„Dreszcz 2: facet w czerni” J. Ćwiek

Autor: Jakub Ćwiek

Tytuł: Dreszcz 2: facet w czerni / Dreszcz

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Liczba stron: 280

Rok pierwszego wydania: 2014

Źródło: Wypożyczona z biblioteki

Wyzwanie: Klucznik (wydana w roku 2014)


Dalsze przygody superbohatera Dreszcza wydawały mi się prostą, niewiele wnoszącą kalką części pierwszej. Do czasu, do ostatniego opowiadania… ale po kolei. „Dreszcz 2: facet w czerni” to zbiór kilku, tak lubianych przez autora, opowiadań połączonych postacią Ryśka Zwierzchowskiego i jego kompanów, którymi są: usługujący mu angielski nastolatek Benford, prostolinijny sąsiad Alojz i kilku barwnych superbohaterów, którzy, odkąd Dreszcz stał się sławny, pojawiają się jak grzyby po deszczu.

283107-352x500Zwierzu jest wciąż takim samym zapijaczonym, wulgarnym fanem rocka, który chla, żre kebaby i słucha głośno AC/DC, Alice Coopera czy Meat Loaf. Pomiędzy kolejnymi popijawami, a czasem w ich trakcie, rozprawia się z tymi, którzy zaszli mu za skórę, ale bywa i tak, że niepoprawny superbohater naprawdę pomoże uwolnić Górny Śląsk (lub cały kraj) od jakiejś zarazy. Na przykład dziwnych kopalnianych zombie o  czarnych oczach, które razem z dzikami atakują rzesze ludzi… Albo Doktora Swarządza. Czasem jednak nie radzi sobie tak dobrze, czasami nie chce się w coś mieszać, jest zbyt skacowany, zbyt zniechęcony.

W tej części Zwierzu działał mi na nerwy. Dlatego, że wciąż był takim niewdzięcznym, gruboskórnym pijusem. I wtedy… Przyszło ostatnie opowiadanie, a cała twardzielska skorupka pękła. Dreszcz poczuł się winny, Dreszcz wreszcie się nad tym wszystkim zastanowił i zapłakał. To jedno opowiadanie zmieniło moje zdanie o całości książki, która wydała mi się mocno nierówna, momentami nudnawa, jakby Ćwiekowi skończyły się pomysły na całą tę opowieść.

Niestety, „Dreszcz 2” to historia, która wylatuje z głowy tak szybko, jak szybko się ją czyta. Fakt, że lokalne akcenty (bytomska Agora, osiedle Arki Bożka, osiedle Tysiąclecia w Katowicach) oraz rockowe kawałki, tak dobrze znane, że podczas lektury same „grały” w uchu to niewątpliwy plus tej książki, jednak gdyby nie ostatnie opowiadanie („If you want blood (you’ve got it)”), ocena z pewnością byłaby niższa. W posłowiu Ćwiek napisał, że zrobiło mu się smutno, gdy je stworzył. Mnie też ogarnął smutek, a było to coś, czego najmniej się spodziewałam po tej lekkiej, popkulturalnej lekturze. Tym bardziej zabolało. Jeśli lubicie takie komiksowo-superbohaterskie klimaty, koniecznie przeczytajcie „Dreszcza 2”. Myślę, że będziecie zadowoleni.

4/6

Reklamy

4 thoughts on “„Dreszcz 2: facet w czerni” J. Ćwiek

  1. Pingback: „Dreszcz” J. Ćwiek | Kultura czytania - moje recenzje książek

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania - moje recenzje książek

  3. Dreszcz porwał mnie w pierwszej części (ach, jak ja się go nawychwalałam!), ale drugiej jakoś nie przebrnęłam. Chyba mi wystarczyło. A jak i Tobie działał na nerwy, to musi coś w tym być 😉 Może zrobię drugie podejście, ale już bez ekscytacji.

    • No, troszkę to wszystko było wtórne, niestety. Ale ostatnie opowiadanie, chlip, chlip 😦 Przeczytaj je. Ciekawa jestem, jak w kontekście tego Ćwiek poprowadzi Dreszcza w 3. części. Bo jak dalej będzie takim tępym chamem to zwątpię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s