…”) argumentując, że to nie jest właściwe miejsce, bo tu siedzą ludzie, dla których kultura i literatura są ważne.

DSC_0029

Na koniec prowadzący puścił mikrofon w widownię i wszyscy złapaliśmy głupawkę – bynajmniej nie z powodu pytań… Po prostu wracając, usiadł z rozmachem na fotelu, który wydał głośne „PRRRRUT!” 😀 I całą poważną rozmowę o literaturze szlag trafił 😉 Śmiali się wszyscy: widownia, prowadzący i Szczepan Twardoch. Wiem, że to głupie, ale normalnie nie umiałam przestać chichotać 😀 Szczególnie, że przy drugim pytaniu (i podawaniu mikrofonu) sytuacja się powtórzyła…

No ale nic, rozmowa dobiegła końca i gdy prowadzący rzucił magiczne hasło „A teraz Szczepan Twardoch z przyjemnością podpisze państwu książki”, tłum rzucił się w stronę pisarza niemal jak ludzie na promocji Wittchena w Lidlu 😉 Ja nawet nie próbowałam się tam dopchać (choć miałam jeszcze jedną książkę do podpisu), ponieważ spieszyłam się na tramwaj.

No i tak, zupełnie szaleńczo, ale niesłychanie przyjemnie minęły mi te targi. Mam nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej, a stoisk i autorów będzie jeszcze więcej. Do zobaczenia!

Reklamy

27 thoughts on “I. Śląskie Targi Książki – no takie targi to ja rozumiem! (7-8.11.2015)

  1. Fantastyczna relacja. Widać, że kochamy książki, kochamy je czytać, o nich rozmawiać i je zdobywać. Takie imprezy są dla nas.
    P.S. Jeszcze raz gratuluję!

  2. Fajnie Wam na tym południu, że macie tyle okazji do uczestniczenia w dużych wydarzeniach książkowych 🙂 Conrad Festiwal, Targi Książki w Krakowie, a teraz jeszcze to… I nie mów, że jest tego więcej 😉

    • Coś tam mniejszego się jeszcze przytrafi 😉 Dużo dzieje się w Krakowie, ale mimo, że mam tam 1,5 godziny busem, to jednak rzadko tam jeżdżę na wydarzenia literackie. Nasze katowickie targi są raczej z tych mniejszych, ale za to w tym roku były bardzo udane 🙂

  3. „Żółte ptaki” mam i ja 🙂 Czytałam, że to rewelacyjna powieść i mam nadzieję wkrótce – o ile czas pozwoli – się o tym przekonać 🙂 No i tak jak pisałam na FB, czytaj „Przegląd Końca Świata”, bo jest rewelacyjny! 🙂

  4. Ach, strasznie żałuję, że nie mogłam z Wami być, ale tym razem nie mogłam opuścić zajęć :(((
    Cieszę się, że te targi można zaliczyć do udanych, ze dla Ciebie byłby takie owocne, no i że spotkanie z pozostałymi Śbk-ami było tak fantastyczne, jak zawsze! 🙂

  5. Kurczę, ten pan na stoisku wydawnictwa MG wygląda jak Rafał Grupiński.
    A na wymianie książkowej dzikie tłumy. Podchodziłam tam z pięć razy i za każdym razem trudno mi się było dopchać do książek. Później doszłam do wniosku, że skoro frontem się nie da, to uderzę z boku. 😀
    W dalszym ciągu bezwiednie mną telepie, gdy czytam o spotkaniu z Twardochem. 😀
    I teraz żałuję, że nie skusiłam się na Maraia. Były „Wyznania patrycjusza” po jakiejś skandalicznie wysokiej cenie, ale to nic, i „Cztery pory roku” w dużo przyjemniejszej. Ech.

    • O, też patrzyłam na Maraia i nie wzięłam! Ale ja mam już w domu „Zbuntowanych”. Nie pamiętam już, kto mi go kiedyś polecał, ale był to taki moment, że nigdzie nie można go było dostać. Biblioteki nie znaju, a w księgarniach nie ma, więc jak zobaczyłam go raz w Empiku, to od razu porwałam 🙂 A ostatnio zaczęli go wznawiać, no i dobrze.

      Muszę przyznać, że nie wiem kto to Rafał Grupiński.

      A co do wymianki, mam nadzieję, że Ci się udała?

  6. Pingback: Druga rocznica bloga | Książkowe światy - moje recenzje książek

  7. Pingback: Spotkanie z Adamem Wajrakiem (Katowice. 1.12.2015) | Książkowe światy - moje recenzje książek

  8. Pingback: Właśnie tak się to robi na południu… czyli relacja z 2. Śląskich Targów Książki w Katowicach | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s