Światowy Dzień Książki

Jako że dziś wszyscy „czytacze” mają święto, wzięło mnie na wspomnienia… Zastanawiałam się z jaką książeczką się zapoznałam w pierwszej kolejności, ale niestety nie kojarzę co to mogło być. Chyba gumowa książeczka do kąpieli (wiecie, taka z obrazkami), bo mama mówi, że taką miałam. W każdym razie – szczęśliwie od dziecka czytano mi dużo. Baśnie Andersena, braci Grimm (chyba w złagodzonej wersji), później bajki La Fontaine’a, wiersze Brzechwy i Tuwima dla dzieci i pewnie wiele, wiele innych…

Czytania samodzielnego nauczyłam się przy oglądaniu „Koła fortuny”. Ach, pan Pijanowski i jego nieśmiertelne „Kasiu, pocałuj pana!” 😀 Gdy na tablicy z hasłem odsłaniały się kolejne literki, ja wypytywałam rodziców jaka litera widnieje właśnie na ekranie. Wszystko poszło dość bezboleśnie – nie pamiętam, kiedy czytałam w miarę płynnie, ale na pewno w pierwszej klasie podstawówki radziłam sobie nieźle. No i poszło. Nie jestem pewna, czy od razu wpadłam jak śliwka w kompot, ale jak już się wzięłam porządnie za czytanie, tak nie mogę przestać do dziś 😉 Raczej bezboleśnie przeszłam przez lektury szkolne, bo zawsze traktowałam to jako wyzwanie („co, ja nie przeczytam?!”), a im gorsze miały opinie (nudna, za długa, dziwna) tym bardziej byłam zdeterminowana. Poza tym czytałam oczywiście prywatnie, dla przyjemności. Dostawałam od rodziny i znajomych książki, korzystałam też od dziecka z lokalnej biblioteki. Potem wszystko potoczyło się po książkowym szlaku… Studiowałam filologię polską, a gdy przyszło do wyboru specjalizacji zdecydowałam się na literaturoznawstwo. Jestem magistrem polonistyki i… bibliotekarką. W domu, na studiach, w pracy – książki są ze mną wszędzie. I dobrze, bo to moja miłość!

Obrazek

A czy Wy macie jakieś fajne historie związane z czytaniem :)?

Reklamy

7 thoughts on “Światowy Dzień Książki

  1. Ja jak miałam 4 lata i podeszłam do mojej mamy, która czytała książkę. Zajrzałam jej przez ramię i mówię do niej „Czy tutaj jest napisane kapitan? A tutaj morze?” i tak kilka innych wyrazów. Mina mojej mamy była bezcenna 😉

  2. Super 🙂 Ja raczej dzielę czas między czytanie, blog, fizykę i matmę, więc tak łączę sobie nauki ścisłe z humanem 😀 Fajna historia 🙂 O właśnie, miałam troszkę podobnie, tylko uczyłam się czytać nie przy kole fortuny, ale uwielbiałam jadąc samochodem wyglądać przez okno i odczytywać banery reklamowe ;D

  3. Pingback: TOP 5: książki, które okazały się totalną klapą | Mój blog z recenzjami książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s