„Bombel” M. Nahacz

Autor: Mirosław Nahacz

Tytuł: Bombel

Wydawnictwo: Czarne

Liczba stron: 160

Rok pierwszego wydania: 2004

Źródło: Kupiona

Wyzwanie: 12 książek na 2015 rok


Facet w bliżej nieokreślonym wieku, pijaczek, menel, bezrobotny chlejący gdzieś na dworze, na przystanku, cichcem w autobusie, w mieszkaniu u kumpla, hałasujący, śpiący na ławce w parku, z nieodłącznym atrybutem w postaci butelki. Nie jest to postać, której chcemy słuchać, raczej uciekamy od takich, którzy pytają: kierowniku, dasz dwa złote na wino?, raczej się od nich opędzamy, omijamy wzrokiem. Mirosław Nahacz w książce „Bombel” oddał takiemu pijaczkowi głos. Bezpiecznie, zza kart książki, zaczynamy go słuchać i odkrywamy bogactwo pijackiej, bełkotliwej opowieści.

352x500 (11)Bombel siedzi na przystanku. Bombel obudził się po piciu i teraz siedzi i zbiera myśli. Skąd się tu wziął i gdzie są wszyscy? Bombel nie ma ani grosza, a pali go pragnienie. Wypatruje ofiary, która poratuje kilkoma złotymi lub kumpla, który poczęstuje winkiem czy piwem i papierosem. Czeka. Wieś jest wymarła, nikogo nie ma na ulicach. Co to za dzień, jaka pora dnia? Bombel czeka i, by zająć czymś myśli, baja samemu sobie. I nawet nie wie, że go słuchamy.

I myślę teraz, która śmierć jest właściwie lepsza, i czy są w ogóle lepsze albo gorsze, i sam już nie wiem, bo mi się miesza powoli, chciałbym coś powiedzieć, ale nie wiem co, i tak mi się pierdoli po prostu dla zabicia czasu, żeby zleciał i doszedł do miejsca, w którym ktoś przyjdzie i mnie poratuje, bo sam nie wiem, ile tak jeszcze wytrzymam, już nawet myślę o cmentarzach, o śmierci, o nieboszczykach.

I tak Bombel siedzi i wspomina, co też się przydarzyło jemu i kumplowi od kieliszka, jakie mieli przygody. Niby zwyczajne, szare życie, ale takie właśnie Bombel ma: a więc łowienie ryb w rzece, natrafienie na półnagą, opalającą się panienkę (niestety panienka nie była sama, tylko z facetem, który nie docenił komplementów pod adresem piersi jego wybranki), a to podróż za granicę, do Słowacji, gdzie moc Cyganów, picie i kolejna awantura gotowa (bo jak patrzeć spokojnie, gdy Cygan źle traktuje swoją kobietę, cudną czarnowłosą Cygankę?), a to wspominki z krótkich wyjazdów do miasta, za którym, sam nie wie do końca dlaczego, Bombel czasami tęskni (jednak szybko wraca na wieś):

I siedziałem tak na niej [ławeczce przed domem], uważny, żeby nie spalić mojego dziedzictwa pamięci, i powoli dochodziłem do wniosku, że pięknie może być dopiero wtedy, kiedy się wszystko doskonale zna, każdy szczegół, każdy fragment otoczenia, jak się wie, o której ktoś przyjdzie kupić chleb, o której przyjedzie autobus i kto z niego wysiądzie, a kto zostaje jeszcze w mieście, bo akurat tego dnia ma więcej lekcji albo sprawę w urzędzie.

Trudno orzec, kim jest Bombel, kim byłby bez tego, co go określa: alkoholu. Wiemy, że ma małe gospodarstwo, że żona była, ale zostawiła go samego, że miał kilka krów, które sprzedał, by miał się za co napić (ale i tak czasem marzy, że znajdzie kobietę, która będzie z nim żyć i będą razem te sprzedane już krowy doić) i jednego konia, o którego bardzo dba, że miał pracę, lecz ją stracił i dostał papiery, że jest lekko opóźniony. Więc siedzi i łazi po wsi, i obserwuje, i pije z Pietrkiem, potem traci przytomność, gdzieś się budzi, kac go suszy i gada, gada, gada. Bo Bombel to alkoholik-gawędziarz, wieczny opowiadacz historii bez końca, zapętlonych, formujących się powoli w głowie, w której coś kołacze. I tylko nie wiadomo – to bomblowa nadzieja na lepszy los, czy resztki niestrawionego jeszcze alkoholu?…

4+/6

Reklamy

19 thoughts on “„Bombel” M. Nahacz

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania

  2. ciekawa książka i dobry temat 😀 zawsze mnie ciekawi jak to jest z tymi pijaczkami.. tu gdzie pracuje, za oknem na przystanku widać grupkę takich pijaczków co jakiś czas.. wszyscy ich znają.. nazywamy ich takimi lokalnymi ‚celebrytami’.. jest nawet 50cent, tj. facet, który zawsze prosi o 50 groszy… i tak mnie zastanawia jak oni piją i mają cel.. i piją i zawsze jakoś znajdą tą kasę na picie.. wszystko ma niestety wady.. ostatnio dwóch ‚celebrytów’ zmarło.. w tym jeden gdzieś zamarzł..

  3. „Bombel” nabiera szczególnego znaczenia w chwili, kiedy pamiętamy o tym, jak Nahacz skończył swoje życie – powiesił się pijany w piwnicy. Świetna książka, jak wszystkie jego. Szkoda, że już nic więcej nie napisze.

    • Nic na siłę 🙂 Ja nie lubię zbytnio alkoholików-erudytów Pilcha, co to chleją, panienki zarywają, a potem kontemplują nad swoim zmarnowanym życiem. To już wolę takiego nahaczowego pijaczka 😀

      • Przyznaje, ze ja tez wolalabym takiego „prawidziwego” pijaczyne niz te Pilchowe wydumane chlanie 🙂 Tylko ostatnio po prostu gdzie sie nie obroce to alkoholicy i mam lekki przesyt. Nawiazanie do tematu w ksiazce moze byc, ale juz cala historia mu poswiecona bedzie musiala poczekac 🙂

  4. Pamiętam autora i jego właściwie smutny biogram. Zwróciłam na niego uwagę zaraz po debiucie, ale dość młoda jeszcze wtedy byłam i nie do końca pojęłam ten fenomen. Może teraz zainspirujesz mnie do sięgnięcia po jego twórczość raz jeszcze. Jak widać, autor nie został zapomniany, a to bardzo dobrze.

    • Jakoś mi właśnie utkwił w pamięci, sama już nie wiem jak i skąd. Pamiętam, że chwalili jego talent. Gdzieś w czasie liceum czytałam jego „Osiem cztery” i wtedy wpisałam „Bombla” na moją must-read. W końcu Nahacz to nasze pokolenie, któremu wmówiono, że skończymy studia i życie stanie przed nami otworem. Stanęło – tylko innym niż myśleliśmy.
      No więc tak, warto dać mu szansę 🙂

  5. Pingback: Podsumowanie stycznia | Kultura czytania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s