„Poczta literacka, czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem” W. Szymborska

Autor: Wisława Szymborska

Tytuł: Poczta literacka, czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 143

Rok pierwszego wydania: 2012

Źródło: Wypożyczona z biblioteki

Wyzwanie: Z literą w tle


Chyba już to mówiłam, ale powtórzę – uwielbiam pracę w bibliotece! Przy okazji układania książek można się natknąć na jakąś perełkę, o której w ogóle się nie myślało lub nawet nie wiedziało o jej istnieniu. Ja co prawda o omawianej książce kiedyś słyszałam, ale już dawno zdążyłam o niej zapomnieć. A tu proszę! „Poczta literacka, czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem” – taka gratka. Uwielbiam Szymborską. Kocham jej poczucie humoru – zdecydowanie można je zaobserwować w tej cienkiej książeczce.

267115-352x500

TW: Jak pamiętam, został on [biegun północny] już dawno odkryty.

WS: Rzeczywiście, zagalopowałam się. Ale chciałam powiedzieć, że talent literacki to talent jeden z wielu. Można mieć inne.

Szymborska była w latach 1953–1966 kierownikiem działu poezji „Życia Literackiego” i tam właśnie, razem z Włodzimierzem Maciągiem, na łamach pisma, odpowiadała ludziom, którzy do redakcji nadsyłali swoją twórczość, tak prozatorską jak i liryczną. Jak sama zdradziła w wywiadzie z Teresą Walas (który otwiera „Pocztę literacką”), jej teksty łatwo można było odróżnić, bowiem jako jedyna kobieta, by uniknąć zdemaskowania, na listy odpisywała zawsze w pierwszej osobie liczby mnogiej. Była krytyczna, ale w możliwie łagodny – w moim odczuciu – sposób. Nie pisała wprost i bez wytłumaczenia „to jest złe, bez sensu, nie powinien pan pisać”. Raczej doradzała dowcipnie co zmienić, co dodać, radziła, by wiele czytać i dużo myśleć nad tym co się pisze. Nie wierzyła w cudowne natchnienie, ufała w wielokrotne poprawki dzieł. Twierdziła, że zmorą byli ci, którzy w gronie znajomych odczytywali okolicznościowe wierszyki, na przykład na urodziny, śluby, chrzciny etc. i byli zachęcani przez znajomych słowami „to jest ładne, to jest zgrabne, wyślij to gdzieś, niech wydrukują!”. Rzadko tego typu tekstu przechodziły próbę.

Czasami żałowałam, że nie znam tekstu recenzowanego krótko przez Szymborską dzieła, bo nieraz trudno było się zorientować do czego pije autorka. Mimo tego „Poczta literacka” sprawiła mi wiele radości i nie raz rechotałam nad odpowiedziami Noblistki. No bo powiedzcie sami – jak tu się choć nie uśmiechnąć?

Harry, Szczecin: Sporządził Pan długą listę pisarzy, na których talencie redaktorzy i wydawcy początkowo wcale się nie poznali, a potem żałowali i wstydzili się bardzo. Aluzję pojęliśmy w lot. Felietony przeczytaliśmy ze stosowną dla naszej omylności pokorą. Są nieaktualne, ale to nic. Zostaną na pewno zamieszczone w „Pismach zebranych”, jeśli napisze Pan ponadto coś w rodzaju „Lalki” i „Faraona”.

*

L.P., Kutno: Ładne by to było i sprawiedliwe, gdyby sama siła uczuć decydowała o wartości artystycznej wiersza. Z pewnością by się wtedy okazało, że Petrarka to zero w porównaniu z młodzieńcem o nazwisku – dajmy na to – Bombini, ponieważ Bombini naprawdę oszalał z miłości, a tymczasem Petrarka zdołał utrzymać się w stanie nerwów sprzyjającym wymyślaniu pięknych przenośni.

*

J. Szym., Łódź: No, no. Przepisał Pan starannie fragmenty opowiadania Jana Stoberskiego i przysłał do nas z prośbą o zamieszczenie jako debiut. Ale to jeszcze nic wobec pewnego tytana pracy z Gdańska, który przepisał na czysto jeden rozdział z „Czarodziejskiej góry”, dla niepoznaki zmieniając nazwiska postaci. Było tego około trzydziestu kartek. Kiepsko Pan wygląda ze swoimi czterema stronami rękopisu. Trzeba przysiąść fałdów. Na pierwszy ogień polecamy „Komedię ludzką”. Niezłe i dużo.

Sama nie wiem czy praca ta była bardziej męcząca czy zabawna. Szymborska twierdzi, że „(…)czasy [były] szare, przaśne, zgrzebne. Wtopienie się w bezimienny tłum miało jednostkę napawać bezgranicznym szczęściem. Tymczasem czasem każdy w życiu chce się czymś wyróżnić, zaistnieć na własny rachunek. Niewiele sposobów było wtedy do wyboru. Najlepszym wydawało się ujrzenie swego nazwiska w druku”.

Czytając „Pocztę literacką” jeszcze raz przekonałam się o geniuszu Szymborskiej. Polecam każdemu, nie tylko tym z Was, którzy zastanawiają się czy by nie zostać pisarzem 😉

5/6

Reklamy

9 thoughts on “„Poczta literacka, czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem” W. Szymborska

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Kultura czytania

  2. Pingback: Wyzwania | Kultura czytania

  3. Jakoś nigdy specjalnie nie szalałam za Szymborską… Chyba to ze względu na to, że mam taki oboczny stosunek do poezji w ogóle 😉 Ale lubiłam ją jako człowieka, a że „Poczta…” brzmi godnie, to jak kiedyś uda się zdobyć – przeczytam 😀

    • A ja ją polubiłam po szkole, za czasów nauczania patrzyłam na nią z pozycji „Tej Wielkiej Poetki”. A to musiała być równa babeczka 😀 Książkę polecam, można się uśmiać 🙂

  4. Pingback: Podsumowanie lipca | Kultura czytania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s