„Wojna na ściany” Banksy

Autor: Banksy

Tytuł: Wojna na ściany

Wydawnictwo: SQN

Liczba stron: 208

Rok pierwszego wydania: 2005

Źródło: Kupiona


Jak zostać najsłynniejszym grafficiarzem? Osobą, którą znają tysiące ludzi, nie tylko w jego mieście, nie tylko w jego państwie, ale na całym świecie? Należy się zgodzić, że bez internetu na pewno nie byłoby to możliwe, ale oczywiście spora w tym zasługa samego Banksy’ego. Jego styl jest już rozpoznawalny, a obok jego prac nie można chyba przejść obojętnie.

banksy

Gdy tylko dowiedziałam się, że w księgarniach pojawił się album prac tego street artowca („Wojna na ściany„) wiedziałam jedno: muszę go mieć! Na szczęście Matras był dla mnie łaskawy i dostałam tę pozycję – i to w promocyjnej cenie 🙂

Już tył okładki objawia poczucie humoru Banksy’ego. Widnieje na nim cytat: „Za nic nie wyciągniesz od nas wypowiedzi, którą wykorzystasz na okładce swojej książki” (rzecznik Metropolitan Police) 😀

Ten album, poza, co oczywiste, przedstawieniem prac artysty, odsłania nam trochę z jego życia i tłumaczy dlaczego zaczął malować. Jednak jeśli chodzi o tego tajemniczego mężczyznę równie dobrze można przypuszczać, że Banksy jak zwykle myli tropy. Nikt nie wie jak wygląda. Nikt nie wie jak się nazywa (The Guardian twierdzi, że Robert Banks lub Robin Gunningham lub… Robin Banksy). Z jego prac wywnioskować można, że to współczesny anarchista, gdyż mają one zdecydowany wydźwięk antywojenny i antykonsumpcjonistyczny. Banksy głosi: to nie graffiti oszpeca nasze ulice, „Tymi, którzy naprawdę oszpecają nasze ulice, są firmy bazgrolące swoje gigantyczne slogany na budynkach i autobusach, starając się wywołać w nas uczucie, że jesteśmy kompletnie do niczego, dopóki nie kupimy tego co nam oferują. Uważają, że mają prawo krzyczeć nam w twarz z każdego dostępnego kawałka przestrzeni, ale my nie mamy prawa im odpowiedzieć. No cóż, to oni rozpoczęli tę wojnę, a ściana to tylko narzędzie walki, możliwość wyboru, szansa, by im oddać”.

A więc walka trwa, a Banksy wciąż chce dawać ludziom do myślenia poprzez swoje prace będące komentarzem do tego, co dzieje się na ulicy, na świecie, w naszej świadomości. Mona Lisa z wyrzutnią rakietową czy dziewczynka trzymająca w rękach wielką bombę, policjanci z żółtymi buźkami, przypominającymi trochę te z klocków Lego czy chyba najsłynniejsze jego dzieło – mała dziewczynka wypuszczająca z ręki czerwony balonik w kształcie serduszka – wszystkie te prace należy traktować jako odpowiedź na zastaną sytuację, nie zaś wandalizm. Bardzo spodobały mi się różne akcje banksy’ego, czy, jak to się teraz nazywa, performance. Na przykład umieszczenie na wybranych ścianach szablonowego napisu „This wall is designated graffiti area”, z czego skwapliwie skorzystało wielu grafficiarzy i writerów.

banksy book

Banksy stworzył też malowidła na murze segregacyjnym w Palestynie.

Mój przewodnik: Możesz tu malować – w wieżach wartowniczych nie ma strażników, oni nie przyjeżdżają tu przed zimą.

Ja (wracając do samochodu po 25 minutach roboty): Co cię tak śmieszy?
Mój przewodnik (śmiejąc się histerycznie): Oczywiście, że wartownicy są w wieżach, mają snajperów z walkie-talkie.

Jego autorstwa są też prace w londyńskim zoo. Jedna, umieszczona przy klatce dla pingwinów, głosiła: „We’re bored of fish”.

Banksy jest błyskotliwy i bezczelny i wejdzie wszędzie tam, gdzie zdecydowanie nikt go nie chce – myślę, że to tłumaczy część ogromnego sukcesu, jaki odnoszą jego prace. Na koniec chcę wspomnieć o akcji, którą podjął on niejako w odpowiedzi na sytuację z dzieciństwa:

Kiedy byłem mały, siostra wywaliła masę moich rysunków. Spytałem ją, czemu to zrobiła, a ona tylko wzruszyła ramionami i odparowała: No cóż, raczej nigdy nie będą wystawione w Luwrze, prawda?

Banksy wniósł swoje prace do Luwru, Tate Gallery w Londynie, Metropolitan Museum w Nowym Jorku czy Brooklyn Museum. Niektóre wisiały niezauważone nawet 8 dni, niektóre 2 godziny. Ale cel został osiągnięty.

Pewnie nigdy nie dowiemy się kim jest Banksy, ale mówiąc szczerze, jeśli nie jest to ważne dla niego samego, tym bardziej nie jest to ważne dla mnie. Cieszę się, że jest taki człowiek, który krąży po ulicach i wciąż marzy, by dawać ludziom do myślenia.

*

Przyznaję, że Sine Qua Non zbiera u mnie ostatnio same plusy za ciekawe pozycje wydawnicze. Ten album jest kolejną rzeczą wartą obejrzenia, choć żałuję, że niektóre przedstawione prace są tak słabej jakości. Mimo wszystko – zdecydowanie warto zapoznać się z tą książką.

5-/6

Advertisements

7 thoughts on “„Wojna na ściany” Banksy

  1. Pingback: Podsumowanie lutego (i stycznia) | Mój blog z recenzjami książek

  2. Pingback: Recenzje od A do Z | Mój blog z recenzjami książek

  3. Pingback: Podsumowanie września | Książkowe światy - moje recenzje książek

  4. Pingback: #Pogaduchy u Aguchy TAG | Książkowe światy - moje recenzje książek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s