„Oblicza grozy” aut. zbiorowy

Autor: Krzysztof T. Dąbrowski, Graham Masterton, Łukasz Orbitowski, Dawid Kain, Łukasz Radecki, Robert Cichowlas, Jacek M. Rostocki, Krzysztof Maciejewski, Piotr Mirski, Paweł Mateja, Michał Stonawski, Sylwia Błach, Łukasz Henel, Karolina Kaczkowska, Tomasz Czarny, Paweł Waśkiewicz, Tomasz Siwiec, Jacek Piekiełko

Tytuł: Oblicza grozy

Wydawnictwo: Replika

Liczba stron: 352

Rok pierwszego wydania: 2014

Źródło: egzemplarz recenzencki

Wyzwanie: Z literą w tle


Jakie skojarzenia macie ze słowem groza? Ciarki na plecach, gęsia skórka, pot na twarzy, wytrzeszczone w strachu oczy, chłód w kościach? Opowieści grozy mają wzbudzać strach. Świat w nich przedstawiony powinien przypominać rzeczywistość, ale równocześnie jakiś element musi nie pasować, uwierać, przerażać… Najczęstsze motywy? Wampiry, zombie, opuszczone domy, demony, duchy – to te fantastyczne elementy. Czasem strach ma realne podłoże – mordercy, psychopaci, groźne zwierzęta, epidemia wirusa… Nieważne – mamy się bać i to mocno. Nie spać w nocy. Obawiać się momentu, gdy zamkniemy oczy. Drżeć ze strachu, idąc do łazienki. Czy tak zadziałał na mnie zbiór opowiadań „Oblicza grozy”?

318770-352x500

Cóż, zacznę od truizmu – opowiadania w zbiorku są na różnym poziomie. Tak jest chyba zawsze, gdy zaprasza się do współpracy wielu autorów na różnym etapie pisarskiej ścieżki. Niektórzy są początkujący, inni to starzy wyjadacze, więc były tu opowiadania, przy których przyspieszało mi serce, a były i takie, które kwitowałam wzruszeniem ramion i cichym: no i?

Nie jestem znawcą horrorów, ale wiem czego od tego gatunku oczekuję (zresztą oczekuję tego od każdego gatunku): mówiąc kolokwialnie, musi mnie ruszyć. Nie ma sensu recenzować każdego opowiadania po kolei, jest ich bowiem aż osiemnaście, powiem Wam więc, dla kogo warto przeczytać ten tomik. Kto u mnie zaplusował świetnym, trzymającym w napięciu tekstem?

Paweł Mateja i jego „Fałszywe wspomnienie”. Narratorka snuje przed nami opowieść: ni to sen, ni to wspomnienie, ni wymysł przerażonej wyobraźni. Nie wszystko pamięta i nie wie co jest prawdą, a co sobie wmówiła. Zdradza nam jednak wydarzenia ze swojego dzieciństwa, z tego momentu, gdy rodzice oddali ją na pewien czas do tajemniczego domu, w którym wujostwo-niewujostwo opiekowało się nią najlepiej jak mogło. Tajemnicza para, nie znaleziona później na żadnym z rodzinnych zdjęć, niby zachowywała się normalnie… Niby. Bo coś było nie tak. Coś, podskórnie, nie dawało spać – i nie było to wcale wypchane truchło zwierzaka ze szklanymi oczami, które wisiało na ścianie. Nie. Jakieś szmery. Szepty. Skrzypienie. Szafa skrywająca dziwną tajemnicę… Strachy czające się pod łóżkiem…

To opowiadanie przeraża mnie, bo pokazuje jakie potworności ma w głowie dziecko, jak jego wyobraźnia potrafi zboczyć z bezpiecznego kursu i wpaść na mieliznę. Nawet u szczęśliwego dziecka nieraz do głowy puka ogromny strach. Na tyle sugestywny, że nie jesteś pewien, że to tylko twoja wyobraźnia…

Paweł Cichowlas i jego „Armia ocalenia”. Nigdy nie bałam się dinozaurów. Wydawały mi się po prostu zbyt dalekie, by się nimi przejmować. Dinozaurów już nie ma, także w czym problem? Cichowlas, inspirując się „Parkiem Jurajskim”, przedstawił swoją wizję świata, w którym opętani szaloną ideą naukowcy powołują do życia mordercze gady. Sytuacja, jak łatwo przewidzieć, wymyka się spod kontroli… Przerażająca wizja świata skazanego na zagładę trzyma w napięciu. Grupka kilkorga przypadkowo dobranych ludzi (Kris, Leon, Adrian, Jolka i Ola) próbuje przetrwać dzień za dniem ukryta w opuszczonym domu. Jednak w tej rzeczywistości nikt nie jest bezpieczny i wiadomo, że prędzej czy później jakiś T. Rex ich znajdzie i potraktuje jak drugie śniadanie. Wszystko jest tylko kwestią czasu… A gdy w końcu nieuniknione nadchodzi, Cichowlas idzie w szalone wizje, na poły zabawne, na poły przerysowane, ale jednak wpisujące się w schemat tego typu opowiadania. Wybaczam więc te chwyty, bowiem „Armia ocalenia” wciąga jak wir.

