Krótkie Formy #1

Jakiś czas temu, w notce podsumowującej kwiecień, zastanawiałam się nad wprowadzeniem krótkich recenzji niektórych książek. Prawda jest taka, że niektóre tytuły nie pozostawiają we mnie tyle przemyśleń, by napisać regularną notkę, a jednak nie chciałabym zupełnie pomijać ich milczeniem. Wiele książek mi w ten sposób umyka. Postanowiłam więc zainspirować się pomysłem Agi z Książkowa. Jej cykl nazywa się Wieloksiąg, ja swój nazwałam Krótkie Formy 🙂 Mam nadzieję, że taka opcja od czasu do czasu będzie przez Was do zaakceptowania. No to zaczynam!

„Sezon burz” A. Sapkowski: Kiedyś nie byłam przekonana do fantasy. Kojarzyło mi się (o, jak niesłusznie!) z głupawymi historyjkami o smokach i krasnoludach, niemających nic wspólnego z naszą rzeczywistością. Potem, głównie za sprawą mojego T., odkryłam jaki to złożony świat i zostałam wielką fanką. Oczywiście cykl o Wiedźminie to must read tego gatunku 😉 Po przeczytaniu sagi zabrałam się do lektury „Sezonu burz”. Z pewną obawą: wiadomo, autor zamknął cykl przed laty i teraz wraca do znanego świata… Mogło być kiepsko – na szczęście nie było. To jakby zaczątek przygód Geralta – i już wtedy był pyskaty, dobrze władał mieczami i przebierał w niewiastach 😉 Jest to jedna z moich ulubionych postaci książkowych, więc dziękuję Sapkowskiemu za możliwość przeżycia kolejnych przygód z wiedźminem! 4/6

„Nie ma ekspresów przy żółtych drogach” A. Stasiuk: Muszę przyznać, że jestem wielką fanką Stasiuka. Pisze niespiesznie, o peryferiach, na które tak lubi się zapuszczać, o Polsce i Ukrainie (przeważnie) klasy C. Stasiuk uważa, że właśnie w takich miejscach, a nie w stolicach, które są swoimi kalkami, można odkryć prawdę o kraju i ludziach go zamieszkujących. Snuje się więc, pije piwo, obserwuje. Ale jak obserwuje! Uwielbiam jego refleksje, jego włóczęgi, całą tę stasiukowszczyznę. Podobnie było z krótką książeczką „Nie ma ekspresów przy żółtych drogach”. Czułam na języku kurz z żółtych dróg i przełączałam się mentalnie na wolniejszy bieg. 5/6

„Dostatek” M. Crummey: Wielka książka – i nie chodzi mi tylko o jej słuszny rozmiar. Nie spodziewałam się, że to będzie takie odkrycie, choć czytałam wiele pozytywnych recenzji. Skusiło mnie porównanie do Marqueza – jak dobrze, że tym razem nie było ono przesadzone! Historia pełna magicznego realizmu, cholernie dobra, tajemnicza, rozsiadała się na wyłączność w moich myślach podczas czytania. Kocham obszerne dobre książki – to największa czytelnicza przyjemność. Mnogość niesamowitych, wyrazistych postaci i kawał opowiedzianej historii. Nie pozostaje mi nic innego jak Wam ją gorąco polecić. 6/6

„Nasz mały PRL. Pół roku z trwałą, wąsami i maluchem” W. Szabłowski, I. Meyza: Para decyduje się na rzecz niełatwą – z XXI wieku przenoszą się do PRL-u! Na tyle dosłownie, na ile to możliwe. Chcą lepiej zrozumieć czas, który ledwie liznęli, będąc młodymi ludźmi. Wynajmują mieszkanie nieremontowane od lat ’80, kupują malucha, załatwiają ciuchy i sprzęty z epoki. Komputer, komórka? Nie ma mowy! Szabłowski i Meyza wraz ze swoją córką stają w kolejkach, racjonują żywność i papier toaletowy, czytają stare gazety. Jeśli myślicie, że to po prostu taka fajna ciekawostka to chcę Wam powiedzieć, że też tak myślałam, ale to jest coś więcej. Oni naprawdę się przygotowali. Przeczytali i powołali się na wiele artykułów i książek z zakresu socjologii (ale nie tylko). Wypytywali specjalistów i znajomych, których dojrzałość przypadła na czasy PRL-u. Przez to wszystko książka ma solidną podbudowę naukową, a mimo to czyta się ją lekko jak przyjemne czytadło. Ciężka sztuka, która Szabłowskiemu i Meyzie się udała. 5/6

„AC/DC. Wczesne lata z Bonem Scottem” N. Daniels: Może jeszcze tego nie wiecie, ale jestem wielką fanką AC/DC. W ogóle hard rock i heavy metal (oraz cięższe odmiany) to jest to, co mi w duszy gra. Gdy dowiedziałam się o istnieniu tej książki, bardzo się ucieszyłam, bo epoka z Bonem jest moją ulubioną w karierze tej australijskiej kapeli. Daniels już na początku zapowiada, że w swojej publikacji nie będzie się skupiał na plotkach, aferach etc., tylko rzetelnie opisze muzyczną drogę AC/DC z Bonem Scottem. I tak robi. Poszczególne rozdziały opowiadają o nagranych płytach, danych koncertach, przedstawiają krótkie biografie poszczególnych członków zespołu od momentu absolutnych początków (jeszcze z innym wokalistą) do czasu śmierci Bona i wydania płyty na jego cześć – „Back in black”. Daniels omówił też krótko kolejne dokonania AC/DC, już z Brianem Johnsonem. Muszę przyznać, że czasem brakowało mi jakichś smaczków, kilku historyjek zza kulis, tak dla rozluźnienia dość formalnego układu rozdziałów. Mimo wszystko książka opisuje to co obiecała i jest dobrym kompendium wiedzy najwcześniejszych lat AC/DC. Polecam fanom, reszta raczej nie będzie zainteresowana. 4/6

Póki co to tyle w Krótkich Formach. Dajcie znać jak Wam się podobało 🙂 Następny taki wpis pojawi się za ok. miesiąc.

Reklamy

9 thoughts on “Krótkie Formy #1

  1. Mam to szczęście, że po latach omijania Wiedźmina szerokim łukiem (nie przekonała mnie nawet gra) przeczytałam pierwszy tom (całkiem niedawno, bo w grudniu) i zakochałam się 😀 Teraz czekają pozostałe, z „Sezonem burz” łącznie i tylko muszę wygrzebać idealny moment na Geralta i nadrobić 😀
    Mini recenzja Crummeya tylko jeszcze bardziej zachęciła mnie do tej powieści – to jest mój MUST tego sezonu.

  2. Ja zakochałam się w fantasy dzięki sadze „Pieśń Lodu i Ognia” Martina. Jestem jednak bardzo ciekawa twórczości Sapkowskiego. Z pewnością w końcu po nią sięgnę.
    Co do cyklu „Krótkie formy”, to uważam, że jest to bardzo dobry pomysł 🙂

  3. Pingback: Podsumowanie maja | Mój blog z recenzjami książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s