„Dziennik” J. Pilch

Autor: Jerzy Pilch

Tytuł: Dziennik

Wydawnictwo: Wielka Litera

Liczba stron: 464

Rok pierwszego wydania: 2012

Źródło: Wypożyczona z biblioteki

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (464 strony), Klucznik (Coś białego)


Nie pamiętam kiedy po raz pierwszy usłyszałam o Pilchu i gdzie to było, w każdym razie to dość dawne dzieje sięgające moich lat licealnych. Gdzieś wyłuskałam, że warto, że dobre, a ja mocno wspieram rodzimą literaturę. Poczytałam „Bezpowrotnie utraconą leworęczność”, „Spis cudzołożnic”, a także niedawno głośną za sprawą filmu książkę „Pod Mocnym Aniołem” (tytuły to mocna strona autora, zdecydowanie) i… nie porwało. To nie chodzi o to, że mam dość prozy o chlaniu, o kacach, o zarywaniu panienek, bo na przykład Bukowski jest w tym świetny (ok, czytałam tylko „Szmirę”, ale bardzo chcę więcej!). Jednak jest w pilchowej frazie coś, co mnie męczy. „Dziennik” ściągnęłam z bibliotecznej półki w momencie, gdy dowiedziałam się, że jego druga część jest nominowana do Nagrody Nike. Ho ho, coś jest na rzeczy, pomyślałam. Jak widzicie, książka trochę przeleżała mi w stosiku na parapecie, ale oto jest, przeczytałam! Czy Pilch w dzienniku podoba mi się bardziej niż Pilch-powieściopisarz?

dziennik-b-iext8531522Może zepsuję sobie teraz puentę, ale powiem od razu – tak. Bo Pilch dziennikowy to Pilch niezwykle szczery. Ciężko oczywiście ocenić na ile jego (prawie) codzienne zapiski to kreacja literacka (no bo nie ma czegoś takiego jak totalna szczerość i naturalność w zapiskach, które mają być wydane), ale ja to kupuję i myślę, że naprawdę wiele tu z pisarza.

Jerzy Pilch pokazuje nam swoją walkę, poszukiwanie tożsamości na wielu płaszczyznach. Jawi się jako luteranin, który na przemian traci i odzyskuje wiarę w Boga, jako członek mniejszości religijnej uparcie tę mniejszość podkreślający, będący z niej dumnym, jako wierny naśmiewający się z katolików i chętnie punktujący wszelkie prztyczki, jakie dostają w nos. Jawi się autor jako zaciekły kibic piłki nożnej, przede wszystkim fan Wisły Kraków, który czasem się na klub obraża (że patałachy tak źle grają), ale nawet, gdy deklaruje, że przestaje śledzić ten cyrk, przed rozsunięte lekko palce obserwuje kolejne porażki i wygrane. Trochę co prawda Pilch mnie zirytował, gdy powiedział, że:

Kto nie zna uczucia, jakie ogarnia jestestwo ludzkie, gdy piłka siądzie na podbiciu i po chwili zatrzepocze – obok rozpaczliwie interweniującego bramkarza – w siatce, ten może i jest człowiekiem. Ale częściowym. Ani świata, ani drugiego człowieka w pełni nie zrozumie nigdy.

Ale cóż, wybaczam mu, bowiem obok piłkarskich uniesień (których jako niepełny człowiek kompletnie nie pojmuję) pojawiają się wątki bolesne, tkliwe, chwytające za serce. Pisarz zwierza się czytelnikom ze swoich kłopotów z pamięcią, nie pomija wstydliwych wypadków, takich jak ten, kiedy wyszedł na miasto w jednym bucie zimowym, a w drugim domowym (jako że Pilch nie chodzi po domu w papuciach, tylko w półbutach). Pisze wprost o czarnej dziurze w pamięci, o tym, jak umykają mu dni. Pisze o starości, o strachu przed niedołężnością, o zapomnieniu.

Tylko grube książki są w twoim zasięgu – w kosmos nie polecisz, w olimpiadzie już nie weźmiesz udziału, na mundial nie pojedziesz, w podróż dookoła świata nie ruszysz, nawet do Wenecji ci się już nie chce, masy rozmaitych rzeczy już nie dasz rady zrobić, ale nadzieję na przeczytanie grubej książki możesz mieć zawsze; choćbyś był nie wiadomo jak przyciśnięty do muru, zawsze możesz wziąć do ręki Historię Chin albo Annę Kareninę, albo wszystkie trzy tomy Millennium, albo Arthura & George’a i zawsze możesz mieć złudzenie, że przed końcem – dobrniesz do końca.

„Dziennik” Pilcha jest również pełen lektur, które autor akurat czyta, artykułów z gazet, które zjadliwie komentuje, a także bieżących zdarzeń (na przykład walki o krzyż po katastrofie smoleńskiej). O dziwo, nie czuję, by te zapiski z aktualnościami się zestarzały. Fakt, że tom opisuje wycinek rzeczywistości z lat 2010-2011, więc relatywnie niedawnych, może ma na to jakiś wpływ, ale chyba niewielki. To jest po prostu tak dobrze, z lekkością napisane, że się broni.

A i to nie wszystko, dostajemy bowiem wiele wspomnień z dzieciństwa i młodości, dużo obrazków z rodzinnej Wisły i czuć mocno, że jest to takie leciutkie szykowanie się na śmierć, że Pilch zdaje sobie sprawę, że bliżej niestety do końca niż do początku i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że chwyta niteczki pamięci, póki jeszcze może pamiętać.

„Dziennik” Pilcha to naprawdę wyśmienita, mocna, chropowata (w dobrym tego słowa znaczeniu) lektura i już wiem, że obowiązkowo przeczytam drugą część jego wspomnień z lat 2012-2013.

5/6

Advertisements

17 thoughts on “„Dziennik” J. Pilch

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania - moje recenzje książek

  2. Pingback: Podsumowanie kwietnia | Kultura czytania - moje recenzje książek

  3. Straszną mam ochotę na tę książkę, ale za każdym razem jak przychodzi do kupna, to jednak decyduję się na coś innego…

  4. Jej, jak mnie ten Pilch odpycha. Nie wiem, co w nim jest, ale on tak bardzo nie chce, żebym go czytała, że nawet mu się to udaje osiągnąć 😉

    • Hehe 😉 Możliwe, że to faktycznie literatura nie dla Ciebie. Mnie nie po drodze z jego powieściami, za to Dziennik, jak widzisz, bardzo mi się spodobał.

  5. Mi się „Spis cudzołożnic podobał” i wierzę, że „Dziennik” znakomity, ale jeszcze się nie zebrałam. Oj MA Pilch coś w tym swoim pisaniu, ma z pewnością 😀

    • Mnie się „Spis…” z przeczytanych przeze mnie powieści Pilcha podobał jeszcze najbardziej 😉 A „Dziennik” polecam Ci z całą mocą 😀

  6. Jerzy Pilch jest fanem Cracovii, a nie Wisły Kraków. Dla ciebie to pewnie mały błąd, ale on by ci tego „przejęzyczenia” pewnie nie wybaczył 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s