Wokół literatury: Edgar Allan Poe… w muzyce

Dziś mam dla Was coś nowego 🙂 Podczas rozmów z moją drugą połówką, której pasją, poza czytaniem, jest muzyka, doszliśmy do wniosku, że jest wiele piosenek czy wręcz całych albumów inspirowanych twórczością danego pisarza. I tak w głowie Tomka zrodził się pomysł na tekst… Dziś opowie Wam o inspiracjach twórczością Edgara Allana Poego. Jeśli pomysł Wam się spodoba, może powstanie taki mini cykl 😀

10802022_349195341938749_2869787649390253746_n

Twórczość Edgara Allana Poego okazała się być inspirująca dla bardzo wielu muzyków. Już starożytni Rzymia… wróć: Już na początku XX wieku słynny francuski kompozytor Claude Debussy przymierzał się do napisania opery na podstawie „Zagłady Domu Usherów”, jednak dzieło nie zostało nigdy dokończone (a prace nad nim trwały podobno od 1908 do 1917 roku). W późniejszych latach wielu wykonawców wykonywało utwory z tekstami Poego lub nim inspirowane. Na okładce „Sierżanta Pieprza” Beatlesów z 1967 nietrudno dostrzec podobiznę Edgara:

beatles

Natomiast dwa lata później, w roku 1969, psychodeliczna formacja The Glass Prism nagrała cały album poświęcony bohaterowi niniejszej notki pt. „Poe through the Glass prism” – przyznam jednak, że nie wiem o tym albumie nic, poza tym, że istnieje, więc ograniczę się do podania suchej informacji, że utwór „Raven” z tego albumu zaznaczył swoja obecność w pierwszej setce Billboardu.raven

Chyba najważniejszym i najbardziej znanym (przynajmniej jeśli chodzi o muzykę rockową) dziełem nawiązującym do twórczości Poego pozostaje wydany w 1976 roku debiutancki album Alan Parsons Project – „Tales of mystery and imagination by Edgar Allan Poe”. Wbrew nazwie zespołu (czy też raczej: projektu) za Alan Parsons Project stały przede wszystkim dwie osoby: Alan Parsons – bardzo już wtedy znany i ceniony producent i inżynier dźwięku odpowiedzialny chociażby za nagranie „Ciemnej strony księżyca” Pink Floyd oraz Eric Woolfson – kompozytor i autor tekstów. Podobno to właśnie Woolfson w 1975 zaproponował Parsonsowi nagranie albumu w całości poświęconego twórczości i życiu Edgara Allana Poego. Panowie (obydwaj sprawni multiinstrumentaliści i wokaliści) ściągnęli do miejsca pracy Parsonsa – słynnego studia Abbey Road – całą masę przeróżnych muzyków i wokalistów, po czym nagrali album wydany w 1976 roku, który jak się wkrótce miało okazać, osiągnął spory sukces (zarówno komercyjny jak i artystyczny).the-alan-parsons-project-tales-of-mystery-and-imagination

