„Zrobiłbym coś złego” M. Chmielewski

Autor: Michał Chmielewski

Tytuł: Zrobiłbym coś złego

Wydawnictwo: www.ebooks43.pl

Liczba stron: ?

Rok pierwszego wydania: 2014

Źródło: Egzemplarz recenzencki


My, dzieciaki lat ’90. Te, które większość dzieciństwa spędziły jeszcze bez internetu i komórek. Dzieciaki, które oglądały „Dragon ball”, żuły gumy Turbo i całymi dniami włóczyły się po okolicy szukając rozrywki. Co innego było do roboty? Łaziło się po drzewach, włóczyło przy torach, zaglądało tam, gdzie się nie powinno i ogólnie rzecz biorąc, szukało się guza. Nie, nie mogę przyznać, by było to moje dzieciństwo, bo mimo że urodziłam się w późnych latach 80., byłam zawsze tym grzecznym dzieciakiem, który siedział w domu, bawił się ładnie z koleżankami i czytał bajeczki. Cóż. W każdym razie takie dzieciaki jak bohaterów „Zrobiłbym coś złego” widywałam na co dzień. Były nieodłącznym elementem krajobrazu.

297056-352x500

Chyra, Malina, Rykun i Rudy to kumple z podstawówki. Mieszkają w małej miejscowości, akurat mają wakacje i wściekle szukają jakiegoś zajęcia, czegoś, co wypełni kolejny pusty dzień. Co robić? Włóczą się więc po miasteczku, kąpią w rzece, łażą na nasyp kolejowy i oczywiście chleją tanie alkohole i palą podkradzione rodzicom fajki. I tak dzień w dzień.

Chłopaki. Zrobiłbym coś złego.

No to robią. Z nudów rzucają jajkami w samochody lub podpalają skradziony snopek siana. Ot tak, bo wtedy coś się dzieje. Nie przypuszczają nawet, że swymi działaniami wyzwolą kiedyś większe zło.

Pistolet pojawia się już na początku powieści. Narrator, którym jest Chyra, opowiada, że to było ostatnie niewinne lato całej paczki – ponieważ tego lata on, Chyra, strzelił do swojego kumpla. Przez całą lekturę czekałam w napięciu jak i kiedy to się stanie. Przyznam, że autor zdołał mnie zaskoczyć.

Muszę powiedzieć, że to bardzo smutna i gorzka opowieść o dzieciakach lat ’90. „Zrobiłbym coś złego” pokazuje jak z nudy i głupoty rodzi się naprawdę duże zło, które ma o wiele gorsze konsekwencje od tych, które mogą sobie wyobrazić dwunastoletni chłopcy. Ktoś ginie z ich winy i od tej pory nagle dzieciństwo wydaje się wydarzeniem odległym o lata świetlne, tak, jakby nigdy nie istniało. Nadchodzi ponura dorosłość, paczka się rozsypuje, życie staje się bardziej szare. Nic nie jest w porządku i nigdy już ci chłopcy nie będą mieli szansy zaznać beztroskich chwil dzieciństwa.

Ola, która przyjechała do ich miejscowości na kolonie, przypadkiem znaleziony i odkarmiony bezdomny pies, przyjaźń, która w założeniu miała trwać całe lata – blakną, znikają i w końcu tracą znaczenie. Znam to bardzo dobrze. To smutne jak młody człowiek przekonany jest o wieczności pewnych relacji, o niezmienności niektórych rzeczy i jak boleśnie przekonuje się, że to wszystko cholerna nieprawda. A jeszcze smutniejsze jest może to, że w końcu zaczyna mieć to gdzieś.

Rozumiem, że Michał Chmielewski wydał e-booka własnym sumptem, ale nie mogę jednak o tym nie wspomnieć: literówki. Znalazłam ich parę i choć nie były to żadne poważne błędy to jednak irytowały przy czytaniu i wybijały z rytmu. Zdarzało się również, że w zdaniu powtarzały się pewne słowa, które autor, robiąc poprawki, najwyraźniej zapomniał wykasować.

