„Duma i uprzedzenie” J. Austen

Autor: Jane Austen

Tytuł: Duma i uprzedzenie

Wydawnictwo: Świat Książki

Liczba stron: 368

Rok pierwszego wydania: 1813

Źródło: Kupiona

Wyzwanie: Z literą w tle, Okładkowe love


Powiedzcie mi jak to jest: czy wracacie do książek, które już czytaliście, czy nie? Ja, gdzieś tak do wieku piętnastu/szesnastu lat, lubiłam czytać wielokrotnie ukochane tytuły. Podobało mi się zanurzanie w znaną i lubianą historię i odkrywanie w niej nowych znaczeń. Absolutnie ukochaną książkę, czyli „Mistrza i Małgorzatę” Bułhakowa przeczytałam chyba z dziesięć razy. Później nawał lektur sprawił, że przestałam czytać w taki sposób. Uznałam, że jest tyle książek (i co roku mnóstwo przybywa), że szkoda czasu na powtarzanie tytułów. Ostatnio jednak zrobiłam wyjątek. Kupiłam bowiem nowe wydania angielskiej klasyki – mowa tu o serii Angielski Ogród Świata Książki. Te okładki są cudne, takie kobiece! No i wychodzę z założenia, że klasykę zawsze warto znać… Kilka dni temu zabrałam się zatem do lektury „Dumy i uprzedzenia” Austen (a poprzednie czytanie miało miejsce w liceum). Czy warto było powrócić do tej książki?

265989-352x500

Państwo Bennet mieszkają w posiadłości na prowincji razem z pięcioma córkami: Jane, Elisabeth, Mary, Kitty i Lydią. Kłopot to nie lada, bowiem, gdy nie jest się bardzo majętnym, trudno liczyć na to, że wyda się dobrze za mąż tyle córek! W dodatku, z powodu tego, że pan Bennet nie ma syna, po jego śmierci majątek będzie się prawnie należał jego dalekiemu krewnemu. Nic dziwnego, że jego żona zapobiegliwie zaprasza na obiady i kolacje wszystkich młodych, szacownych dżentelmenów, jacy tylko pojawią się w okolicy. Wszystkie panie elektryzuje wieść o pojawieniu się nowego sąsiada – pana Bingleya. Czy młody człowiek zainteresuje się którąś z córek Bennetów?

„Duma i uprzedzenie” to cudowna, podkreślę to słowo, cudowna romantyczna powieść, która w mistrzowski sposób przedstawia ludzkie charaktery. Jane Austen musiała być zręczną obserwatorką swojego świata, a przy tym obserwacje jej cechowała spora doza ironii. Plejada postaci, która przewija się przez karty książki jest oszałamiająca.

Pan Bennet – spokojny mężczyzna, który nie przejmuje się zbytnio obowiązującymi konwenansami, wyważony myśliciel, który najchętniej zamknąłby się w swojej bibliotece i jego żona – pani Bennet, tak kompletnie niedobrana do męża, myśląca tylko o uznaniu sąsiadów, o zamęściu swych córek, rywalizująca o względy młodych kawalerów i ich ciotek, sióstr, matek i ojców, wieczna histeryczka i hipochondryczka. Jaka nieudana para! A jednak trwają przy sobie i wspierają się.

Siostry, panny Bennet, także różnią się od siebie. Najpełniej zarysowane są charaktery Jane (cicha, nieśmiała, pełna dobroci i wiary w ludzi) oraz Lizzie (niepokorna, inteligentna, odważna). Mary jest opisana jako pozująca na intelektualistkę, a Kitty i Lydia to trzpiotki, którym w głowie jedynie flirty z oficerami i bale, na których mogą tańczyć z przystojnymi dżentelmenami.

A to przecież nie wszystkie postaci! Na wspomnienie zasługuje jeszcze wiele z nich, jak na przykład okropny, kompletnie nie do zniesienia, paplający bez ładu i składu, podlizujący się swojej patronce, pastor Collins. A owa patronka, wyniosła i głupia lady Katarzyna de Bourgh! A Wickham, okrutny Wickham, wilk w owczej skórze, cacany elegancik, przystojniaczek taki, który pod pozorem dobrych manier skrywa niewdzięcznego, płaskiego człowieka. A pan Darcy!…

Och, pan Darcy. Czyż to nie dowodzi geniuszu Austen, że choć od pierwszego wydania jej powieści minęło – bagatela! – 200 lat, kolejne pokolenia kobiet wzdychają do pana Darcy’ego? Bo Fitzwilliam Darcy to taka postać, która, gdyby wyskoczyła z kart książki do współczesnego świata, to świetnie by się tu odnalazła. Świadczyć o tym może choćby mnogość reinterpretacji dzieła Austen, że wspomnę tylko o „Dzienniku Bridget Jones” Fielding i jej Marku Darcym (a także świetnym Danielu, odpowiedniku Wickhama). Jeśli mi nie dowierzacie to zajrzyjcie jeszcze do Pauliny, która pisała niedawno o reinterpretacjach „Dumy i uprzedzenia” na ekranie.

