Relacja ze spotkania z Ignacym Karpowiczem (21.05.2015)

Cieszę się, że katowicka biblioteka organizuje tyle ciekawych wydarzeń literackich. Po doprawdy udanym spotkaniu ze Szczepanem Twardochem, po którym pokochałam go jeszcze bardziej, nadszedł czas na Ignacego Karpowicza, którego książki bardzo lubię (tak chwaliłam „ości”).

11351187_10206917666003812_5572173656104041828_n

Prowadząca spotkanie krążyła głównie wokół dwóch powieści – wyżej wspomnianych „ości” oraz „Sońki” (której jeszcze nie czytałam, ale mam na to po tym spotkaniu jeszcze większą ochotę!). Karpowicz zdradził, że gdy zaczyna pisać powieść to nie ma w głowie gotowego planu, nie wie co dokładnie się wydarzy. Pisarz powiedział, że gdyby od razu wiedział jaki jest koniec, pisanie byłoby nudne 😀 Często postaci „nie chcą go słuchać” i w rezultacie podejmują zupełnie inne wybory, niż początkowo zakładał.

Jak się okazuje, postać Sońki ma pierwowzór w rzeczywistości. Gdzieś na wsi pod Białymstokiem (skąd pochodzi Karpowicz) żyła kobieta, która podczas wojny miała romans z Niemcem. Pisarz miał okazję, by poznać Sońkę przed jej śmiercią, ale uznał, że jego motywacje byłyby nie w porządku (chce poznać kobietę, którą pewnie musiałby potem pytać o intymne i bolesne sprawy z jej życia…), więc z tego zrezygnował. „Prawdziwa” Sońka umarła 4 lata temu.

Bardzo ujęło mnie to, co Karpowicz mówił o zwierzętach, jak podkreślał, że dla niego to KTOŚ, a nie COŚ. Rozczuliły mnie historie z dzieciństwa, szczególnie ta o małym prosiaczku, którego na rozpaczliwe płacze Ignasia tata uratował z rowu melioracyjnego i który to (prosiaczek, nie Ignaś) był potem odchowany i karmiony mlekiem. Świnia dorosła, łaziła za ludźmi jak pies, dorobiła się dzieci i „umarła ze starości jako stateczna matrona” 😀 ❤

Na koniec przyszła pora na autografy. Miałam w torbie mój egzemplarz „Niehalo”, ale pobiegłam jeszcze szybko do stolika, gdzie sprzedawano książki Karpowicza i kupiłam „Sońkę” – po rozmowie poczułam, że muszę ją mieć na własność 😀 Jak zwykle, gdy stoję przed kimś obcym, trochę się krępowałam, ale Karpowicz naprawdę był bardzo sympatyczny. Pośmialiśmy się trochę, bo opowiedziałam mu, jak go poznałam: nieco okrężną drogą, poprzez felietony w magazynie Bluszcz. Jego teksty były zaraz po wstępniaku naczelnej i zawsze okropnie mnie bawiły. Były takie zgryźliwie dowcipne 😀 Któregoś dnia postanowiłam w końcu sprawdzić co to za gość, który je pisze i jak się okazało, że mamy w bibliotece jego książkę („Gesty”) to pobiegłam ją pożyczyć. I… wielkie zdziwienie. Jak to możliwe, że ten Karpowicz, co pisze takie śmieszne felietony, napisał taką smutną książkę? Pisarz się śmiał i powiedział ze skruchą: Może kiedyś napiszę radosną… 😀 Ale zapewniłam go, że tak jest dobrze, bo ja bardzo lubię smutne książki i zgadzam się z tym, co powiedział wcześniej – mianowicie, że najlepsza książka to taka, która kopie czytelnika.

11162451_10206916779581652_6908905093798336098_n

Cóż mogę dodać? Było bardzo miło. A rozmowy z pisarzami, nawet krótkie, dają mi niesamowitą frajdę 😀

Advertisements

2 thoughts on “Relacja ze spotkania z Ignacym Karpowiczem (21.05.2015)

  1. Pingback: „Sońka” I. Karpowicz | Książkowe światy - moje recenzje książek

  2. Pingback: Druga rocznica bloga | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s