„Dom nad brzegiem oceanu” U. Jaksik

Autor: Urszula Jaksik

Tytuł: Dom nad brzegiem oceanu

Wydawnictwo: Pascal

Liczba stron: 320

Rok pierwszego wydania: 2014

Źródło: Kupiona


Muszę przyznać, że kiedyś jak ognia unikałam książek z takimi słowami w blurbie jak „miłość”, „kobieta”, „nieszczęście”, „rozstanie” etc. Wydawały mi się one tak obłędnie sztampowe i przewidywalne, że nie widziałam powodu, by poświęcać im swój czas. Ale cóż, poglądy z czasem się zmieniają, a miłość do literatury powoduje nieraz różne niespodziewane zwroty; dość rzec, że kiedyś uważałam science fiction za głupawe historyjki o kosmitach (sic!). Na tej samej zasadzie postanowiłam dać szansę obyczajówkom, bo nie każda musi być nudnym jak flaki z olejem powieścidłem o tym samym schemacie. A do czego prowadzi ten przydługi wstęp? Dzisiaj napiszę Wam kilka słów o książce Urszuli Jaksik pod tytułem „Dom nad brzegiem oceanu”.

308840-352x500Autorka przedstawia w niej losy rodziny Kostrzewskich – Konrada i Magdy – oraz dwójki ich dzieci, Piotrusia i Sary. W ich domu dawno już wygasła miłość jaką mężczyzna darzy kobietę, a wszystko zaczęło się sypać, gdy urodziło się pierwsze dziecko… Dla Magdy – wymarzona córeczka, dla Konrada – życie, które powstało za wcześnie, w czasie, gdy on stawiał na budowanie kariery, rozwój osobisty, podróże. W dodatku dziewczynka jest chora na nieuleczalną chorobę, co wywołuje skrajnie różne zachowania rodziców. Matka za cel swojego życia stawia sobie stanie przy córeczce w dzień i w noc jako osobisty anioł stróż – chce uczynić wszystko, by życie Sary było jak najwspanialsze w sytuacji, którą dał im los. Konrad przeciwnie: czuje się nieswojo przy małej, nie potrafi się zachować, ucieka od sytuacji w pracę i liczne podróże.

Po latach okazuje się, że Konrad (z własnej winy, bezmyślności) również jest nieuleczalnie chory… Czy to doprowadzi do zbliżenia do żony i córki? Cóż, życie nie jest takie proste, a książki Jaksik są niezwykle życiowe. Mężczyzna nie przyznaje się Magdzie do choroby i nadal poświęca się pracy na tyle, na ile pozwalają mu siły. A tych jest coraz mniej… Wreszcie w istnienie Kostrzewskich wdziera się śmierć – Konrad oddycha z ulgą, a Magda… Magda popada w odrętwienie, gdyż jej życiowa rola, jaką była opieka nad Sarą, się zakończyła. Niespodziewanie mąż próbuje zbliżyć się do żony, stara się ją czymś zainteresować. Wszak jest jeszcze drugie dziecko, Piotruś, który potrzebuje mamy, a do tego Konrad czuje, że nie jest mu dane wiele dni na tym świecie i stara się choć trochę odbudować zepsute relacje.

Wydaje się, że wszystko zaczyna się układać po dziwnym śnie Magdy: wyśniła ona kościół, który wygląda jak rakieta. Okazuje się, że sen o rakiecie lecącej do nieba miał też Piotruś. Ten dziwny przypadek daje kobiecie do myślenia i zaczyna się małe internetowe śledztwo. Czy budowla istnieje naprawdę i czy ma jakiś związek z Sarą? Sen prowadzi ją i syna na Islandię, surową krainę, gdzie rządzą siły natury… Ich przewodnikiem zostaje Michał, lekarz, który prowadził przypadek Sary. Jego pół polskie, pół islandzkie korzenie i znajomość języka czynią zeń idealnego do tego kandydata. Lecz czy na tym jego rola się skończy?…

W książce „Dom nad brzegiem oceanu” autorka wnikliwie przygląda się ludzkim charakterom, stawia swych bohaterów w ciężkich sytuacjach i zdaje się sprawdzać jak się zachowają. Mamy tu i samotność, i śmierć, i chorobę, i chłód emocjonalny, ale też szczęście, miłość do dzieci, poświęcenie. Ta paleta emocji stanowi ciekawą mieszankę i daje nam okazję do zastanowienia się nad tym, jak byśmy się zachowali będąc w takiej sytuacji. Szkoda tylko, że Jaksik zostawiła otwarte zakończenie, ucięła wątki Magdy, Konrada, Michała. Liczyłam na to, że dowiem się, czy Magda w końcu zawalczy o swoje, czy Konrad pogodzi się z żoną w obliczu śmierci, czy Michał znajdzie miłość w Polsce czy na Islandii… Tak wiele niewyjaśnionych spraw. Troszkę się również zawiodłam na wątku dotyczącym kościoła, bowiem po motywie natrętnego, jakby proroczego snu oczekiwałam, że w świątyni stanie się coś niezwykłego. Tak jednak nie było, kościół-rakieta był tylko jednym z puntów wycieczki. Szkoda… Mimo tego nie można odmówić autorce lekkości pióra i dobrego zmysłu obserwacji, który pozwala jej tworzyć wiarygodnych bohaterów, jakich z pewnością możemy spotkać w swoim sąsiedztwie.

DSC_0460

Miła dedykacja od autorki 🙂

4+/6

Reklamy

6 thoughts on “„Dom nad brzegiem oceanu” U. Jaksik

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania

  2. Pani Karolino, dziękuję za to, że Pani kupiła moją książkę, przeczytała ją i napisała recenzję, chociaż to nie Pani ulubiony gatunek literacki 🙂 Chciałam tylko podkreślić, że nic w tej powieści nie jest urwane, czy niewyjaśnione. Są w niej odpowiedzi na wszystkie Pani pytania i wątpliwości. Konstrukcja powieści jest celowo tak prowadzona, że czytelnik wie znacznie więcej niż główna bohaterka.Serdecznie pozdrawiam, Ula Jaksik

    • Pani Ulu, Pani powieści są właśnie zaskakujące, dlatego z przyjemnością je czytam 🙂 W „Zaułku szczęścia” zaskoczyła mnie sprawa dwóch sióstr (nie chcę dokładnie pisać o co chodzi, by nie zdradzać przyszłym czytelnikom zbyt wiele), tu również były niesztampowe momenty, choć było i odrzucenie kobiety przez mężczyznę, i ucieczka na drugi koniec świata.
      Domyślam się, o czym Pani pisze – o tej dość transcendentnej scenie w kościele (znów nie chcę spoilerować). Fakt, możemy się domyślać z przesłanek, ale dalej uważam, że w porównaniu do „Zaułka szczęścia” zakończenie jest otwarte. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  3. Pingback: Podsumowanie września | Kultura czytania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s