„Domofon” Z. Miłoszewski

Autor: Zygmunt Miłoszewski

Tytuł: Domofon

Wydawnictwo: W.A.B.

Liczba stron: 224

Rok pierwszego wydania: 2005

Źródło: Wypożyczona z biblioteki

Wyzwanie: Klucznik (Coś czerwonego)


Opowiem Wam bajkę, chcecie? Jest już ciemno i cicho, mrok wlewa się powoli zza okna do Waszego pokoju, jest coraz ciemniej, ciszej… i wtedy słyszycie okropny wrzask. Co to było?! Biegniecie w dół po schodach, właściwie wcale nie jesteście ciekawi, chcecie się po prostu wydostać! Już, już, drugie piętro, pierwsze, parter, adidasy stukają po schodach, widzicie drzwi klatki schodowej, na szczęście otwarte, za nimi świat, bezpieczny (no dobra, wcale nie, ale wszystko lepsze od tego wrzasku), biegniecie i… odbijacie się od wejścia. Powtarzam, drzwi są otwarte. Nie możecie jednak wyjść. Do takiej bajki zaprasza mnie i Ciebie, i Was wszystkich Zygmunt Miłoszewski w książce „Domofon”.

352x500 (15)A zaczyna się zwyczajnie. W lekko topornym stylu Miłoszewski opowiada nam o parze, która, szczęśliwa, wyprowadza się ze wsi do miasta. Warszawa, Bródno, nowe życie, wielkie plany, wolność, może i niedługo dziecko. Jednak ich pobyt w nowym miejscu jakoś źle się zaczyna. Na klatce leży trup z odciętą głową. Jest dochodzenie policji, niezbyt chętnej, niezbyt ciekawej, jak to u nas w Polsce (a czy gdzieś jest inaczej?). Jest wysnuty ot tak wniosek – facet jechał windą i zwariował. Zatrzymała mu się między piętrami, miał napad paniki, chciał wyjść, wybił szybkę, wystawił głowę i winda ruszyła. No i ciach! Po głowie, po facecie. Zdarza się. Serio?

Zresztą Agnieszka, połowa tej młodej pary, która właśnie tak niefortunnie zaczęła życie na swoim, też coś widzi (małe rączki, sczerniałe, zwęglone aż do kości), też coś czuje (jak spalony kurczak w piekarniku). Robert jej nie wierzy. Ale coś się zaczyna psuć między nimi. Są dziwne szepty w głowie, nienawistne głosy. Mężczyzna maluje jak szalony – i jest to dobre określenie, bowiem nie jego ręka prowadzi pędzel. A obrazy są straszne, przerażające. Coś się dzieje, coś złego, i każdy boi się zapaść w sen, bowiem sny… Lepiej o tym nie mówić głośno. A blok, wydawałoby się, zwykły blok z wielkiej płyty, trzyma ich w swojej paszczy i doprowadza do szaleństwa.

Muszę przyznać, że początkowo „Domofon” Miłoszewskiego wydawał mi się trochę toporny. Zdaniom brakowało lekkości, były jakieś kanciaste. Jednak z czasem, gdy historia się rozwijała, robiło się coraz straszniej, całe zło się kumulowało, rosło, a ja coraz częściej wstrzymywałam oddech. Początkowo sądziłam, że pisarz nie nastraszy mnie aż tak bardzo (nawiedzone budynki, meeeh, znamy to, panie, King to w „Lśnieniu” opisał, zresztą sam żeś dał z tego motto w książce, więc nie będziemy wytykać paluszkiem, że zgapiasz), ale myliłam się. Bo Miłoszewski miał dobry, a właściwie straszny pomysł i (pomijając początek), opisał to aż nazbyt plastycznie. Zębiska upiornego domu zacisnęły się również na moim ciele i poczułam dziwny swąd… A Ty, czego boisz się najbardziej na świecie?

Dobrej nocy, chociaż na Twoim miejscu nie zamykałabym dzisiaj oczu…

5-/6

Reklamy

22 thoughts on “„Domofon” Z. Miłoszewski

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania - moje recenzje książek

  2. ŁOOO! Horrorowiszcze porządne się szykuje i pyszne ❤ Zakupiłam w Biedronie i teraz muszę upchnąć, bo to przecież mniam mniam! 😀 Generalnie to już mnie wystraszyłaś, bo mi czasami taki stary blok z wielkiej płyty śni się po nocach i jego ciemne zakamarki i korytarze 😀 Hm. Nie powinnam się cieszyć na to 😀

    • Haha 😀 Nooo, moja droga, to nie są kwiatki na łące, tu się nie ma co cieszyć! To jest porządny kawałek grozy! Smaczniutki 😀 Czytałam już straszniejsze rzeczy, po ciemku do pokoju teraz przeszłam (choć fakt, że szybkim krokiem :D), ale, ale… ALE. Cieszę się, że nie mieszkam w bloku z wielkiej płyty.
      No i moim celem było Was wystraszyć 😀 Muahaha!

  3. U mnie dziś lub jutro, więc tak tylko zerkam przez palce sprawdzić, jak Ci się podobało 🙂 Wiesz, mi emocje chyba opadły. Gdy byłam w trakcie czytania (a zwłaszcza na początku), byłam zachwycona! A teraz już tak entuzjastycznie nie podchodzę. Uroki spojrzenia z dystansu. Ale o tym pewnie dziś. A tymczasem… ok, chyba jednak przeczytam całą Twoją recenzję już teraz 😀

  4. Od czasu przeczytania „Domofonu” inaczej patrzę na windy…podczas swych podróży po Warszawie starannie omijam też Bródno 😉 Za horrorami nie przepadam, ale już za Miłoszewskim tak, więc książkę przeczytać musiałam i nie zawiodłam się 🙂

  5. O tak, będę czytać. Już MIchał niedawno polecał, tylko ja akurat miałam w pranie przeprowadzkę i trochę się bałam, czytać coś takiego, tuż przed zmianą mieszkania 😉 Ale przeprowadzki na razie nie będzie, więc niedługo zabieram się za „Domofon” 🙂 Nastraszyłaś mnie 😀

  6. Druga recenzja „Domofonu”, którą dzisiaj czytam. I powiem krótko. Ja też chcę! Bo to horror i w ogóle sama mieszkam w bloku, mam bujną wyobraźnię… Nie ma to jak postraszyć samą siebie 😉

  7. Pingback: Podsumowanie marca | Kultura czytania - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s