Tomasz Siwiec i jego „Rozumiesz, Skarbeńku?”. To znowu propozycja realistycznego opowiadania. Przeraża fakt, że takie rzeczy mogą się zdarzyć każdemu z nas. Niestety mężów-sadystów nie brakuje. Siwiec nie bawi się w subtelne opisy, dając nam wyraziste sceny pełne brutalnych zachowań Adama. Co jeszcze może zrobić Magdzie? Jak uciec przed katem? Jak kobieta się zachowa, gdy dowie się o śmierci męża? Miałam dosłownie napięte mięśnie podczas lektury tego tytułu.

Jacek Piekiełko i jego „Twoje martwe skronie”. Ten absolwent polonistyki na UŚ-u jest rok młodszy ode mnie. Wow! Jego opowiadanie to najmocniejszy, wbijający w fotel punkt programu. Poczułam dosłowną grozę czytając wyznania księdza Ajderskiego. Ajderski pełni posługi w więzieniu, gdzie odprawia msze i udziela spowiedzi chętnym skazańcom. Szczególna więź, można powiedzieć, nić sympatii, połączyła go z Andrzejem, niepozornym mężczyzną w średnim wieku. Często rozmawiają po odprawionej mszy, a ksiądz Wojciech objaśnia więźniowi tajemnice wiary. Gdy więc, zachęcony przez mężczyznę, zaczyna opowiadać o zamieszaniu, które spowodowało, że może zostać odsunięty od czynności kapłańskich, Andrzej proponuje mu pomoc i schronienie w swoim letnim domku w lesie. Głęboko w lesie. Na odludziu. Gdzie są jedynie dziwnie zachowujące się dzikie zwierzęta i tajemnicze krzyki, i dziecięcy płacz, który rozlega się w środku nocy… Ksiądz Ajderski odkrywa straszną prawdę…

Michał Stonawski i jego „Klatka”. Czasem zło czai się w nas samych – jest wtedy chyba najstraszniejsze, bo nie można od niego uciec. Robert, nie zdając sobie z tego sprawy, popada w stopniowy obłęd, który zagłusza rzeczywistość i powoduje, że robi rzeczy, na które nie zdecydowałby się, myśląc trzeźwo. Minuty przeciekają mu przez palce. Ma niespodziewane napady agresji. Omamy. Nawracające bóle głowy sugerują guz mózgu, ale mężczyzna stara się to bagatelizować i wmawia sobie, że to nic takiego. Nic się nie dzieje. Tylko czasem… Jakieś dziwne słowo, którego wcale nie miał na myśli. Leżący obok niego trup… Jesteśmy zamknięci w klatce naszego „ja”, a nasze „ja” nie zawsze jest dobre.

Jeszcze kilka opowiadań pochwalę krótkim: było OK. Łukasz Radecki „Vade-mecum”, Karolina Kaczkowska „Zombie love”, Dawid Kain „Jak szelest liści w jesienną noc”, Łukasz Henel „Miłość zaklęta w kamieniu”, Krzysztof T. Dąbrowski „ŻyczeNIE”. O innych wolałabym zapomnieć: szczególnie o „Hudzie” Rostockiego (niepotrzebne ckliwe wtręty o miłości), „Domu na końcu drogi” Mirskiego (za obrzydliwie stereotypowe przedstawienie metalowca-satanisty, żenada) oraz, niestety o „Szkle” Orbitowskiego (dlaczego ten tekścik jest taki krótki?!). Jak już mówiłam – jest nierówno.

Mimo tego całość trzyma przyzwoity poziom i jest świetną propozycją na mroczne i krótkie jesienne dni. Jeśli lubicie mroczny klimat i ciarki chodzące Wam po plecach, sięgnijcie po „Oblicza grozy”. Bo „horror ma wiele obliczy”.

4/6

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Replika i portalowi dużeKa:

replika logoB_duzeka_logo

Advertisements

12 thoughts on “„Oblicza grozy” aut. zbiorowy

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania

  2. Pingback: Podsumowanie października | Kultura czytania

    • Tak jak napisałam, zdecydowanie najmocniejszy punkt programu. Mrozi krew w żyłach i tapla w niepewności – jak to się skończy… Polecam szczególnie ten zbiorek na takie listopadowe, ciemne dni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s