austenWracając jednak do książki… U Austen świetny jest splot wątków, który w finale doprowadza do połączenia kochanków (bynajmniej nie fizycznego, mówię o połączeniu duchowym). To wielki urok książek XIX-wiecznych, bowiem czasem mam już przesyt wątków typu „poznała go wczoraj, spodobał jej się, na drugi dzień wylądowali w łóżku”. Nie jestem pruderyjna i nie mam nic przeciwko takim rozwiązaniom, ale jak miło było się zanurzyć w romantycznym, angielskim klimacie! Tu nic nie jest oczywiste, o uczuciach nie od razu mówi się wprost, więc Darcy i Lizzie długi czas poznają się i zmieniają sądy o sobie. Jego duma i jej uprzedzenie powodują, że losy ich znajomości są skomplikowane i prowadzą od lekceważenia i niechęci do poważania i miłości. Czyż to nie jest piękne? Te wszystkie listy pisane dlatego, że w rozmowie w cztery oczy ogarnia ich zbytnie zakłopotanie, by mogli powiedzieć to, co zamierzali, te zaróżowione policzki, spuszczone oczy! Ale też i Elisabeth Bennet, jak pan Darcy, jest postacią wyróżniającą się na tle reszty kobiet. Lizzie, ku przerażeniu niektórych (np. Georgiany, siostry Darcy’ego), nie boi się rzucać wybrankowi ironicznych uwag, przez co między nimi wręcz iskrzy od napięcia – napięcia intelektualnego, ale też, tak! Seksualnego, bowiem co jest bardziej seksowne niż rozum?

Oj, jak dobrze, że przeczytałam ponownie „Dumę i uprzedzenie”! Swego czasu umknęło mi wiele niuansów, przeczytałam powieść jako prosty romans, a tu tyle jest wątków, tyle postaci prześwietnych do zachwycania się! Do tego rola „Dumy i uprzedzenia” we współczesnej kulturze (także popkulturze) jest nie do przecenienia. Jeśli ktoś z Was jeszcze nie czytał tej książki to gorąco, gorąco Was zachęcam.

5+/6

Reklamy

31 thoughts on “„Duma i uprzedzenie” J. Austen

      • A jednak się boje 😉 Może muszę dojrzeć. Tak jak w przypadku twojego ulubionego „Mistrza i Małgorzaty” – książka została tak osławiona, a na dodatek to ukochana książka przyjaciółki, wiec nie chciałam jej czytać ze względu właśnie, na legendę i ze mi się nie spodoba. Ale w końcu się zmusiłam. I niestety, tu miałam racje – nawet nie skończyłam jej czytać, tak byłam zawiedziona.

        • Czasem nie warto robić sobie wielkich oczekiwań, bo niestety można się na tym przejechać. Możliwe, że gdybyś zasiadła do lektury „Mistrza i Małgorzaty” bez tych wszystkich zachwytów z tyłu głowy to przyjęłabyś książkę jako interesującą.
          Spróbuj kiedyś podejść do Austen jak do pustej karty – niczego nie oczekuj, po prostu czytaj i baw się tym 🙂 W końcu czytanie ma być relaksującym zajęciem, a nie nas stresować, że nie zrozumiemy potencjału książki 😀

  1. Kiedyś często wracałam do ukochanych powieści (cała seria o Ani z Zielonego Wzgórza, Harry Potter, Sapkowski), w tym roku nie udało mi się to nawet raz :/ „Dumę i uprzedzenie” z chęcią przeczytałabym ponownie, bo historia miłości Darcy’ego i Lizzie należy do moich ulubionych romansów 🙂

    • Dobrze Cię rozumiem. Ja mam plan, by wrócić do Dostojewskiego (na pewno do „Braci Karamazow”), bo obawiam się, że w liceum zbyt powierzchownie go czytałam… Niemniej, lektur jest dużo, a czasu mało, więc nie wiem kiedy to nastąpi.

  2. W odpowiedzi na Twoje pytanie: tak wracamy i tak uwielbiamy 🙂 Mam bardzo podobne podejście do czytania: jest cały szereg lektur, które uwielbiam i chciałoby się zanurzyć do ich świata ponownie, spotkać z literackimi przyjaciółmi jeszcze raz, ale zawsze istnieje ten dylemat. Przecież jest jeszcze tyle nowych pozycji wartych poznania, a tak mało czasu na to! W każdym razie do „Dumy i uprzedzenia” sobie co jakiś czas wracam, bo ma w sobie coś co przyciąga, bawi, zachwyca. I faktycznie, okładka też kusi, że ma się ochotę sięgnąć po książkę raz jeszcze 😉

  3. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania

  4. Pingback: Podsumowanie grudnia | Kultura czytania

  5. Pingback: 10 najlepszych książek o miłości | Kultura czytania - moje recenzje książek

  6. Pingback: Liebster Blog Award… x 3! | Książkowe światy - moje recenzje książek

  7. Pingback: #Pogaduchy u Aguchy TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

  8. Jane Austen to jednak Jane Austin. Innymi słowy: lubię wszystkie jej książki (choć nie wszystkie tak samo) i lubię do nich wracać. Najbardziej u tej autorki cenię chyba jej bohaterów. Każdy jest inny i każdy prawdziwy. A niejaki pan Collins to chyba najzabawniejsza postać literacka, jaką znam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s