„Nadchodzi” Ł. Orbitowski

Autor: Łukasz Orbitowski

Tytuł: Nadchodzi

Wydawnictwo: Literackie

Liczba stron: 406

Rok pierwszego wydania: 2010

Źródło: Kupiona

Wyzwanie: Czytam opasłe tomiska (406 stron)


Z Łukaszem Orbitowskim stykałam się tu i ówdzie. Gdzieś kiedyś usłyszałam, że to ciekawy pisarz, a ja staram się zapamiętywać takie informacje i przy okazji wizyt w bibliotekach czy księgarniach wyłapywać zakonotowane nazwiska. Nie inaczej było z bohaterem dzisiejszego wpisu – tyle że nie wiedząc o tym, porwałam z półki – niezbyt szczęśliwie – drugą część cyklu pisanego wraz z J. Urbaniukiem „Psa i klechy”. Niewiele dziś pamiętam z tej lektury, pozostało jedynie wrażenie „w porządku, ale bez szału”.

nadchodzi

Ostatnio przypomniałam sobie ponownie o tym autorze, a to za sprawą prezentu, który dostałam na święta – książki „Nadchodzi” (taaak, mam mały poślizg czytelniczy, ale pracuję nad tym). Orbitowski kojarzył mi się raczej z klimatami fantastycznymi, jednak ten zbiór opowiadań sklasyfikowany jest jako thriller. Niby nie jest to mój ulubiony typ literatury i może sugerując się tym nie sięgnęłabym po tę pozycję, ale… żałowałabym. Zresztą „Nadchodzi” to chyba (o ile się orientuję) nie taki typowy przedstawiciel gatunku!

Już sama okładka mnie niepokoi. Człowiek, a w nim, w jego głowie, Postać – która zdaje się patrzeć prosto na nas czerwonymi oczami. W kontekście opowiadań tworzących ten tom odczytuję ten obraz jako nieznany Byt, który siedzi w każdym człowieku – często nieujawniony, czasem jednak niespodziewanie wypłynie na powierzchnię naszej świadomości, a wtedy dzieją się dziwne rzeczy…

Opowiadań w tomie jest pięć. Tematyka pozornie jest różna („Popiel Armeńczyk” i „Nadchodzi” opowiadają o traumach wojennych i powojennych, „Strzeż się gwiazd, w dymie się kryj” traktuje o przyszłej matce, która leczy się w metafizycznym szpitalu dusz, „Cichy dom” okazuje się skrywać tajemnicę pewnej klątwy, a „Zatoka tęczy” odkrywa przed czytelnikiem szczegóły… świata pośmiertnego), ale tak właściwie wszystkie dobrze opiszą słowa: niepokój, nieprzystawanie, odmienność, samotność, inna rzeczywistość. Czytając tę książkę odczuwałam ciągłe podskórne napięcie, bowiem w świecie, który wydawał się mi znajomy nagle pojawiały się elementy, które nie miały prawa zaistnieć. W dodatku autor pozostawiał nas z pytaniem: czy to się dzieje „naprawdę” (w ramach świata przedstawionego) czy jednak główny bohater stracił rozum lub wszystko mu się zdaje, śni? Nigdy nie możemy być tego pewni czytając opowiadania w tomie „Nadchodzi”. Niewątpliwie jest to jego wielka siła – i mimo, że lektura nie była łatwa to jednak wsysała jak gęste bagno i gdy już z mazi wystawała tylko moja głowa… orientowałam się, że wcale nie chcę wyjść. Z chęcią zapoznam się z innymi książkami Orbitowskiego, do czego i Was zachęcam!

5/6

Advertisements

8 thoughts on “„Nadchodzi” Ł. Orbitowski

  1. Pingback: Podsumowanie lutego (i stycznia) | Mój blog z recenzjami książek

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Mój blog z recenzjami książek

  3. Pingback: Wyzwania | Mój blog z recenzjami książek

  4. Pingback: Name Book TAG | Kultura czytania - moje recenzje książek

  5. Pingback: Ekscytacja milion, czyli relacja z 19. Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie (24-25. października 2015) | Książkowe światy - moje recenzje książek

  6. Pingback: „Wigilijne psy i inne opowieści” Ł. Orbitowski | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s