„Fight Club” Ch. Palahniuk

Autor: Chuck Palahniuk

Tytuł: Fight Club

Wydawnictwo: Niebieska Studnia

Liczba stron: 235

Rok pierwszego wydania: 1996

Źródło: Pożyczka

Wyzwanie: CzytaMY


Książka „Fight Club”, a może jeszcze bardziej film o tym samym tytule, dorobiły się już statusu dzieł kultowych. Ja nie miałam do tej pory do czynienia ani z jednym, ani z drugim, kiedy więc Jarka z Jarkowych Bazgrołów wybrała mi ten tytuł w ramach wyzwania CzytaMY, ucieszyłam się, że wreszcie dowiem się, w czym rzecz. Zdobyłam książkę i zasiadłam do lektury, wiedząc tyle, że to chyba rzecz o buncie i o klubach walki…

fight-club-podziemny-krag-b-iext6169166Narrator, który nam przybliża całą tę historię dopiero z biegiem książki daje się zidentyfikować jako Jack. Jack pracuje jako koordynator kampanii wycofywania wadliwych produktów – lata więc z miejsca na miejsce, odwiedza identyczne hotele i sprawdza zepsute produkty. Jego życie jest puste, pełne powtarzalnych, pozbawionych sensu czynności. Gdy Jacka dopada bezsenność, podejmuje nietypową terapię – zaczyna chodzić na grupy wsparcia, takie jak „Mężczyźni razem do końca”, „Ponad i poza” i inne. Gdy nasłucha się historii ludzi, którzy mają gorzej od niego, znajduje ukojenie i zasypia.

I któregoś dnia na plaży dla nudystów poznaje Tylera – a Tyler to typowy anarchista. Chciałby zobaczyć jak świat płonie i nie obchodzą go konsekwencje. Tyler wpada na pomysł założenia Podziemnego Kręgu – klubu walki, w którym zmęczeni konsumpcyjnym życiem mężczyźni nie będą szefami, policjantami, listonoszami, koordynatorami kampanii wycofywania wadliwych produktów – są tylko ciałem, które wypełnia przemoc i którego jedyną czynnością jest: bić, bić, bić.

Pierwsza zasada klubu walki to nie rozmawiać o klubie walki – wykrzykuje Tyler.

– Druga zasada klubu walki – krzyczy Tyler – to nie rozmawiać o klubie walki.

(…)

Tyler stoi pod jedyną lampą w popółnocnych ciemnościach w pełnej mężczyzn piwnicy i wylicza pozostałe reguły: dwóch mężczyzn, jedna walka, jedna walka na raz, boso i bez koszul, walka trwa do skutku.

– I siódma zasada – krzyczy Tyler – jeżeli to jest twoja pierwsza noc w klubie, to musisz walczyć.

Od razu muszę przyznać, że wymęczyła mnie ta powieść. Narracja, chociaż już wiem, że ma swoje uzasadnienie, totalnie nie przypadła mi do gustu, a historia polegająca na tym, by buntować się przeciwko konsumpcjonizmowi świata demolując wszystko dookoła (a przede wszystkim – defasonując swoje buźki) wydała mi się wybitnie niedojrzała.

Mój ojciec nie miał studiów, było więc bardzo ważne, żebym ja poszedł do college’u. Po college’u zadzwoniłem do ojca na międzymiastową i zapytałam: Co teraz?

Tata nie wiedział.

Kiedy dostałem pracę i skończyłem dwadzieścia pięć lat, spytałem międzymiastowo: Co teraz? Tata nie wiedział, więc powiedział mi, żebym się ożenił.

Mam trzydzieści lat i zastanawiam się, czy kolejna kobieta jest naprawdę tym, czego szukam.

Zagubieni bohaterowie Palahniuka budzą może u mnie odrobinę zrozumienia (czyż my też nie jesteśmy oszukanym pokoleniem, któremu wmówiono, że gdy będą mieć mgr przed nazwiskiem, cały świat nabierze sensu i stanie przed nami otworem?), ale nie wywołują współczucia. Raczej drażnią mnie swoim destrukcyjnym podejściem do życia godnym zbuntowanego nastolatka. Tylko że to są dorośli ludzie – boleśnie niedostosowani do tego świata. I czyja to jest wina? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie…

Tak czy owak, mam zamiar obejrzeć jeszcze film – ponoć jest lepszy. Może rzeczywiście historia ta opowiedziana innym językiem, niż nużąca narracja Palahniuka ma szansę wybrzmieć mocniej. A poza tym odczuwam wyjątkowo dziewczyńskie pragnienie zobaczenia na ekranie półnagiego Brada Pitta 😉

No i teraz sama nie wiem, czy ja czegoś nie rozumiem, czy ta książka jest po prostu słaba? Nawet rozwiązanie zagadki dziwacznej narracji wywołało u mnie tylko wzruszenie ramion i komentarz: meh…

3-/6

Edit: Szyszka, która pożyczyła mi tę książkę, mówi, że bohater „nazywał się” Jack, a nie Joe. Matulu, nie wiem, skąd mi się wziął ten Joe… W każdym razie poprawiłam to w notce, bo wierzę Szyszce, która czytała tę książkę x razy 😉

Reklamy

20 thoughts on “„Fight Club” Ch. Palahniuk

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Film oglądałam w zeszłym roku – rewelacja, świetna gra aktorska Nortona, Pitta i Heleny Bohnam Carter. Dużo pozytywów słyszałam też o książce, zamierzam zaryzykować i spróbować, może jednak mi się spodoba 🙂

    • Hehe, ulżyło mi, że ktoś też miał tak jak ja 😀 Ja tę książkę też szybko przeczytałam, po prostu chciałam mieć to już za sobą i poczytać coś innego 😉

  3. Kocham filmowy „Fight club” – to jeden z moich ulubionych filmów. Jednak słyszałam, że sam autor nie był zbyt zadowolony z zakończenia powieści, a filmowe bardziej mu się podobało. Książka jeszcze przede mną, ale chętnie spróbuję 🙂
    Pozdrawiam!

    • Hahaha, no tak to można właśnie w skrócie ująć 😀 Ale chcę jeszcze obejrzeć film 🙂 Sądząc po fotosach, jest szansa, że pierwszy raz w życiu Pitt mi się spodoba 😛

  4. Pingback: Podsumowanie lipca | Książkowe światy - moje recenzje książek

  5. Otóż ja nie zrozumiałam filmu – który oczywiście mój facet uważa za totalnie kultowy. Więc nie jesteś jedyna, choć ja po książkę już nawet nie sięgałam.

  6. Film jest rewelacyjny! Śmiało zaliczam go do grona moich ulubionych 🙂 Jeśli chodzi o książkę to sama nie wiem… Mój brat był nią na przykład równie (jeśli nie bardziej) zachwycony 🙂 Czas pokaże, czy sama się na nią zdecyduję 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s