„Guguły” W. Grzegorzewska

Autor: Wioletta Grzegorzewska

Tytuł: Guguły

Wydawnictwo: Czarne

Liczba stron: 120

Rok pierwszego wydania: 2014

Źródło: Wypożyczona z biblioteki

Wyzwanie: Klucznik (Przecinek i kropka)


Mała wioska Hektary w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, czasy PRL-u. Niewielka społeczność, którą obserwuje Wiolka. Jej świat jest zamknięty, dziewczynka porusza się między domem, szkołą a polami, bawi się z dziećmi sąsiadów, rysuje prace na konkursy międzyszkolne, obserwuje dorosłych. Jest jak niedojrzałe owoce, guguły, którymi można się objeść, żeby bolał brzuch i żeby nie trzeba było iść tam, gdzie się nie chce.

225054-352x500Czy świat przedstawiony w „Gugułach” jest zły? Nie, po prostu jest, jaki jest. Śmierdzi metalem z zardzewiałych klamek i zasuwek, zbutwiałym sianem z sienników, krowimi plackami leżącymi na słońcu, klejem wciąganym z woreczka, krwią oprawianego przez ojca jastrzębia. Krew i flaki spływają po stoliku. Ojciec umieszcza szklane paciorki w oczodołach truchła. Wiolce drzazga weszła w rękę, matka czyści dom, uderza packą w rozleniwione słońcem muchy, we wsi wydarzenie – przejedzie przez nią papież, który właśnie jest na pielgrzymce w Polsce! Cała wieś wyległa przed domy, wystrojeni, uroczyści – czekają. I Wiolka czeka, kilka godzin, w deszczu i przy szarpiącym jej ubranie wietrze. W końcu kioskarka mówi jej, że papież nie przyjedzie, słyszała w radiu, że poleciał do Częstochowy helikopterem. Życie toczy się dalej, od spraw sacrum (jak noszenie obrazu Przenajświętszej Panienki po domach, jak wygranie posągu Jezusa przez Wiolkę) do spraw profanum, jak darcie pierza z gęsi, sprzedawanie wiśni na targu, ukradkowe obmacywanie się z Wielkim Witkiem.

Czas zdaje się być rozrzedzony, barometr z góralem i góralką, który dziewczynka kupiła na odpuście, nie wskazuje pogody, a Wiolka przechodzi przez okres dojrzewania nieświadomie, nie rozumiejąc co się z nią dzieje, bojąc się nagłej czerwonej plamy, która wykwitła jej na rajtuzach, przyłapując krawcową z manekinem, ucząc się swej cielesności przypadkowo, ukradkiem, zanim się nie rozlegnie wołanie matki: „Wiolka, do domu, ile mam cię wołać!”.

W małej wsi dziewczyna powoli doświadcza wszystkiego: śmierci i miłości, erotyczności i narkotycznego transu. Dorasta, ale w środku nadal jest jak guguły, cierpka i zielona. Zresztą, kto nie jest? Ojciec Wiolki przecież mówi:

Dziwnie jest urządzony ten świat. Nawet nie zdążyłem się obejrzeć, już nazywają mnie starym, a przecież w środku jestem jak te guguły.

I może to jest właśnie ta ponadczasowa mądrość. Tylko nie wiadomo: to dar, czy przekleństwo?…

5/6

Reklamy

10 thoughts on “„Guguły” W. Grzegorzewska

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania - moje recenzje książek

  2. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się ta recenzja. (I wcale nie dlatego, że mi ją dedykowałaś – choć to było bardzo miłe ;)) Widzę, że to obijanie się dobrze Ci zrobiło 😉
    Lubię takie historie. Przypominają mnie pierwsze własne doświadczenia i odkrycia wieku dojrzewania – że świat wcale nie jest różowy, jak mi się dotychczas wydawało pod kloszem rodzinnym, ale ma więcej odcieni szarości i burości.

    • Dokładnie tak, dobrze to podsumowałaś 😀 To historia niby bardzo spokojna, dość statyczna, no bo wszystko dzieje się w otoczeniu dosłownie kilkunastu ludzi, ale jednocześnie bardzo pełna i prawdziwa.

      Cieszę się, że Ci się spodobało ❤

  3. Ooo! Ale ta powieść rewelacyjnie brzmi! Koniecznie muszę zdobyć! Uwielbiam takie opowieści – ten klimat dorastania, poznawania siebie poprzez pierwsze doświadczenia… W ogóle widzę, że to to będzie idealna lektura na lato 😀 Zapisuję i będę polować 😀
    Dziękuję za polecenie :*

    • Na wiosnę też idealna 😀 Czyżbyś miała już taką kolejkę czytelniczą?! W każdym razie – polecam Ci serdecznie, tylko nie objedz się gugułami, bo może Cię rozboleć brzuch 😉 Choć w sumie ja połknęłam książkę na jeden chaps i mi nie zaszkodziło 😀

  4. Planuję te Gugały już dawna 😉 Może Twoja recenzja będzie takim małym bodźcem do przeczytania ich właśnie teraz. Bardzo ładnie napisane – te wszystkie klamki, szklane paciorki, rozrzedzony czas…

  5. Pingback: Podsumowanie marca | Kultura czytania - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s