„Gwiazd naszych wina” J. Green

Autor: John Green

Tytuł: Gwiazd naszych wina

Wydawnictwo: Bukowy Las

Liczba stron: 312

Rok pierwszego wydania: 2012

Źródło: Wypożyczona z biblioteki


Właściwie nie wiem dlaczego w wieku dwudziestu sześciu lat zaczęłam ponownie czytać książki dla nastolatek – może dlatego, że kilka lat po tym jak oficjalnie zakończyłam ten okres powstało kilka interesujących książek dla młodzieży? Cóż, warto próbować i dać szansę niektórym tytułom.

„Gwiazd naszych wina” dorobiła się miana genialnej powieści dla nastolatków. Słyszałam o tym tytule często, czytałam same pochlebne opinie, więc wreszcie ciekawość wzięła górę. Ku swemu zdziwieniu odkryłam, że książka Greena zdobyła popularność bardzo szybko, bowiem została napisana w 2012 roku. Cóż, powieść o nastolatkach… Te pięciominutowe miłości do grobowej deski, te wszystkie „ale-on-ma-boski-tyłek” i ploty z przyjaciółkami, taa… Zobaczymy co to jest warte. Szczerze? Było warte każdej minuty jaką poświęciłam na lekturę „Gwiazd naszych wina”.

352x500 (4)

Nie czytałam jeszcze tak szczerej, dogłębnej, pięknej, wzruszającej, prawdziwej, bolesnej, cudownej powieści dla nastolatek. Green uciekł od schematów, a przynajmniej od niektórych. Mamy dwoje bohaterów – jest on i ona. Mamy pierwsze spojrzenie, drżenie serca i problemy z oddychaniem, mamy miłość. Tylko że Hazel i Augustus poznają się w Dosłownym Sercu Chrystusa, kaplicy, w której na terapii spotykają się chorzy na raka. Gus z powodu kostniakomięsaka stracił nogę do kolana, a Hazel ma problem z oddychaniem, ponieważ jej płuca wciąż wypełnia płyn, który trzeba odciągać w szpitalu. No i oddycha za pomocą aparatu tlenowego, który nazwała Philip. Bo wygląda na Philipa.

Oczywiście pewnie rzeczy są tu przewidywalne, jak to w prozie dla nastolatek. Augustus i Hazel zakochują się w sobie, wbrew chęciom, wbrew rokowaniom, bez żadnej nadziei na długie, wspólne życie. Gus jest mimo wszystko wysportowany (to były koszykarz) i tak, ma seksowny tyłeczek i powalający, krzywy uśmieszek. I jest w ogóle, cholera, idealny. Panie Green, nie ma takich nastolatków i to brzydko wmawiać dziewczętom, że spotkają takiego Gusa. Naprawdę. Ale cóż, można się w nim zabujać, bo nie jest cukierkowy i bez wad. Jest słaby, jest tylko człowiekiem. Bardzo dobrze, że pisarz nie uczynił go papierowym bohaterem.

W ogóle nikt nie jest tu bohaterski i to mi się bardzo podoba. Postaci są ludzkie, zdecydowanie nie książkowe. Hazel jest nastolatką obrażoną na świat za to, że nie będzie mogła żyć jak w bajce ze swoim księciem – długo i szczęśliwie. Gus przechodzi załamanie. Tata Hazel często płacze, a mama jest znerwicowana i przybiega na każde zawołanie córki. Pisarz Peter van Houten jest obmierzłym alkoholikiem, który nie potrafi walczyć z własnymi demonami.

Jednak są rzeczy, które mnie zaskoczyły. Były takie momenty, gdy mówiłam: Nie, no nie, dlaczego tak? Nie, nie, nie, nie zgadzam się! Ta książka dostarczyła mi pięknych wzruszeń, a to się wcale nie zdarza tak często. „Gwiazd naszych wina” sprawiła, że w oczach stanęły mi łzy, a nie pamiętam, która książka ostatnio tak na mnie zadziałała. To znaczy wiele, bo uważam, że czyta się po to, by poznawać nowe światy, nowe punkty widzenia, by uczyć się wielu rzeczy, ale przede wszystkim, by czuć, CZUĆ i rozwijać swoją osobowość.

– Okay – odrzekł. – Muszę kłaść się spać. Już prawie pierwsza.

