„Przyjaciółka z młodości” A. Munro

Autor: Alice Munro

Tytuł: Przyjaciółka z młodości

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 436

Rok pierwszego wydania: 1990

Źródło: Kupiona

Wyzwanie: Z literą w tle, Czytam opasłe tomiska (436 stron)


Nie wiem czy też tak macie, ale ja śledzę dwie nagrody literackie, chyba największego kalibru odpowiednio w kraju i na świecie – Nagrodę Nike oraz Nagrodę Nobla. Rok w rok, gdy tylko pojawią się nominacje, już czuję przyjemny dreszczyk i przymus, by sprawdzić jacy autorzy tym razem pojawili się na liście. Potem nie mogę się doczekać ogłoszenia wyników, a gdy już znam tego jedynego autora, to… Nie, wcale się nie uspokajam! Zaczynam wszędzie szukać jego książek, żeby przekonać się za co został doceniony. Dlatego, acz nie tylko, zaczęłam ostatnio czytać dzieła Alice Munro.

Obrazek

Na pierwszy ogień poszły „Dziewczęta i kobiety” (po rzucie na biblioteczne półki z nowościami), a na święta Wielkanocne zawitała do mnie „Przyjaciółka z młodości”. Ten tom jest dla Munro tworem bardziej typowym, bowiem zawiera dziesięć opowiadań, których nie łączy wspólna bohaterka, czas ani miejsce akcji. Są to zupełnie osobne teksty, ale czy nie mają wspólnych mianowników? Oczywiście mają.

Nie wiem czy po lekturze dwóch tytułów Noblistki uprawnione jest takie uproszczenie, ale trudno, zaryzykuję – Alice Munro pisze o kobietach. I robi to po mistrzowsku. Wgryza się w ich dusze i delikatnie, po niteczce, po jednym nerwie pokazuje nam bezlitośnie całe ich wnętrze. Nie pomija niczego, nie wyklucza tematów intymnych, o których nie z każdym chciałybyśmy porozmawiać przy kawie – są tu zarówno zawody miłosne czy tajone romanse, intrygi, do snucia których nie chcemy się przyznać, zwyczajne, nijakie dni, niespodziewana menstruacja, niezauważalne osuwanie się w szaleństwo… po prostu wiele różnych aspektów kobiecości. Czasem bohaterki opowiadają o innych kobietach (np. córka o matce i jej bliskiej znajomej w tytułowej „Przyjaciółce z młodości”), częściej jednak narrator jest trzecioosobowy i opisuje losy jednej postaci. Przeważnie występuje tu jakaś główna bohaterka i kobiety-orbity: córki, koleżanki („Jabłka i pomarańcze”), znajome z dawnych lat („Zdjęcia lodu”), znane tylko z opowiadań męża („Trzymaj mnie mocno w dłoniach swych…”), znane z dzieciństwa („Ten godny wdzięk królewskiej córy!”), sąsiadki („Five Points”, „Meneseteung”). Każde z opowiadań jest małym obrazkiem, który zawiera dokładnie to co trzeba i ani trochę więcej – gdy czułam, że nadchodzi ten moment, w którym już, już dopadnie mnie znużenie, tekst kończył się… i pozostawiał mnie z poczuciem satysfakcji.

Czytając „Przyjaciółkę z młodości” nie da się chyba nie dojść do wniosku, że Alice Munro to świetna obserwatorka kobiet. Jej portrety są bardzo autentyczne i „blisko życia” – myślę, że takie charaktery mogłabym spotkać na ulicy czy w sklepie na rogu. Nie ma tu znaczenia, że autorka jest Kanadyjką, a ja Polką. Munro opisuje uniwersalne ludzkie cechy. Po tej lekturze zrozumiałam za co autorka dostała Nobla – i zdecydowanie czuję się zachęcona do zapoznania się z innymi tytułami, które polski rynek wydawniczy ma mi do zaoferowania.

5/6

Reklamy

11 thoughts on “„Przyjaciółka z młodości” A. Munro

  1. Pingback: Wyzwania | Mój blog z recenzjami książek

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Mój blog z recenzjami książek

  3. Zaczęłam nadrabiać noblistów 😉 narazie po jednej książce, ale potem mam zamiar wrócić do tych autorów jakoś bardziej mnie interesujących. Ostatnio jednak „Księżyce Jowisza” Munro zwróciły moją uwagę.

    • Mnie to tak akurat jak wyjdzie, na ile mnie dany autor zaciekawi 🙂 Jeśli chodzi o Munro czekają jeszcze dwie w kolejce: „Za kogo ty się uważasz?” i „Miłość dobrej kobiety”.

  4. Kolejne dwa tomy Munro czekają na półce i co prawda nie te, które Ty recenzowałaś, ale teraz przynajmniej wiem, że jak już przeczytam, to co następnego tej autorki 🙂

  5. Pingback: Podsumowanie czerwca | Kultura czytania

  6. Pingback: 10 najlepszych książek o kobietach | Kultura czytania - moje recenzje książek

  7. Pingback: „Przebrała się krowa za cielątko” – czyli o poszukiwaniu przyjaciół i siebie z okresu młodości. | Niebieska Papużka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s