„Zielone kalosze” W. Szymanowska

Autor: Wanda Szymanowska

Tytuł: Zielone kalosze / Niebieskie sandały

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 192

Rok pierwszego wydania: 2014

Źródło: Egzemplarz recenzencki


Ale mam książkowy tydzień! Czytam jak szalona, co skutkuje tym, że i recenzje pojawiają się częściej 🙂 Tajemnica ma pięć liter i brzmi – u r l o p 😉 Tak jest! Urlop, którego jednym z głównych składników jest smakowanie książek na łóżku to mój ideał! A co jest lepsze na taki wolny czas od lekkiej obyczajówki? Z tą myślą wzięłam się do lektury „Zielonych kaloszy” Wandy Szymanowskiej…

Obrazek

Od razu się przyznam, że uczucia miałam mieszane. Rzadko czytam powieść obyczajową bojąc się sztampy. No ale nic – zerknęłam na opis na okładce: kobieta, która zmienia swoje życie wyjeżdżając z miasta na wieś. Hmm… Skojarzyło mi się to mgliście z całą serią „Rozlewisk” Kalicińskiej, ale że tych książek nie czytałam to cóż, postanowiłam wziąć byka za rogi. Lepiej usposobiła mnie krótka notka o autorce – polonistka pozdrawia polonistkę 🙂 No dobrze, a co w treści?

Główna bohaterka, Antonina, z dnia na dzień porzuca miejskie życie i z niewielką ilością pieniędzy przeprowadza się do wsi Ruczaj Dolny. Wycieczka to cokolwiek spontaniczna, z jedną walizką, do domku w kiepskim stanie i… bez planu co dalej. Po przyjeździe robi mały rekonesans po wsi i szybko orientuje się, że zderzenie dwóch światów jest nieuniknione. Ona w drogich ciuchach i balerinkach (źle znoszących podróż przez pełną błota ścieżynkę), paniusia z wielkiego miasta, która w oknie wiesza zamiast zasłony apaszkę od Hermèsa i oni… miastowi. W sklepie spotyka prostą kobiecinę, Stenię, która od razu proponuje Tosi zielone kalosze i… swoją przyjaźń. Wsi spokojna, wsi wesoła?… Otóż nie, bo Szymanowska wcale jej obrazu nie idealizuje. Obok zachwytu nad przyrodą, nad ciszą i prostotą życia pojawiają się i te mniej wesołe strony Ruczaju Dolnego – alkoholizm mieszkańców, nuda dnia codziennego, brak perspektyw na przyszłość, przemoc domowa…

Tosia, silna kobieta z miasta, bierze sprawy w swoje ręce. Przejmuje dowodzenie nad wiejskim domem kultury, który podupadł pod rządami leniwego wójta i… bierze pod swój dach Stenię – stara się pokazać kobiecie, że codzienność nie musi oznaczać poświęcenia dla męża, który tylko wymaga, nic w zamian nie dając, a do tego pije i bije… Jest też on, dobry anioł stróż – Edek. Brat bliźniak męża Steni – Mundka, ale też różny od niego jak noc od dnia: dobry, troskliwy i, niespotykane we wsi!, niepijący. Oczywiście główna bohaterka nie pozostaje na taki ideał obojętna, a i on jest nią chyba zainteresowany…

I tak mijają dni, a Tosia upaja się wolnością. Dzięki niej kwitnie dom kultury, w którym odbywają się i zajęcia z tańca Bollywood, i kursy językowe… Kwitnie też Stenia, bo dzięki kilku wskazówkom stopniowo nabiera pewności siebie i z gąsienicy powstaje motyl. I tylko przeszłość wciąż nie daje spokoju – Mundek co jakiś czas próbuje odzyskać swoją „własność”, a i do Antoniny puka niespodziewanie niemiły gość…

Gdy już zdążyłam wyrobić sobie zdanie i ocenić trzymaną w ręku książkę jako miłą, ale dość szablonową, Szymanowska mnie zaskoczyła. Jest tu parę niespodzianek! A już na pewno spodziewałam się zupełnie innego zakończenia historii Edka. Cóż, muszę przyznać, że mimo nakreślenia przez autorkę wielu problemów (szczególnie jak na tak niewielką książeczkę – 192 strony), „Zielone kalosze” przeczytałam szybciutko i z przyjemnością. Jest to jeden z tych tytułów, który przekonuje, że warto marzyć i choć spełnienie pragnień nie będzie łatwe to jednak trzeba spróbować… Mając pod ręką zielone kalosze i przyjaźń ludzi ze wsi wszystko musi się udać. W końcu „nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń”!

4/6


Za egzemplarz recenzencki dziękuję autorce oraz wydawnictwu novae res:

Obrazek

Advertisements

9 thoughts on “„Zielone kalosze” W. Szymanowska

  1. Pingback: Recenzje od A do Z | Mój blog z recenzjami książek

  2. Pingback: Wyzwania | Mój blog z recenzjami książek

  3. Pingback: Podsumowanie czerwca | Kultura czytania

  4. Pingback: „Niebieskie sandały” W. Szymanowska | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s