Magazyn Fanbook

Wydaje mi się, że każdy lubi czytać na temat tego, co go interesuje najbardziej – w związku z tym ja co jakiś czas zakupuję gazety poświęcone książkom i tematom około-literackim. Miałam już swoją gazetę idealną – był to Bluszcz (wolałam czasy, gdy redaktorką była Joanna Laprus-Mikulska, ale siłą rozpędu czytałam też numery pod przewodnictwem Rafała Bryndala). Niestety w 2012 roku zawieszono wydawanie czasopisma z powodu śmierci wydawcy, co pociągnęło ze sobą brak środków na dalsze istnienie Bluszcza. Bardzo, bardzo żałowałam! I w ogóle się obraziłam na świat i długo nie kupowałam gazet literackich 😉 Ostatnio jednak postanowiłam znaleźć nową ulubienicę i kupiłam kilka tytułów.

10397976_248268758698075_4252414091465926609_n

Na pierwszy ogień poszła gazeta najmłodsza stażem, czyli Fanbook. O istnieniu tego tytułu dowiedziałam się przypadkowo z facebooka i od razu dałam się przekonać hasłu: „Poczytaj, to dla ciebie”. Fanbook to dwumiesięcznik, a ja trzymam w ręce jego drugi numer (kwiecień-maj). Od razu rzuciła mi się w oczy przystępna cena (1,99 zł), ciekawa jestem czy zostanie ona utrzymana? Na okładce panuje lekki chaos: zdjęcie główne nawiązuje do tematu numeru, którym są najlepsze książki o odchudzaniu – i to mi jeszcze wcale nie wadzi, ale na okładce jest po prostu wszystkiego za dużo. Fioletowy kwadrat, a w nim tekst „Ile trzeba kupić książek o dietach, żeby schudnąć?”, a zaraz poniżej fragment wypowiedzi Marcina Baniaka z Wydawnictwa Literackiego na temat przepisu na bestseller – przez chwilę ma się wrażenie, że dotyczy to nadal książek o dietach, ale to wrażenie błędne; chodzi już o całkiem inny artykuł. Z boku znajduje się kolumna, w której kolejne zagadnienia walczą o miejsce na okładce (m.in. wywiad z Suzanne Collins czy tekst o bestsellerach w Polsce i USA). Całość kojarzy mi się ze stylistyką Pani Domu, ale… przymykam na to oko. Rozumiem, że gazeta jest młoda, funduszy pewnie na razie nie tak wiele i popieram wydawanie pieniędzy raczej na wywiad z zagraniczną autorką niż na lepszego grafika. To może przyjść potem.

Ważniejsze jest pytanie co jest w środku? A mamy tu różności literackie, czyli to, co książkoholicy lubią najbardziej 🙂 Na początek małe kalendarium (siłą rzeczy już nieaktualne, ale wiedziałam, że kupuję lekko archiwalny numer) i przybliżenie akcji Bookcrossingu (czyli uwalniania książek). Ciekawa jestem czy w moim rodzinnym mieście (czyli w Bytomiu) odbywa się to na większą skalę? Mały kącik z „wolnymi książkami” znajduje się w moim miejscu pracy, Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bytomiu na pl. Sobieskiego – zapraszam, bo bez czytelników to miejsce jest martwe.

Co jeszcze znajdziemy w gazecie? Krótkie zapowiedzi książkowe czy recenzje młodych ludzi – fajnie, że gazeta daje szansę, by ocenić na ich łamach książkę. Dla młodzieży publikacja w papierowej gazecie jest zapewne wyróżnieniem. Większy temat numeru to bestsellery – co decyduje o tym, który tytuł nim zostaje? Jak przekonuje Marcin Baniak, nie ma na to łatwego przepisu. W artykule znajduje się zestawienie najlepiej sprzedających się książek na rynku amerykańskim i polskim. Skupiłam się na tym drugim – i wcale nie napawa mnie on optymizmem… Dobra, powiedzmy to od razu: wolę, by ludzie czytali kiepską literaturę niż nie czytali jej w ogóle. Niemniej, chciałabym, by Polacy mieli ogółem lepszy gust. Na pierwszym miejscu króluje jedna z części trylogii o Christianie Greyu [1], dalej są takie tytuły jak np. „Inferno” Dana Browna [2] czy „Houston, mamy problem” Grocholi [6]. Za pozytywnie wyróżniające się książki trzeba w tym momencie wziąć „Kronosa” Gombrowicza [17] (choć po pobieżnym przejrzeniu uważam, że hasła o „przełomowej książce” były mocno przesadzone), „Sezon burz” Sapkowskiego [4], a przede wszystkim „Wyznaję” Cabré [16]. Z przedstawionych tu książek czytałam póki co tylko tę ostatnią oraz „Sezon burz”, ale w planach jest jeszcze trylogia Suzanne Collins oraz „Doktor Sen” Kinga.

Drugim tematem, któremu poświęca się więcej stron są książki o diecie. Pomyślałam sobie: eee, to mnie akurat nie interesuje… Ale tu ukłon w stronę Lubomira Bakera – jego artykuły wyróżniają się pozytywnie na tle ogółu – pisze ciekawie i z humorem. Teksty tego autora zdecydowanie najbardziej przypadły mi do gustu. Kolejny, „Czytanie to choroba przenoszona drogą płciową” (oczywiście zaraz przypomina się, pewnie słusznie: „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową”), jest nawet fajniejszy od poprzedniego. Baker mówi, że warto, bardzo warto czytać dzieciom! Artykuł wpisuje się w czerwcowe wydarzenie Cała Polska Czyta Dzieciom. Fanbook zapytał różnych ludzi związanych z literaturą jakie były ich ulubione lektury, gdy byli mali. Można powspominać 🙂