– Okay – odpowiedziałam.

– Okay – powtórzył.

Zachichotałam i dodałam:

– Okay.

A potem na linii zapadła cisza, ale nie głucha. Niemalże czułam, jakby siedział ze mną w pokoju, ale w pewnym sensie to było nawet lepsze. Jakbym ja nie pozostawała u siebie, a on u siebie, ale jakbyśmy przebywali razem w niewidzialnej, telefonicznej przestrzeni, do której można dotrzeć tylko przez telefon.

– Okay – powiedział, gdy minęła cała wieczność. – Może „okay” będzie naszym „zawsze”.

– Okay – zgodziłam się.

Augustus w końcu się rozłączył.

Choć przeczytałam już w życiu wiele książek to wydaje mi się, że ta historia zostanie ze mną na dłużej. Uważam, że siłą pisarstwa Greena jest to, że ma w sobie tę prawdę i szczerość – i myślę, że to dzięki tym cechom zdobył tak wielu fanów. Chylę czoła przed piękną opowieścią o miłości i śmierci.

5+/6

Advertisements

39 thoughts on “„Gwiazd naszych wina” J. Green

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania

  2. Przypomnialas mi jaka to sympatyczna ksiazka. Czytalam pare miesiecy temu i kiedy zaczelam, tez obawialam sie, ze bedzie typowo nastolatkowo-egoistycznie. Nie bylo 🙂 Do wspomnianych przez ciebie dorzucilabym jeszcze postac Izaaka i jego przyjazn z Hazel i Gusem. Niby postac drugoplanowa, ale nie zwyczajnie posilkowa dla glownych bohaterow, tylko tez z ciekawa wlasna historia.

  3. Ja już się pogodziłam z tym, że nie spotkam swojego Gusa. Teraz liczę na Sherlocka albo jednego z braci Winchester. Jeśli chodzi o książkę, a raczej o książki bo przeczytałam dotychczas trzy powieści pana Greena, to byłam bardzo mile zaskoczona. Jestem dzieckiem w ciele nastolatki, ale zaczęły mnie męczyć wszystkie problemy miłosne, wręcz kurczowo trzymające się schematu. Po przeczytaniu „Papierowych miast”, a następnie „Gwiazd naszych wina” doszłam do wniosku, że książki tego autora mogłabym czytać w nieskończoność bo nawet jeśli opowiadają o miłości to nie jest ona sucha i oparta na słabym „zrobię dla niej wszystko” ale na ludzkim i zwyczajnym „zrobię dla niej co tylko będę mógł, ale jestem tylko człowiekiem”

    • Bardzo ładnie to ujęłaś w ostatnim zdaniu. To jest to, co ja nazwałam „prawdą” – tu nie ma zadęcia i właśnie tych nastolatkowych miłostek typu „Och, ale on cudowny! *za 3 dni* Całowałam się z nim, nie podobało mi się, to jednak nie to”, jest boleśnie i okrutnie jak to w życiu bywa. Niestety to jest częstsze niż cukierkowe miłości.
      Książki (i filmy) często kreują idealnych bohaterów, a może idealnych na dany czas. Ileż ja już miałam książkowych miłości! Pod tym względem jestem poligamistką 😛 Ważne, że w życiu jest ten jeden. Dla mnie najlepszy 🙂

  4. O! To teraz dzięki Tobie już wiem, co oznaczają te „okay? okay” z oryginalnej okładki książki, których potem w Internecie było mnóstwo. Zastanawiało mnie to mocno, a nikt z otoczenia tej książki nie czytał i nawet pomyślałam sobie, że może sama sprawdzę… (:

  5. Muszę przyznać, że mnie też nie lektura tej książki nie bolała aż tak bardzo, ale chyba jednak bardziej podobała mi się Looking for Alaska (nie jestem pewna, czy to wyszło po polsku już)… Chyba ze względu na to, że było mniej wątków miłosnych 🙂

  6. Pingback: Podsumowanie lipca | Kultura czytania

  7. Pingback: TOP 5: bohaterowie, z którymi wybrałabym się na randkę | Kultura czytania

  8. Pingback: „Papierowe miasta” J. Green | Kultura czytania

  9. Pingback: 10 najlepszych książek o miłości | Kultura czytania - moje recenzje książek

  10. Pingback: #Pogaduchy u Aguchy TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s