Podsumowując, muszę przyznać, że książkę przeczytałam szybko i do tego z pewnym zainteresowaniem. Nie przygryzałam co prawda palców, nie mogąc się doczekać co będzie dalej, ale też się nie nudziłam. Inna sprawa, że jednak nie do końca byłam takim dzieciakiem jak te opisane w „Zrobiłbym coś złego”, więc nie utożsamiłam się z bohaterami, na co miałam nadzieję po przeczytaniu opisu. Reasumując: dobrze spędziłam czas, niemniej nie mogę książki Chmielewskiego zaliczyć do tytułów, które głęboko utkwią w mej pamięci. Tak czy tak, trzymam kciuki za kolejną powieść!

4-/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi, Michałowi Chmielewskiemu.


Coś mi się właśnie muzycznie skojarzyło:

Reklamy

18 thoughts on “„Zrobiłbym coś złego” M. Chmielewski

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania

  2. Br… Strasznie brzmi ta historia. Tak strasznie, w sensie życiowo, a ta życiowość jest gorsza niż jakikolwiek paranormalny horror. Od zawsze bałam się takiej nudy, która budzi przemoc. Tych dzieciaków co się gapią bezmyślnie, aż do głowy strzeli im coś nieodwracalnego… Czytałabym pewnie z bólem brzucha…

    • Fakt, była dość przygnębiająca, właśnie dlatego, że „coś złego” wynikało z głupoty, z nudy, a dzieciaki jako takie były… no, jak to dzieciaki, tak naprawdę dobre, wcale nie patologiczne.
      I jeszcze realia takie „nasze”, bo Ty też jesteś dzieciakiem lat ’90, prawda?

        • No właśnie, ja też od zawsze byłam domatorem. Lego, a jakże 😀 I puzzle, i gry planszowe, i Barbie też… Tylko jak nocowałam u dziadków to wychodziłam na podwórko, u siebie w okolicy nie miałam podwórkowych koleżanek i kolegów.

  3. Takie tematy są na prawdę przerażające… Moja „młodość” to również lata ’90, ale ja się raczej trzymałam blisko domu 🙂 Oczywiście, zdarzały się małe i większe grzeszki, ale na szczęście nigdy nie doszło do żadnej tragedii.

  4. Ja może nie byłam takim złym dzieciakiem i podejrzanych akcji zawsze się bałam, ale spędzałam mnóstwo czasu na podwórku (czasem z dziwnymi ludźmi O_o), wspinając się na śmietniki, trzepaki, drzewa, biegając po okolicy z piłką, kredą, łapiąc biedronki i ślimaki… Jezu, ile dziwnych rzeczy się robiło 😉 Dlatego mimo wszystko utożsamiałam się z tymi bohaterami. Świetna książka, mnie bardzo wciągnęła i też czekałam niecierpliwie kiedy on w końcu strzeli! a zakończenie zaskakujące i dające do myślenia.

  5. Jak tak sobie pomyślę o moim dzieciństwie, to chyba nie do końca byłam taka grzeczna 🙂 Razem z innymi dzieciakami lubiłam włóczyć się po lesie, łazić po torach (z głupimi pomysłami typu przebieganie przed nadjeżdżającym pociągiem włącznie), wracać (bardzo) późno do domu, ale nie pamiętam, żeby kiedykolwiek mi się nudziło 🙂 To były fajne czasy.
    A do książki zajrzałabym z czystej ciekawości.

  6. Muszę przyznać, że sama pochodzę z rocznika 89′ i pamiętam swoje dzieciństwo, które zresztą było podobne do Twojego. Byłam grzeczna i nie przysparzałam problemów. Chętnie bym wróciła do tamtych czasów, twoja recenzja rozbudziła wspomnienia;p A co do książki, to chyba pasuje tematyką do obecnego czasu i wakacji. Teraz dzieciakom się nudzi i robią różne głupoty;/ Historia zapowiada się ciekawie. Pozdrawiam 😉

  7. Właśnie skończyłam czytać powieść, w której bohaterowie debatowali m.in. o naturze zła i jeden z nich powiedział, że zło wynika z nudy właśnie. Niektórzy mówili też o bezmyślnym okrucieństwie dzieci/młodzieży. To są przygnębiające tematy, trudno mi się o nich czyta.

  8. Brzmi ciekawie i lekko, więc chętnie bym przeczytała. Byłam dokładnie takim dzieciakiem jak opisałaś na początku, więc mały sentyment mi się tu pojawia. Od alkoholu i papierosów raczej trzymałam się z daleka, ale z czystej ciekawości poczytałabym o takich buntownikach. 🙂

  9. Pingback: #TeaBook TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s