Niekwestionowaną bombą numeru jest wywiad z Suzanne Collins, która napisała świetnie się sprzedającą trylogię („Igrzyska Śmierci”, „W pierścieniu ognia”, „Kosogłos”). Teraz jej popularność jest wspomagana serialem, ale mam nadzieję, że książki bronią się same (niedługo mam zamiar się o tym przekonać). Bardzo ładnie, że młoda wszak gazeta znalazła sposób, by zrobić wywiad z zagraniczną autorką. Nie zabrakło też rozmów z naszymi rodzimymi autorami: Katarzyną Korpolewską, psycholog, współautorką książki „W co grają matki i córki”, Aleksandrem Szumańskim, autorem tytułu „Mord polskich dzieci w łódzkim getcie”, Stanisławem Sroczyńskim, który napisał m.in. „Strach” czy w końcu ze znanym i lubianym Andrzejem Ziemiańskim.

W Fanbooku zobaczyłam też znajomą twarz… Gratulacje, Taterka!

DSC_0079

Ten „Świat Zofii” to rzeczywiście był hit, mam dokładnie to wydanie, a książkę czytałam kilkakrotnie 😀

Na koniec muszę napisać o głośnej ostatnio, z powodu jednego wydawnictwa, sprawie – mianowicie korekcie. O ile okładkę jestem w stanie Wam wybaczyć, o tyle ładnie proszę: róbcie korektę! Na szczęście nie znalazłam okropnych byków, ale jest kilka literówek czy też źle poodmienianych słów (np. „Jak zawsze przyznana zostanie Nagroda Wielkiego Kalibru przybędą liczni goście”, „(…) wywołały falę dyskusji i wspomnieniach”, „Opowieść o Wedlach i czekolady”, „speni” – zamiast „spełni” czy „Steven King” – zamiast „Stephen”).

Ogólne wrażenie było jednak dobre. Widzę w Fanbooku potencjał na stanie się fajnym, przystępnym czasopismem o książkach. Jeśli o mnie chodzi, chętnie poczytałabym więcej recenzji książek. Natomiast muszę przyznać, że wywiady są już na dobrym poziomie. Na pewno będę się przyglądać dalszemu rozwojowi tego magazynu.

Advertisements

12 thoughts on “Magazyn Fanbook

  1. Hm… Ciekawe, że tak pozytywnie odbierasz to czasopismo. Mnie załamała ilość reklam i zbyt intensywna promocja wydawców i wydawnictw. I jakoś nie widzę nic dla siebie. Niestety nie przemawiają do mnie „recenzje” książek pisane przez nastolatków, a reszta tekstów jest na średnim poziomie. Ale przyznaję, że wywiady są jak na razie najmocniejszą stroną Fanbooka. Pomimo to, wiedząc, że czasopismo nie jest dla mnie, to i tak fajnie, że jest na rynku taka młodzieżówka, w godnej cenie i łatwo dostępna 🙂

    • O, proszę, dwie różne wypowiedzi 😀 Skoro kosztuje tylko 2 zł, to może i ja kupię z ciekawości…jeśli dostanę jeszcze przeterminowane wydanie 😀 Chyba że wyszło już nowe 😉 Choć do tej pory byłam wierna tylko „Książkom” – no właśnie, nie kupiłam jeszcze najnowszego numeru 😛

    • Fakt, gazeta jest raczej skierowana do młodzieży. Mimo to nie odebrałam jej jednoznacznie źle, myślę raczej, że to taka średniacha 🙂 Daję jej kredyt zaufania, zobaczymy jak się będzie rozwijać.

  2. Właśnie miałam zamiar zacząć szukać jakiegoś magazynu o książkach 🙂 Dzięki za podpowiedź! Czy możesz polecić coś jeszcze, oprócz Fanbooka i Książek?

    • No właśnie ciężko mi, bo nie ma wiele takich czasopism, które nie są bardzo akademickie, ale z drugiej strony mają jakąś minimalnie pogłębioną analizę czy to książki czy jakiegoś zjawiska z tego kręgu. Kupiłam jeszcze „Chimerę”, ale zdaje się, że nie czytałam jej wcześniej, także nie wiem czy warto ją polecać – możliwe, że jak ją przeczytam to również napiszę notkę 🙂

      • A czy ten magazyn Książki jest rzeczywiście godny polecenia? Bo odniosłam wrażenie, że jest na bardzo elokwentnym poziomie i nie jestem pewna, czy dam radę go ogarnąć 🙂

  3. Marta; Nie czytałam go już jakiś czas (tego, który teraz kupiłam jeszcze nie zaczęłam), więc nie wiem jaki poziom trzyma, ale pamiętam, że mnie się czytało z przyjemnością i nie było wrażenia, że muszę się zastanawiać nad co trzecim słowem 😉 Jest raczej przystępny, coś mi się mgliście kojarzy, że było tam sporo recenzji nowości wydawniczych 🙂

  4. Pingback: Magazyn Chimera | Mój blog z recenzjami książek

  5. Ogólnie w trzech numerach roi się od błędów. Jedne są większe, inne mniejsze, więc na korekcie redakcja musi się skupić. Co do artykułów to nie jest tak tragicznie jak by się mogło wydawać. Ogólnie jestem miło zaskoczona i muszę zdobyć najnowszy numer 🙂

    • To prawda, powinni się skupić na korekcie, bo przepuszczają straszne babole 😛 Poziom merytoryczny faktycznie nie jest tragiczny, jest to gazeta z rodzaju tych lżejszych, ale i takie są potrzebne.
      Właśnie dziś kupiłam aktualny numer, zobaczę jak sprawy się mają tym razem.

  6. Pingback: Podsumowanie czerwca | Kultura czytania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s