Muzykę zawartą na „Tales…” określa się zwykle mianem rocka progresywnego, czy też art rocka. I ogólnie jest to słuszna klasyfikacja, choć jest to jednak diametralnie inna muzyka od wydawanych kilka lat wcześniej przełomowych albumów King Crimson, Genesis czy Yes. Na „Opowieściach” przeważają utwory krótkie i zwięzłe, nawet w najdłuższej na płycie, zajmującej większość strony B winylowego wydania mini suicie „The Fall of House of Usher” próżno szukać wirtuozerskich solówek, szalonych zmian tempa czy metrum. Wspomniany, instrumentalny kolos kojarzy się raczej z muzyką filmową niż z płytami Yes… co ciekawe, rozpoczynająca ten utwór orkiestrowa sekwencja pochodzi wprost z niedokończonej opery Debussy’ego… o czym jednak „zapomniano” wspomnieć na okładce! Pozostałe utwory to, jak już wspomniałem, kilkuminutowe piosenki, zachwycające jednak do dziś potężnym brzmieniem, świetnymi aranżacjami i intrygującym nastrojem. I tak płynnie wyłaniający się z instrumentalnego „Dream within a dream” „Raven” zaczyna się monotonnym, wręcz hipnotycznym pochodem basu, następnie słyszymy przetworzony przez vocoder lekko przytłumiony wokal, aż nagle muzyka dosłownie „wybucha” wraz z nadejściem fragmentu ze słynnym „Nevermore”. Choć „Kruk” pozostaje do dziś najbardziej rozpoznawalnym fragmentem płyty to na mnie osobiście porównywalne wrażenie zrobił zaśpiewany przez demonicznego Arthura Browna „The Tell-tale Heart”. Muzycznie może nie jest to arcydzieło, ale wokalna interpretacja powala. Arthur Brown to moim zdaniem jeden z najlepszych a jednocześnie najbardziej niedocenianych wokalistów w historii rocka – w każdym razie album „Crazy Word of Arthur Brown” oraz trzy albumy nagrane z grupą Kingdom Come zdecydowanie warto poznać! Ale wracając do Alana Parsonsa i spółki – album osiągnął zupełnie przyzwoite wyniki sprzedaży docierając do 38. miejsca listy przebojów w USA i 56. w Wielkiej Brytanii. Już rok później, czyli w 1977, zespół ponownie wkroczył do świata literatury wydając płytę „I, Robot” inspirowaną dokonaniami Isaaca Asimova. Kolejne albumy odnosiły coraz większe sukcesy komercyjne, jednocześnie coraz bardziej dryfując w stronę świetnie zaaranżowanego i zaśpiewanego popu.

Warto jeszcze dodać, że najłatwiej dziś dostępne wydanie kompaktowe „Tales of mystery (…)” NIE JEST dokładnym odwzorowaniem winylowego oryginału – w 1987 roku Alan Parsons zremiksował materiał, dodając całe partie syntezatorów i gitar. Najpoważniejszą jednak zmianą w stosunku do pierwszej wersji było dodanie fragmentów prozy Poego recytowanych przez samego Orsona Wellesa. Tego typu zabiegi są dosyć kontrowersyjne, jednak akurat w tym przypadku te dodatki raczej wzbogaciły album, nie niszcząc nic z jego uroku. W 2007 roku ukazała się dwupłytowa edycja „Deluxe”, która zawiera obydwa miksy oraz całą masę dodatkowego materiału – i najlepiej zaopatrzyć się właśnie w to wydanie.

Natomiast w 2003 roku Eric Woolfson powrócił do tematyki związanej z twórczością Poego, tworząc musical nazwany, jakże oryginalnie: „Edgar Allan Poe”. Musical doczekał się oczywiście płytowej dokumentacji pod tytułem „Poe: More Tales of Mystery and Imagination”.1316356386_1285080372_eic-woolfson-2003-poe-more-tales-of-mystery-and-imagination

Uff, rozpisałem się na temat jednego albumu, a to przecież ma być notka na blogu a nie wielki artykuł, więc będę się już bardziej streszczał: w późniejszych latach do twórczości Poego sięgali (zarówno bezpośrednio, jak i nie wprost) wykonawcy tak różni jak chociażby Iron MaidenArcturus, White Stripes czy Tangerine Dream. Warto jednak pokrótce wspomnieć o jeszcze dwóch albumach.

Pierwszy z nich to rock-opera „The Fall of the House of Usher”Petera Hammilla z 1991 roku. MI0001933898Lider grupy Van Der Graaf Generator pracował nad tym dziełem podobno już od 1973 roku, jednak efekt końcowy, najdelikatniej rzecz ujmując, nie powala. Twórczość Hammilla nigdy nie była łatwa, lekka i przyjemna, jednak omawiany album po prostu nie jest do końca udany – rażą tandetne z dzisiejszej perspektywy brzmienia syntezatorów, całości brakuje trochę rozmachu. Zresztą sam twórca nie był zadowolony z tej płyty – w 1999 roku ukazała się „poprawiona” wersja, faktycznie brzmiąca dużo lepiej. Choć nawet w tej wersji album można uznać za rozczarowujący, to jednak są na nim fragmenty wywołujące ciary na plecach:

Również lider innej kultowej grupy, w tym wypadku Velvet Underground, czyli Lou Reed postanowił zmierzyć się z twórczością pana Poego, czego efektem jest wydany w 2003 roku album „Raven”. 1289044724_177686_1_fPłyta będąca czymś pomiędzy normalnym, muzycznym albumem a… audiobookiem z recytacjami wierszy. Album ukazał się w dwóch wersjach: dwupłytowej oraz skróconej, pojedynczej. I akurat w tym przypadku lepiej wypada wersja krótsza, bardziej zwarta. Był to też w zasadzie ostatni rockowy album Lou Reeda – później było kilka wydawnictw koncertowych oraz zawierających instrumentalną, awangardową muzykę… no i w 2011 pojawił się jeszcze koszmarny album „Lulu”, nagrany z Metalliką. Lou Reed zmarł w 2013 roku.

Zdaję sobie sprawę, że to co opisałem to zaledwie wierzchołek góry lodowej, także jeżeli znacie inne – może niekoniecznie rockowe? Adaptacje czy muzyczne nawiązania do Poego – piszcie śmiało!

~Tomasz

Reklamy

18 thoughts on “Wokół literatury: Edgar Allan Poe… w muzyce

        • „Obaj”, drogie Panie, „obaj”, chyba że jeden z nich jest kobietą 🙂

          Świetny wpis, Poe zawsze inspirował i robi to do dzisiaj. Pewnie czeka na nas jeszcze wiele nieodkrytych mrugnięć okiem w stronę Mistrza. Z wpisu przede wszystkim kojarzyłem album Alan Parsons Project, ale nie wiedziałem tyle na jego temat – tym przyjemniej poczytać kogoś, dla kogo to spory kawał pasji 🙂

          https://www.youtube.com/watch?v=flKOtXC4oyM – łapcie coś filmowego związanego z Edgarem. Swego czasu pisałem o tej krótkometrażówce, a podobnych przekładów Poego jest znacznie więcej.

          I cóż… pomysł na cykl świetny, nie przestawajcie, a ja już będę myślał, kogo weźmiecie na tapet następnym razem!

          • Ha, masz rację – nie wiem co ja z tym „oboje” strzeliłam, a Marta zmałpowała 😀
            Pięknie dziękuję za wyczerpujący komentarz i cieszę się, że tekst się podobał 🙂

  1. To ja słuchając sobie szepnę, że świetny pomysł, obie łapki w górę. Bardzo lubię takie wycieczki. Szkoda, że Debussy nigdy nie skończył. Alan Parsons Project brzmi naprawdę spoko!

    Co do pytania, to wiem, że Queen, Iron Maiden i Marylin Manson się inspirowali Poem, ale szczerze mówiąc, Poe jest wszechobecny w kulturze. Znalazłam osobny artykuł na angielskiej wikipedii, który stara się wyszczególnić jak najwięcej nawiązań: http://en.wikipedia.org/wiki/Edgar_Allan_Poe_and_music

    • Dziękujemy 😀 Fakt, jest tego duuużo, Tomek napisał tylko o tych, którzy wydali całe albumy poświęcone Poemu, pominął rzeczy typu jedna piosenka czy tytuł nawiązujący, ale tekst był zupełnie o czymś innym 😉

    • A wgłębiając się w treść – znam to wszystko i fajnie było poczytać 🙂 Alan Parson Project i Maideni to moje kapele 😀 Zawsze sobie ceniłam wszelkie nawiązania do Poe’go. Może teraz napiszecie o Lovecrafcie? 🙂

      • Z tej strony tajemniczy autor 🙂

        Jak najbardziej myślę o Lovecrafcie, tylko że w Jego przypadku to jest prawdziwa klęska urodzaju jeśli chodzi o muzykę. Więc może podejdę od tego np. pomijając całą scenę metalową? Zobaczymy :). Ciesze się, że tekst się podoba.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s